Maria Sadowska spotka się z Maciejewskim i widzami
access_time 2017-01-20 07:00:00
„Sztuka kochania" to film opowiadający historię Michaliny Wisłockiej, kobiety, która dokonała niemożliwego, szeroko otwierając drzwi polskich sypialni. Rozprawiając się z konserwatywnymi stereotypami i wszechobecną ignorancją, Wisłocka zrewolucjonizowała życie seksualne całego kraju. Wszystko za pomocą jednej książki. 29 stycznia gośćmi Łukasza Maciejewskiego - będą reżyserka, Maria Sadowska, oraz Magdalena Boczarska - odtwórczyni roli Michaliny Wisłockiej.

„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” to filmowa opowieść o uznanej lekarce oraz autorce najpopularniejszego w Polsce poradnika o miłości. Losy Michaliny śledzimy na trzech różnych etapach jej życia, które doprowadziły ją do napisania i wydania „Sztuki kochania”.

WYWIAD Z MARIĄ SADOWSKĄ

„Sztuka kochania” to film, gdzie pokazana jest nie tylko walka głównej bohaterki z systemem, ale też proces zmiany świadomości społeczeństwa, podobnie jak w Twoim pełnometrażowym debiucie „Dzień kobiet”. Dobrze czujesz się w takiej tematyce?

Bardzo dobrze czuję się, kiedy mogę opowiedzieć historię jednostek buntujących się przeciw zastanemu systemowi i to jest moja tematyka. Zawsze interesuje mnie, jak jednostka znajduje w sobie siłę i odwagę, żeby pójść pod prąd. Myślę, że sama nie znalazłabym w sobie tyle energii, dlatego poprzez filmy wyrażam moją tęsknotę za byciem buntownikiem. Wydaje mi się również, że reżyser powinien podejmować próbę dialogu ze społeczeństwem, dlatego też film jest dla mnie takim rodzajem dyskursu. Tak jak muzyka jest bardziej sztuką abstrakcyjną, gdzie można pozwolić sobie na wiele niedomówień, tak film jest dla mnie bardzo konkretną rozmową z publicznością na dany temat.

Z Magdą Boczarską spotykasz się na planie po raz pierwszy. Jak przebiegała Wasza współpraca?

Nie znałam Magdy wcześniej, ale bardzo zaprzyjaźniłyśmy się podczas pracy. Magda jest niezwykle zdyscyplinowana. Sama zostałam wychowana właśnie na zasadach akademickiej szkoły i Magda ma bardzo podobny sposób pracy. Wykonała naprawdę ogrom pracy podczas przygotowań do roli, dużo czasu spędzała z Krystyną Bielewicz, córką Michaliny Wisłockiej, która pokazała jej, jaka była Wisłocka z zupełnie innej, nieznanej dla nas strony. Poza tym, Magda ma też taką siłę i odwagę, jaką miała Wisłocka, a ja bardzo lubię pracować z ludźmi z charakterem, ludźmi wyrazistymi. Dlatego też wybraliśmy Magdę do tej roli ze względu na jej wielką siłę wewnętrzną, którą Magda ma w sobie w sposób naturalny. Wystarczy tylko tę siłę uwolnić i Magda jest nie do zatrzymania, tak samo jak Michalina Wisłocka.

Jak wspominasz pracę na planie?

Mieliśmy cudowną ekipę. Michał Sobociński, wspaniały operator, który miał na ten film wręcz eksperymentalną jak dla mnie wizję, na realizację jedynie na dwóch szerokokątnych obiektywach, która bardzo się sprawdziła. Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Nigdy nie robiłam filmu kostiumowego ani filmu z takim rozmachem, dlatego wiele się również nauczyłam podczas pracy. Każdy kierownik pionu miał dużą swobodę, każdy miał możliwość pokazania się z jak najlepszej strony. Wojtek Żogała stworzył niesamowity klimat poprzez scenografię, dlatego nawet nie miałam potrzeby, aby specjalnie wtrącać się w jego propozycje. Niesamowitym przeżyciem były dla mnie zdjęcia na odtworzonym Bazarze Różyckiego. Mnóstwo statystów, ludzi od dziecka związanych z tym miejscem, którzy w absolutnie kapitalny sposób odtworzyli cały folklor i urok Pragi z tamtych lat. To są dokładnie takie dni, kiedy człowiek staje na planie i uświadamia sobie, jak bardzo jest szczęśliwy, że ma możliwość robienia tego, co robi. Zawsze jednak podkreślam, że praca nad filmem to jest praca zbiorowa i w momencie kiedy ma się wokół siebie tak zacne grono artystów, reżyserowi pozostaje jedynie nakierować ich na właściwe tory i dać absolutną swobodę w pracy.

Co przy pracy nad filmem okazało się dla Ciebie największym wyzwaniem?

