Marzenia o lotnisku w Tarnowie odlatują. "Nie ma uzasadnienia i zapotrzebowania"
access_time 2016-12-30 11:00:00
Jak twierdzą tarnowscy urzędnicy, z analizy naukowców z Uniwersytetu Ekonomicznego wynika, że nie ma uzasadnienia i zapotrzebowania dla budowy lotniska w Tarnowie. Inwestycja jest w strategii miasta do 2020 roku, ale została do niej wpisana 5 lat temu. Wtedy nie było chociażby autostrady do Krakowa i Rzeszowa, która skróciła czas dojazdu do tamtejszych lotnisk. Były pilot, Włodzimierz Wojdyński przekonuje jednak, że nie chodzi o powstanie portu, a jedynie małego lotniska biznesowo-szkoleniowego.

Dyrektor wydziału rozwoju miasta, Rafał Koścień wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków, że podczas przygotowania analizy zapytano o zdanie przedsiębiorców z Tarnowa i okolic. Wprawdzie niewielka część z nich wypełniła ankietę, ale wyłania się z niej dosyć jednoznaczne stanowisko.

- Uzyskano wyniki świadczące raczej o niewielkim zainteresowaniu tego typu obiektem z racji, że obecna oferta lotów w południowej Polsce, czyli w Krakowie i Rzeszowie, w pełni zaspokaja potrzeby tych przedsiębiorstw, które powinny być zainteresowane bądź najbardziej wykorzystujące tego typu transport - mówi Koścień. Jak dodaje, przedsiębiorcy podkreślają, że dojazd na lotniska w Krakowie i Rzeszowie jest szybki i łatwy.

Jak jednak zaznacza jeden z inicjatorów powstania lotniska w Tarnowie Włodzimierz Wojdyński, miastu nie jest potrzebny port lotniczy, ale pas z prawdziwego zdarzenia np. o długości 1350 metrów i szerokości 30 metrów. "Dla biznesu, turystów, dla szkolenia, drobnego Cargo, czy też nawet w sytuacji nadzwyczajnej dla wojska. Chodzi o to, żeby jakiś biznesmen przyleciał, załatwił interes i odleciał" - mówi. Zdaniem Wojdyńskiego budowa takiego pasa mogłaby kosztować 25-30 milionów złotych. Do tego trzeba by jednak dodać, obsługę i infrastrukturę.

Zainteresowana takim lotniskiem byłaby na przykład firma MGGP Aero, która swoje samoloty wykorzystywane do wykonywania zdjęć lotniczych trzyma w Rzeszowie.

Analiza została przeprowadza na wniosek przewodniczącego rady miasta Kazimierza Koprowskiego. "W mojej ocenie Tarnów powinien mieć małe lądowisko. Jesteśmy miastem ponad stutysięcznym. Jeśli chcemy się rozwijać, element małego ruchu lotniczego powinien w Tarnowie być. Natomiast to jak powinno wyglądać, powinno wyniknąć nie tylko z analiz, ale też z pewnej woli i potrzeb tego miasta. Jeśli chodzi o małe lotnisko to moim zdaniem byłoby nas na nie stać, ale to są sprawy przyszłościowe" - mówi.

Na razie jest jednak problem z lokalizacją. Najlepsza, przy węźle autostrady w Krzyżu, po proteście mieszkańców nie znalazła się ostatecznie w studium i planie zagospodarowania. Chociaż jak wyjaśnia były pliot Wojdyński: "To nie jest lotnisko komunikacyjne. Nikt tam nie będzie latał bez przerwy. Koniec pasa z zachodniej strony jest w odległości minimum kilometra do łącznika ulicy Jana Pawła II z autostradą, a pierwsze budynki są jakieś 300-400 metrów. Lotnisko to jest okno na świat" - przekonuje Wojdyński.

Przewodniczący Koprowski dodaje, że jeśli pomysł zyskałby szerszą akceptację, to wtedy jest pole do działania i do wprowadzenia do studium, i planu. "Są pewne rozwiązania, o których należy rozmawiać, a nie zamieść sprawę i schować do szuflady, bo tak się nie da" - dodaje.

Info: Bartłomiej Maziarz, Radio Kraków

Komentarze...