Kierowcy MPK na razie nie muszą obawiać się zwolnień. Od połowy czerwca wracają zwykłe rozkłady jazdy
access_time 2020-05-29 12:57:00
Ze względu na mniejszą liczbę pasażerów w połowie marca MPK wprowadziło zmiany w kursowaniu autobusów. Jeździły one według sobotnich rozkładów jazdy. Od połowy czerwca mają wrócić rozkłady jazdy z czasów sprzed czasów epidemii. Dzięki temu - jak mówi prezes MPK Jerzy Wiatr - pracownicy nie muszą się na razie obawiać zwolnień.

- Decyzją prezydenta Romana Ciepieli od połowy czerwca wracają rozkłady robocze w wersji wakacyjnej. To bardzo dobra wiadomość dla naszej spółki. Na razie nie planujemy zwolnień, pracownikom została jedynie wstrzymana do końca roku premia motywacyjna - wyjaśnia Jerzy Wiatr, prezes MPK.

Koronawirus mocno uderzył w finanse spółki. Z powodu epidemii MPK co miesiąc traci 400 tys. zł. Przychody ze sprzedaży biletów komunikacji miejskiej spadły o 90 procent, dlatego spółka zdecydowała się wprowadzić oszczędności. W czerwcu miały ruszyć też zwolnienia, które miały objąć 20 pracowników.

- Od początku trwania epidemii, czyli w miesiącach marzec, kwiecień, maj straciliśmy milion sześćset tysięcy zł przychodu. Mamy plan ograniczenia wydatków. Wykorzystujemy przede wszystkim autobusy zasilane gazem, oszczędzamy w ten sposób na częściach, bo są jeszcze na gwarancji i na paliwie, wstrzymaliśmy też kilka inwestycji i zamroziliśmy do końca roku premie motywacyjne. Jeżeli wszystko będzie szło w dobrym kierunku i roboczy rozkład jazdy obowiązywałby również po wakacjach i do końca roku, to w tym roku na pewno nie będzie zwolnień, ale trudno teraz cokolwiek przesądzać, bo wszystko zależy od rozwoju sytuacji epidemicznej - zapewnia prezes.

Z powodu wciąż istniejącego zagrożenia epidemicznego, MPK ostrożnie podchodzi też do ewentualnego ponownego otwarcia giełdy samochodowej. - Giełdę przywrócimy jeśli zniesione zostaną wszystkie rządowe obostrzenia. Nie jest to dla nas jakiś atrakcyjny biznes, a nie możemy ryzykować. Giełda to duże skupisko ludzi, pracują tam też nasi ludzie, gdyby wiec doszło do zakażenia, konsekwencje dla spółki byłyby katastrofalne. Kierowcy musieliby zostać objęci kwarantanną, spółka nie miałaby przychodu, a w mieście nie byłoby komunikacji. - mówi Jerzy Wiatr.

Fot. Archiwum MPK

Komentarze...