Wydaje mi się, że przede wszystkim forma, w jakiej zdecydowaliśmy się zrealizować film, czyli niechronologicznie, ale w sposób dwóch linearnych historii, które się ze sobą przeplatają. To jest ryzykowne, jednak zawsze chciałam spróbować zrobić film w ten sposób, ponieważ jest w to wpisana pewna gatunkowość, a w Polsce nadal to kino gatunkowe trochę kuleje. Opowiadamy całą historię życia postaci i tutaj wielkie uznanie dla Magdy, ponieważ musiała zagrać osobę po pięćdziesiątce, ale również wcielić się w dziewczynę dwudziestoletnią i pokazać cały proces dojrzewania i stawania się kobietą. To właśnie było dla mnie największe wyzwanie, również na etapie montażu.

WYWIAD Z MAGDALENĄ BOCZARSKĄ

Prace nad filmem rozpoczęły się już jesienią 2015 roku. Jak wyglądał proces Twoich przygotowań do roli?

Miałam to szczęście, że już pod koniec 2015 roku, wiedziałam, że zagram Michalinę Wisłocką, dzięki czemu czasu na przygotowania było naprawdę dużo. Na początku skupiłam się przede wszystkim na tzw. pracy u podstaw, czyli wyszukiwaniu, oglądaniu i czytaniu jak największej ilości dostępnych materiałów związanych z Wisłocką. Bardzo ważnym elementem przygotowań były spotkania z jej pacjentkami oraz bliskimi, przede wszystkim z panią Krystyną Bielewicz, córką Michaliny, czy prof. Zbigniewem Izdebskim, jej wieloletnim uczniem. Te rozmowy dały mi naprawdę wiele, otworzyły oczy na inne aspekty. Pozwoliły poznać Michalinę Wisłocką nie tylko jako charyzmatyczną Panią Doktor, ale również jako ciepłą i kochającą osobę. Pani Krystyna pozwoliła mi poznać ich życie trochę od kulis, dzięki niej tchnęłam w tę rolę serce i ducha Wisłockiej. Profesor Izdebski natomiast opowiedział mi tak wiele anegdot związanych z tym, jaką osobą była Michalina Wisłocka w pracy, że to głównie dzięki jego pomocy mogłam zbudować fundamenty tej roli. Nie da się ukryć, że fizycznie bardzo różnię się od Wisłockiej, dlatego dla mnie najważniejsze było oddać na ekranie jak najbardziej jej styl i sposób myślenia.

Grasz główną rolą, na planie byłaś w centrum uwagi. Co podczas pracy na planie sprawiło Ci największą trudność? Co okazało się być największym wyzwaniem?

Cała ta rola była wielkim wyzwaniem. Nie było scen łatwiejszych czy trudniejszych, ponieważ przez cały czas trwania zdjęć musiałam być absolutnie skupiona na swojej roli. To, co okazało się być dla mnie największym wyzwaniem, pomijając oczywiście ciężką i trudną charakteryzację, to poczucie bardzo dużej odpowiedzialności za tę rolę. Myślę, że wynikało to z tego, że Michalina Wisłocka była bardzo ważną postacią dla wielu osób. Dlatego do każdej sceny podchodziłam z wielką uwagą, mówiłam sobie, że nie mogę niczego odpuścić. Na planie byłam praktycznie przez cały czas trwania zdjęć i to ciągłe napięcie oraz poczucie, że nie mogę nikogo zawieść, z perspektywy czasu wydaje mi się być właśnie największym wyzwaniem.

„Sztuka kochania" to niezwykła podróż w czasie. Jak się czułaś w kostiumach i otoczeniu rodem z PRL-u?

Bardzo często powtarzam, że nie ma większej frajdy dla aktora niż ta jedyna i magiczna możliwość przenoszenia się w czasie oraz życie, chociaż na chwilę, w świecie innej postaci. Dlatego pytanie, jak czułam się w otoczeniu rodem z PRL-u, jest pytaniem czysto retorycznym, ponieważ czułam się absolutnie jak ryba w wodzie. Ta namiastka i możliwość dotknięcia świata, którego już nie ma, jest czymś zupełnie niesamowitym. W „Sztuce kochania“ mamy wyjątkową sytuację, ponieważ lawirujemy w czasie pomiędzy latami 30. z 70. Myślę, że dla widzów będzie to wspaniała przeżycie, ponieważ oprócz zmian kostiumów czy scenografii, obserwujemy również jak zmieniała się Warszawa.

Z Marią Sadowską spotykasz się pierwszy raz, jak przebiegała Wasza współpraca?

Lubię o Marii mówić, że jest naszą polską Kathryn Bigelow. Marysia ma w sobie nieprawdopodobną kobiecą energię i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś inny mógł wyreżyserować „Sztukę kochania“. Wydaje mi się, że jest bardzo spełnioną kobietą, co pozwoliło jej na robienie filmu bez jakichkolwiek kompleksów. Pracowało nam się bardzo dobrze, z dużą dozą zrozumienia, co zresztą przeniosło się na silną relację i tutaj nie boję się użyć tego słowa „przyjaźń”, która na pewno pozostanie na długo.

Cykl „GOŚCIE ŁUKASZA MACIEJEWSKIEGO”

MARIA SADOWSKA

KINO MILLENNIUM: 29 STYCZNIA 2017, pocz. o godz. 19.

Komentarze...