Spór o dywidendę MPEC-u. "Z miasta wypłyną grube miliony"
access_time 2020-10-07 11:00:00
8 mln 695 tys. zł dywidendy musi wpłacić akcjonariuszom Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej Tarnowie – Decyzja będzie szkodliwa dla mieszkańców, którzy będą płacić słone rachunki - ostrzegał podczas ostatniej sesji rady miejskiej prezes spółki, Krzysztof Rodak.

Decyzją Walnego Zgromadzenia Wspólników MPEC 8 mln 695 tys. zł dywidendy zostało podzielone pomiędzy akcjonariuszy, czyli miasto, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Za takim rozwiązaniem głosował posiadający większość akcji urząd miasta, pozostali akcjonariusze byli przeciw.

Sprawa wypłaty dywidendy spowodowała kłótnię podczas ostatniej sesji rady miejskiej. Prezes MPEC-u, Krzysztof Rodak przekonywał, że decyzja o oddaniu części wypracowanego zysku akcjonariuszom sprawi, że spółka może mieć poważne kłopoty. Zabraknie środków na planowaną transformację energetyczną, budowę spalarni, czy walkę ze smogiem. - Wyciąganie dywidendy spowoduje, że spółka będzie musiała zwrócić Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska środki za umorzone akcje i w efekcie doprowadzi do dekapitalizacji spółki na 46 milionów zł. Ta decyzja jest szkodliwa dla mieszkańców Tarnowa. Zejdźmy na ziemię, obudźmy się. Mamy przed sobą ogromnie trudny projekt transformacji energetycznej. Jeśli go nie będziemy realizować, mieszkańcy będą płacić słone rachunki - mówił Krzysztof Rodak.

Miasto z kolei przekonuje, że przez wiele lat nie korzystało ze swoich praw właściciela spółki MPEC i nie pobierało dywidendy. Sytuacja zmieniła się w zeszłym roku, gdy zdecydowano, że w roku 2020 zostanie pobrana dywidenda w wysokości 5 mln zł. Pieniądze miały wspomóc miejski budżet uszczuplony m.in. z powodu obniżenia podatku PIT czy podniesienia pensji nauczycielom. Jak zapewnia magistrat, o tym, że kwota dywidendy została wpisana do budżetu w 2019 roku wiedziały zarówno władze MPEC, jak i radni.

 – Po prostu skorzystaliśmy z praw właścicielskich, aby mieć w budżecie pieniądze z dywidendy na realizację najważniejszych celów społecznych w mieście – mówi prezydent Roman Ciepiela. - To rzecz normalna, każdy właściciel spółki może korzystać z jej finansów. W przypadku MPEC wypłacona dywidenda w żaden sposób nie wpływa na stabilność finansową spółki. Gdy prezes MPEC mówi o potencjalnych problemach z realizacją strategii firmy, znaczy to - ni mniej, ni więcej - że gdy w ubiegłym roku dowiedział się o konieczności wypłaty dywidendy nie dokonał rewizji i aktualizacji tejże strategii.

Prezydent przekonuje też, że wypłata dywidendy nie wpłynie na budowę spalarni śmieci w Tarnowie. Twierdzi, że inwestycja w żaden sposób nie jest zagrożona, przy czym jej los zależy przede wszystkim od decyzji ministra klimatu.

- Dużym nieporozumieniem jest również łączenie wypłaty dywidendy z MPEC z kosztami cen ciepła – mówi prezydent Tarnowa. - O cenach energii cieplnej decyduje prezes państwowego Urzędu Regulacji Energetyki, te stawki dla MPEC są zatwierdzone. Są oczywiście powiązane z sytuacją spółki, ale przede wszystkim zależą od sytuacji na rynku surowcowym, od cen nośników energii i cen limitów emisji dwutlenku węgla.

Wypłatę dywidendy skrytykował były radny Tomasz Olszówka. - Jako mieszkańcy zapłacimy za tę operację ogromną cenę, bo Tarnów nie otrzyma całej dywidendy z zysku największej miejskiej spółki. Blisko połowa kwoty 9 mln zł przypadnie bowiem pasywnym akcjonariuszom zewnętrznym, co oznacza, że kilka grubych milionów wypłynie z Tarnowa do innych, państwowych instytucji. Załatano więc budżet miasta, ale z ogromnym, dodatkowym obciążeniem tarnowskiej spółki, która jak kania dżdżu potrzebuje kapitału na: transformację energetyczną, eliminację węgla w miksie energetycznym Tarnowa, recykling odpadów, kogenerację i wiele innych ważnych projektów na rzecz zielonej energii, klimatu i walki ze smogiem - zauważa Olszówka, który przekonuje też, że problem można było rozwiązać wcześniej, godząc sprzeczne interesy na zasadzie "wilk syty i owca cała". - Taka unikatowa sposobność pojawiła się w marcu w związku z pandemią. Starałem się wtedy tą koncepcją zarazić naszych decydentów. Otóż w porozumieniu z MPEC, który był na to otwarty - można było wyasygnować z kasy spółki ok 3-4 mln zł w formie darowizny na walkę z pandemią i restart miasta po pandemii. Zgoda Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy MPEC byłaby czystą formalnością, a ok. 5 mln zł, dziś bez sensu rozrzuconych poza miasto, zostałoby w Tarnowie na kolejne inwestycje w naszą transformację energetyczną - kluczową dla przyszłości miasta. Dziś pozostają jedynie zabiegi, aby pasywni akcjonariusze „zwrócili” otrzymaną dywidendę miastu w postaci dotacji i powinna być to dla władz miasta sprawa honoru. W przeciwnym razie będzie to wielki blamaż - twierdzi Tomasz Olszówka.

Fot. MPEC

Komentarze...