Nie żyje Jan Kudelski, tarnowski cukiernik i mecenas kultury
access_time 2020-11-09 10:40:00
Zmarł Jan Kudelski, znany tarnowski cukiernik i mecenas kultury. W jego znajdującej się w centrum miasta restauracji i kawiarni "Tatrzańska" gościło wielu słynnych polskich artystów, których do miasta ściągała Tarnowska Nagroda Filmowa i Festiwal Sztuki ArtFest.

Jan Kudelski urodził się w 1937 roku w Krynicy, maturę zdał w 1955 r. w I Liceum Ogólnokształcącym im. K. Brodzińskiego w Tarnowie. Z wykształcenia był inżynierem-elektrykiem. Właścicielem cukierni został dzięki swojemu ojcu Józefowi, po którego śmierci przejął rodzinny interes. Przez wiele lat był mecenasem Tarnowskiej Nagrody Filmowej; w 2011 roku za działania wspierające kulturę został uhonorowany nagrodą "Mecenas Kultury Tarnowa". Miał 83 lata.

Pochodzący z Tarnowa krytyk filmowy i teatralny Łukasz Maciejewski opublikował na swoim profilu FB wpis, w którym wspomina i żegna zmarłego przyjaciela artystów.

- Każdy, kto w Tarnowie pojawił się chociaż raz, znał klasę jego "Kawiarni Tatrzańskiej". To jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc, na - nie tylko kulinarnej - mapie Tarnowa. Nawet w najgorszych czasach, u Kudelskiego było zawsze jak za Franciszka Józefa, jak w "Zaklętych rewirach": Wiedeń, fin de siecle, rurki z kremem, cafe Melange... Chodziłem tam od dziecka. Wiadomo: najlepsze lody tylko u Kudelskiego. Myślę dzisiaj, że to była jego cicha, niewidzialna walka z systemem. Żeby było gustownie, żeby nie było brzydko. W tych ohydnych latach osiemdziesiątych i we wczesnych latach posttransformacyjnych, u Kudelskiego byliśmy zawsze w Europie. Od filiżanek po menu. Pan Jan kochał artystów, przyjaźnił się z Janem Nowickim, był znanym tarnowskim mecenasem kultury i filantropem. Historia Tarnowskiej Nagrody Filmowej to również historia biesiad i kolacji w jego kawiarni. Był skromnym, cichym człowiekiem, wolał pozostawać w cieniu, uśmiechał się zawsze nieśmiało ze swojego stałego stolika w "Tatrzańskiej", zaraz przy wejściu do sali restauracyjnej. Tam spotkałem go po raz ostatni, raptem parę miesięcy temu. Obawiam się, że  jego śmierć może przejść bez większego echa, i może nawet wolałby żeby o nim nie pisano i nie mówiono zbyt wiele, ale przecież jak mało kto, zasłużył w Tarnowie na dobre słowo. Na naszą pamięć.
Dziękuję Panie Janie
- napisał Łukasz Maciejewski.

Fot. P. Topolski / archiwum UMT

Komentarze...