Policja zasypana zdjęciami
access_time 2005-01-12 08:25:03

Dwa fotoradary, którymi dysponuje policja drogowa w Tarnowie, są tak wydajne, że policjanci ledwie nadążają z obróbką wykonanych przez urządzenia zdjęć. Dlatego fotoradary mają być bardziej tolerancyjne dla kierowców, choć szef tarnowskiej "drogówki" twierdzi, że nie wszędzie i nie zawsze.

Kierowcy ucieszyli się powszechnie powtarzaną wiadomością, że Komenda Główna Policji nakazała z nowym rokiem przestawić wszystkie policyjne fotoradary w Polsce, tak by reagowały na przekraczanie dopuszczalnych prędkości z większą tolerancją. Dlaczego? Dlatego, aby - w obliczu wielkiej ilości wykroczeń - coraz więcej funkcjonariuszy nie musiało być odrywanych od codziennych zajęć, gdy zachodzi potrzeba opracowania zarejestrowanego przez fotoradary materiału. Fotoradary w pierwszym rzędzie, jak chce KG Policji, mają zwalczać prawdziwych piratów jeżdżących zdecydowanie za prędko, dla pozostałych kierowców mają być bardziej "wyrozumiałe". W praktyce miałoby to oznaczać, że jeśli ktoś przekroczy dozwoloną prędkość np. o 10 km na godz., urządzenie nie zareaguje.


- To niezupełnie tak - mówi kom. Jacek Mnich, naczelnik tarnowskiej policji drogowej. - Po pierwsze, Komenda Główna nie wydała w tej sprawie decyzji czy polecenia. Na podstawie pisma nam doręczonego można stwierdzić, że chodzi o kierowane pod nasz adres zalecenie czy sugestię. Ponieważ kierowcy nagminnie przekraczają dopuszczalne prędkości, w skali ogólnopolskiej powstał problem wielkiej ilości zdjęć wykonywanych automatycznie przez urządzenia, odnalezienia sprawców wykroczeń i powiadomienia ich o popełnieniu wykroczeń. Z tego powodu progi prędkości mogą być w fotoradarach inaczej zaprogramowane. Ale to nie znaczy, że w każdej sytuacji. My na tych odcinkach, gdzie dochodzi do wielu niebezpiecznych wypadków, nie zamierzamy być bardziej tolerancyjni. Mam na myśli głównie odcinki drogi nr 4 - w Ładnej czy w Wojniczu, okolice szkół, drogi osiedlowe.



W ub. roku dwa fotoradary używane przez policję w Tarnowie zrobiły 2249 zdjęć pojazdom, które przekroczyły dozwoloną szybkość. Trzej funkcjonariusze z "drogówki", którzy zajmują się przetwarzaniem danych pochodzących z urządzeń, rejestracją wykroczeń, ustaleniem winnych kierowców i wzywaniem ich po odbiór mandatu, wykonali ciężką pracę. Policjanci starali się, by powiadomienie dotarło w ciągu 30 dni, tak jak mówią przepisy. Mimo tych starań 150 spraw trafiło do sądów grodzkich, gdyż procedura związana z nakładaniem mandatów przeciągnęła się.



- W swojej pracy natrafiamy często na różne przeszkody - dodaje naczelnik Mnich. - Bywa na przykład, że na przekroczeniu prędkości przyłapujemy kogoś, kto, jak się później okazuje, kierował służbowym samochodem, a samochodu używa w firmie kilka osób. Trochę czasu schodzi na to, by ustalić, kto konkretnie siedział za kierownicą w czasie zarejestrowanym przez fotoradar. Nieraz pewne osoby, chcąc uniknąć odpowiedzialności, kręcą, utrudniają nam postępowanie. Prawie 700 postępowań przeprowadziliśmy na zlecenie innych komend w kraju, które zarejestrowały wykroczenia kierowców pochodzących z naszego miasta i powiatu.



Można się spodziewać, że w przyszłym roku fotoradary mniej się napracują i z tego powodu policjanci też. W miejscach, które są w miarę bezpieczne, gdzie skala zagrożenia jest mniejsza, w sieci fotoradarów będą wpadać przede wszystkim ci, którzy rozwijają prędkość bez opamiętania.



WiesŁaw Ziobro



Dziennik Polski


 

Komentarze...