Tym razem to Henryk pisze do Ryszarda
access_time 2014-02-26 10:17:02
Wymiany listów pomiędzy tarnowskimi notablami ciąg dalszy. Na opublikowany przed tygodniem w "TEMI" list Ryszarda Ś. do Henryka Słomki-Narożańskiego odpowiedział ten ostatni, również na łamach tygodnika. Było "Henryku", więc teraz czas na "Ryszardzie"...
"Wojenki tarnowsko-tarnowskiej" (określenie zastosowane przez Henryka Słomkę-Narożańskiego ciąg dalszy. Pełniący obowiązki prezydenta Tarnowa Słomka-Narożański postanowił odpowiedzieć na list zatrzymanego prezydenta, opublikowany przed tygodniem przez "TEMI". Oto pełna treść listu, którą znaleźć można w lokalnym tygodniku Ryszardzie, zwracam się do Ciebie także w tej formie – publikacji w gazecie, albowiem skoro Twoje refleksje dotarły do szerokiego grona odbiorców, to i ja jestem im winny wyjaśnienia. List od Ciebie został opublikowany podobno za Twoją zgodą, o czym informuje w nagłówku gazeta, ciekawi mnie jednak w jaki sposób zostało to zrobione, skoro nie ma w nim żadnej tego typu informacji. Na wstępie chciałbym zaznaczyć ponadto, że nie jestem zwolennikiem dialogu za pomocą mediów, a konkretnej, rzeczowej i bezpośredniej rozmowy, na którą być może dotychczas nie miałeś odwagi. Liczę więc na to, że wszystkie tematy, które wymagają wyjaśnienia przedyskutujemy właśnie w ten sposób. Nie negując wspólnych osiągnięć, które przyniosły liczne korzyści naszemu miastu, trudno mi jednak nie zauważyć, że od pewnego czasu Twojej prezydentury mój wpływ na przebieg niektórych zdarzeń i procesów inwestycyjnych był coraz mniejszy. W swym liście wspominasz, że podejmowane były decyzje, które w mojej ocenie powinny być inne. Piszesz, że dziwią Cię moje słowa o tym, iż byłem odsuwany i pomijany w podejmowaniu licznych decyzji. A czemuż to innemu służyć miało utworzenie dodatkowych struktur urzędu, zwanych centrami? Było to niepotrzebne, moim zdaniem, mnożenie szczebli decyzyjnych, które pełniło rolę swoistych bypass-ów, mających na celu ominięcie mojej osoby. Tak też było to odbierane powszechnie, a nie tylko w moim odczuciu. Sam zresztą, w rozmowie z bliskim Ci przecież redaktorem Rafałem Kubisztalem w jednym z artykułów dotyczących reorganizacji magistratu w TEMI (6 lipca 2011 r.) potwierdzasz ten fakt. Możemy przeczytać, że cyt. „(…) przeprowadzone roszady to swego rodzaju próba obejścia przez Ryszarda Ś. umowy z PO, w wyniku której aż dwóch wiceprezydentów jest z Platformy i nadzorowali oni pracę kluczowych wydziałów. Teraz sporo kompetencji – jak prezydent oficjalnie przyznaje – przeszło na niższy szczebel, do dyrektorów centrów, a to jego zaufani ludzie.” Co więcej, dopiero obecnie uzyskałem dostęp do wielu dokumentów, o których istnieniu nie miałem pojęcia, a dotyczyły one podległej mi sfery działań w urzędzie. To także efekt rozmów z ludźmi, którzy mieli i mają swoje refleksje, a których chyba nie do końca chciałeś słuchać. Ponadto zaproponowana przez Ciebie struktura nie sprawdziła się w praktyce, czego dowodem może być obecna sytuacja w Tarnowie. Dlatego też podjąłem decyzję, by ten niewydolny układ zmienić. Wbrew Twoim sugestiom nie czułem się również specjalnie chroniony przez Ciebie, zwłaszcza medialnie. W tematach kontrowersyjnych, niewygodnych dla niego samego, to ja otrzymywałem polecenia odpowiadania na pytania dziennikarzy. Przykład – likwidacja Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich, któremu byłem przeciwny, czy problemy z poszczególnymi obszarami zarządzania w zakresie gospodarki komunalnej. Moje pozostałe, często trudne decyzje polityczne i personalne podejmowane po Twoim aresztowaniu były wynikiem głębokich przemyśleń. Często ich powodem było działanie Twojego najbliższego otoczenia. Trudno było funkcjonować w koalicji, gdzie jeden jej uczestnik skupił się wyłącznie na ataku na drugiego, a z jego priorytetów znikło dobro naszego miasta. Nikt już wśród Twego ugrupowania nie mówił o tym, co powinniśmy zrobić w zaistniałej sytuacji by Tarnów funkcjonował dalej, mimo tak znacznych zawirowań. Skupiono się na ataku na koalicjanta, a bardzo często personalnie na mnie i mojej rodzinie, snuto publicznie plany utrudnienia pracy