Biskup Andrzej Jeż kontra serwis internetowy. Przegrał i zapłaci zwrot kosztów procesowych
access_time 2020-02-25 08:38:00
Biskup Andrzej Jeż wytoczył proces serwisowi Wyborcza.pl w związku z publikacją felietonu dotyczącego jego ubiegłorocznej wielkoczwartkowej homilii, podczas której cytował antysemicką fałszywkę z początku XX wieku. 19 lutego Sąd Apelacyjny oddalił powództwo biskupa Andrzeja Jeża wobec serwisu internetowego, podtrzymując tym samym postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie - informuje serwis Wyborcza.pl.

Chodzi o ubiegłoroczną wielkoczwartkową homilię w katedrze, podczas której biskup Andrzej Jeż przywołał cytat z antysemickiej fałszywki, który miał dowodzić żydowskiego spisku przeciwko Kościołowi katolickiemu. Sprawę nagłośnił „Tygodnik Powszechny", który udostępnił również nagranie z kazania. Gazeta pisała, że biskup Jeż, mówiąc o „pewnej nacji”, podniósł wzrok i uśmiechnął się do słuchaczy, jakby sprawdzał, czy rozumieją. Następnie przywołał cytat opublikowany m.in. w diecezjalnym tygodniku „Nasza sprawa” w 1937 roku:

- Naszym naturalnym wrogiem jest Kościół katolicki, dlatego musimy na to przeklęte drzewo wylać ducha niezadowolenia, niewiary, niemoralności i wszelkiego brudu. Musimy wzniecić walkę między różnymi chrześcijańskimi wyznaniami, w pierwszej linii musimy zacząć nieubłaganą walkę na wszystkich odcinkach przeciwko księżom katolickim. Musimy ich obrzucić oszczerstwami i nienawiścią, musimy z ich prywatnego życia robić skandale, aby ich znienawidzić i ośmieszyć w oczach wszystkich. Dalej musimy opanować szkołę, religia chrześcijańska musi stamtąd zniknąć. Musimy usunąć nierozerwalność małżeństwa, a wszędzie wprowadzić śluby cywilne. W końcu musimy wzmocnić naszą prasę, wtedy nasze panowanie będzie umocnione i zapewnione.

W kwietniu na łamach Wyborczej.pl dominikanin Tomasz Dostatni zwrócił się do biskupa Jeża, by odciął się od antysemickiego cytatu ze swojej homilii. - Miał to być argument, że »pewna nacja” nas atakuje. Że te ataki i dziś są zaplanowane i wciąż aktualne. Czyli musimy zewrzeć szeregi i okopać się we własnym świecie, bo ten zewnętrzny nam zagraża. Klasyczny obraz Kościoła jako »oblężonej twierdzy«. Zamiast Kościoła jako »otwartej bramy” (Vaticanum II) czy też zamiast Kościoła jako »szpitala polowego« (Franciszek). - pisał dominikanin. W odpowiedzi biskup najpierw zażądał sprostowania, a następnie skierował sprawę do sądu. - W homilii w Wielki Czwartek zacytowałem fragment wypowiedzi opublikowanej w prasie początku XX wieku. Zakładałem prawdziwość cytatu. Użycie tego cytatu nie miało dowodzić »żydowskiego spisku«, »żydowskiego ataku” czy zagrożenia. Tekst ten miał obrazować wrogie nastawienie wobec Kościoła, z jakim musimy się liczyć w obecnych czasach, i w żaden sposób nie był formą odnoszenia się do relacji z narodem żydowskim - wyjaśniał w pozwie. 

W październiku Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo biskupa Andrzeja Jeża przeciwko redaktorowi naczelnemu serwisu Wyborcza.pl i zasądził zwrot kosztów procesu. Biskup złożył apelację, którą w lutym tego roku Sąd Apelacyjny oddalił, argumentując, że sprostowanie było polemiką z opinią o. Dostatniego, a nie rzeczową korektą faktów. Wyrok jest prawomocny, czyli ostateczny.

Komentarze...