Centrum Sztuki Mościce pokazuje portrety bezdomnych. Wystawa fotografii Lee Jeffriesa
access_time 2021-04-06 08:30:00
„Portrety” to wystawa, którą od kwietnia można oglądać przed siedzibą Centrum Sztuki Mościce. Składa się na nią kilkadziesiąt wyrazistych, czarno-białych fotografii ludzi żyjących na ulicach. Każda z nich to inna poruszająca historia. Ich autorem jest Lee Jeffries.

Lee Jeffries to angielski fotograf, urodzony w w Manchesterze w 1971 r. Artysta początkowo fotografował imprezy sportowe. W 2008 roku spacerując ulicami Londynu zauważył bezdomną kobietę skuloną w śpiworze. Próbował zrobić jej zdjęcie z ukrycia, ale kobieta to zauważyła i zaczęła na niego krzyczeć. Jak pisze Jeffries: „Mogłem po prostu odejść zakłopotany, albo podejść i przeprosić.” Wybrał jednak to drugie, przeszedł przez ulicę i usiadł z kobietą. Osiemnastolatka z twarzą zniszczoną narkotykami opowiedziała fotografowi swoją historię: jej rodzice zmarli, pozostawiając ją bez domu. Teraz mieszka na ulicach Londynu.

To wydarzenie zmieniło jego podejście do fotografii na zawsze. Ludzie bezdomni stali się tematem jego sztuki, a pasja fotografowania – życiową misją. Artysta nie chciał wykorzystywać tych ludzi, kradnąc ich wizerunek – jak wielu fotografów, robiąc zdjęcia z ukrycia. Ludzie przez niego portretowani często żyją na marginesie społeczeństwa, często są dotknięci chorobą psychiczną, czy uzależnieniami. Jeffries stara się do każdego z nich podejść indywidualnie. Czyni to z taką delikatnością, by nie czuli się oni odzierani z godności, a jednocześnie na tyle mu zaufali, by mógł ukazać ich prawdziwe emocje.

- Zdjęcia Lee Jeffriesa pokazują nam, że każde życie jest tak samo ważne. Wszyscy mieszkamy na tej samej planecie i nikt nie jest mniej lub bardziej uprzywilejowany. Na prezentowanych portretach uwagę przykuwają błyszczące, mroczne oczy i pomarszczona skóra, która przybiera wygląd jakby stwardniałej gleby. Na niektórych fotografiach poczujemy miękkość, charakterystyczną dla noworodka na piersi matki, albo coś jak ciepło wydechu na ramieniu. Portrety są surowe, żywe, pełnie tęsknoty, rozczarowania, ale i nadziei, by żyć. Te twarze krzyczą, płaczą i błagają, a ich smutek krwawi. Każdy obraz zapada w pamięć, jest jak cicha modlitwa. Każdy upadek przypomina nam, jak omylni jesteśmy i że wszystko sprowadza do prostej Miłości - napisał o fotografiach Jeffriesa aktor Josh Brolin.

Wyjątkowe kadry można oglądać do 4 maja.

Fot. Mateusz Niemczura

Komentarze...