Pierwsza wygrana ze zmianą miejsca
access_time 2019-01-15 09:49:00
W doskonałej sytuacji przed otwarciem rundy rewanżowej Ekstraklasy Tarnowskiej Ligi Futsalu Pawłowski Sport stanął Gryf Borzęcin. Po pięciu zwycięstwach z rzędu zasiedli wygodnie na pozycji lidera, a w 13 kolejce nastała chwila, by zaatakować fotel lidera. Zadanie było o tyle ułatwione, że wyprzedzające ich Zakłady Mechaniczne poprosiły o przełożenie spotkania z ich udziałem. To samo zrobiło goniące ich Lumaro Elbud, więc swojej pozycji nie mogli w tym dniu stracić, a jedynie zyskać.

Na pojedynek z Topicarem Auto Części wyszli więc bez zbędnej presji, co było ich atutem. Niestety dla nich rywal był w tym dniu wyjątkowo mocny i nie byli w stanie odpowiednio zareagować na ich ataki. Szczególnie we znaki dał się Łukasz Noga, który otworzył wynik spotkania popisując się soczystym uderzeniem z dystansu. Za chwilę znów mógł się cieszyć z gola, ale tym razem zmienił uderzenie i lekkim strzałem "podcinką" podwyższył wynik. Później jeszcze Igor Król zdobył trzeciego gola i mecz powoli dobiegał końca. Honorowe trafienie to zasługa Dawida Curyło, który popisał się skutecznym strzałem z przedłużonego rzutu karnego.

Przed szansą na powrót na podium stanęła Westovia Okna Pawłowski, która była faworytem spotkania z Kasil Steel, lecz wydarzyła się rzecz nie do przewidzenia. Andrzej Krakowski, Marcin Myjkowski i Karol Dziża wyprowadzili w pierwszej połowie bardzo skuteczne ataki, a na przerwę schodzili z wynikiem ... 6-0. Po zmianie stron obie drużyny wyszły z innym nastawieniem i Westovia zaczęła odrabiać straty. Przemysław Bury i Damian Wolański na zmianę pakowali piłkę do siatki i doprowadzili do stanu 6-5. Decydującym wydarzeniem była sytuacja w polu karnym beniaminka, gdy jeden z zawodników rzekomo zagrał piłkę ręką, ale sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia i nie podyktowali rzutu karnego. Kasil Steel otrząsnął się z tego marazmu i ostatecznie wygrał ten pojedynek. Później rozegrali drugi mecz, ale tu role się odwróciły.

Grupa Azoty PROREM po golach Dominika Wardzały, Marcela Tyla i Michał Zborowskiego prowadziła już 6-1, aby dać sobie wbić gole na 6-4. Karol Dziża, Marcin Myjkowski i Andrzej Krakowski w tym momencie nabrali ochoty do gry, ale nie zdołali już zdobyć więcej goli. Dwa mecze rozegrał też Pchelkowsky / Edumocni i była to idealna okazja, by skutecznie włączyć się do bezpiecznej strefy o utrzymanie. Do Sportmossimo.pl Grabówka tracili sześć oczek, a dwie wygrane dawały im zbliżenie na jeden punkt. Szybko jednak Maciej Aleksander, a później Dawid Iwaniec zdobyli gole, które pozwoliły na kontrolę nad przebiegiem gry. Krzysztof Stachowiak wprawdzie wprowadził nieco ożywienia po strzeleniu gola, ale nie udało się doprowadzić do remisu. To niepowodzenie dało się odczuć w ich drugim pojedynku, który miał decydować o tym kto będzie "czerwoną latarnią". Na nic się zdały trafienia Tomasza Szaleckiego (zdj), bo Biała Gwiazda miała świetnie dysponowanego w tym dniu Łukasza Czerkiesa, który zdobył wszystkie cztery dla swojej drużyny i Biała Gwiazda po raz pierwszy cieszy się z kompletu punktów, a zarazem spycha swojego przeciwnika na ostatnie miejsce w tabeli. 

Wyniki:

Sportmossimo.pl Grabówka 2:1 Pchelkowsky / Edumocni
Kasil Steel 9:6 Westovia Okna Pawłowski
Pchelkowsky / Edumocni 2:4 Biała Gwiazda
Topicar Auto Części 3:1 Gryf Borzęcin
Grupa Azoty PROREM 7:4 Kasil Steel

 

Komentarze...