Bruk-Bet Termalica przed meczem z Lechią
access_time 2017-02-16 08:47:00
Sportowa złość, ale też jeden dylemat personalny – panuje w drużynie Bruk-Betu Termaliki przed piątkowym (g.20.30) spotkaniem z Lechią Gdańsk.

Trener „Słoni” Czesław Michniewicz ma nadzieję, że kibice zobaczą w nim już inny zespół. – Mieliśmy kilka dni na zastanowienie co się stało w Poznaniu. Przegraliśmy za wysoko. Nie zagraliśmy tak jak potrafimy. W drużynie jest dużo sportowej złości. Jutro chcemy zaprezentować swój poziom sportowy, ale też mentalny. U siebie zawsze potrafimy być groźni – mówi szkoleniowiec „Słoni”

Lechia do Niecieczy przyjeżdża jako lider rozgrywek. Na swój dorobek solidnie zapracowała. Jej pozycja nie dziwi trenera Michniewicza. - Po dwóch – trzecich sezonu zasadniczego jest samodzielnym liderem. Nie ma w tym żadnego przypadku. Ta drużyna ma bardzo mocny skład i aspiracje. Walczy o mistrzostwo Polski. Na własnym stadionie już gościliśmy rywali podobnej klasy takich jak Lech Poznań czy Legia Warszawa i zdobywaliśmy z nim punkty. Żeby pokonać gdańszczan musimy zagrać na maksimum naszych umiejętności. Chociaż do tego meczu przystąpimy na dwóch biegunach. Lechia wygrał pierwszy mecz z wiceliderem 3:0. My w takich rozmiarach przegraliśmy – dodaje opiekun „Słoni”.

Przed piątkowym spotkaniem największym znakiem zapytania jest zastępstwo za ukaranego czerwoną kartką stopera Artem Putiwcewa. – Na to miejsce aspiruje dwóch zawodników. Defensywny pomocnik Mateusz Kupczak grał w sparingach na tej pozycji. Artioma mógłby zastąpić Przemek Szarek, ale on przez większość przygotowań nie był zdrowy. Przyznaję, że mam dylemat z obsadzeniem tej pozycji – zdradza trener.

FOT. www.termalica.brukbet.com

Komentarze...