urzędu i mojej. Nie pozostawiono mi wyboru. Znamienna jest sytuacja, gdy mianowany przez Ciebie zastępca po zerwaniu koalicji zamiast usiąść do merytorycznej rozmowy udał się na zwolnienie lekarskie angażując się w rozliczne akcje konfliktujące koalicję. Mnie zależało na spokoju oraz normalnej i merytorycznej, mimo kryzysowej wtedy sytuacji, pracy w Urzędzie. Nie należy się też w moich działaniach dopatrywać politycznej czystki, gdyż zaistniałe ruchy kadrowe są konsekwencją zmiany struktury urzędu lub oceny bieżącej działalności danych osób, nie tylko przeze mnie, ale także inne uprawnione do tego organy. Biorąc teraz pełnie odpowiedzialności za miasto, chcę także mieć przy sobie ludzi, którym mogę w pełni zaufać. To chyba oczywiste. Nie przypominam sobie także, by podnoszono taką wrzawę, gdy Ty podejmowałeś, liczne przecież, decyzje kadrowe, choć nie zawsze były przeze mnie i desygnujące mnie na to stanowisko ugrupowanie uznane za właściwe. Myślę, że wieloma ruchami, a także wspomnianą reorganizacją udowodniłem, że umiem współpracować z różnymi ludźmi. Dyrektorami i kierownikami jednostek zostali przecież także Twoi bliscy współpracownicy. Nie zwolniłem ich, ani nie zdegradowałem. Doceniam ich fachowość. W Urzędzie Miasta Tarnowa nie było żadnych zwolnień! Cieszę się z Twych słów, które nie popierają politycznych konfliktów. Może wpłyną one na członków Twego ugrupowania by zakończyli wojenkę tarnowsko-tarnowską i zajęli się dobrem naszego miasta jako całości, w której wszyscy mieszkamy. Trzeba nam teraz spokoju, a nie ciągłej atmosfery napięcia i konfliktu. Dziękując za życzenia sukcesów, wzajemnie życzę Tobie dużo sił i zdrowia, w tych trudnych dla Ciebie chwilach. zastępca prezydenta Henryk Słomka-Narożański A oto, co do swojego zastępcy napisał wcześniej Ryszard. Ś. Pan Prezydent Henryk Słomka-Narożański, Henryku, korzystając w zasadzie z przysługujących mi praw obywatelskich, chcę do Ciebie skierować kilka słów związanych ze wspólną, jak myślę, troską – miastem. Teraz jako obywatel i człowiek związany z samorządem od blisko dwóch dekad. List ten na mocy prawa przechodzi przez zewnętrzną cenzurę – nie ma w nim nic, co byłoby wyłącznie do Twojej osobistej wiadomości, kieruję go do Ciebie, jako osoby pełniącej obowiązki w sferze miasta – osoby publicznej. Wspólna praca, również z Tobą, zaowocowała tym, że obudziliśmy "śpiące" miasto, które dostało impuls rozwojowy, czego namacalnym i ewidentnym przejawem było uzyskanie tak znaczących funduszy "per capita" na inwestycje i projekty miejskie, wzrost jego prestiżu, widoczne gołym okiem zmiany w jego infrastrukturze, mniej widoczna, ale bardzo głęboka informatyzacja miasta itd. Było to możliwe dzięki współpracy oraz przychylności otoczenia, również politycznego, które jest przecież niezbędne dla pełnej skuteczności na tak potężnym froncie licznych inwestycji i wydatków majątkowych – praktycznie przez nas potrojonych w stosunku do poprzedniego okresu – których znaczną część nadzorowałeś. Zawsze dochodzi do sytuacji, że część przebiega sprawniej, część z kłopotami – taka też jest statystyka. Zwróć proszę uwagę, że nigdy nie poddałem się oczekiwaniom, ba – presji, by z Twojej osoby uczynić publicznie osobę, która powinna ponieść odpowiedzialność za te przedsięwzięcia, które wymagały rzeczywistych interwencji ze względu na jakość, tempo i były przedmiotem licznych, negatywnych publikacji medialnych. Doskonale wiem, że wywierana presja pochodziła z różnych stron, w tym od mediów – dziennikarzy, a nawet od tych, którzy wydawać by się mogli dla Ciebie politycznie bliskimi. Napór ten wytrzymałem i uważam dalej, że postąpiłem słusznie, odwołując się tutaj nawet do moich publicznych wystąpień, choćby na sesjach Rady Miasta, gdy odpowiadałem na pytania formułowane wręcz jako zarzuty – głównie radnych opozycji – dotyczące Twojej sfery. Tak było i tej postawy nie zmienię, kierowałem się bowiem zasadą, że spokój i dobra atmosfera, szacunek dla trwającej przez siedem lat koalicji są warunkami dla kontynuowania tego, co dobre i co przynosi rzeczywiste rezultaty, a Tarnów pozostał monolitem na forum Małopolski i Polski, zyskując uznanie wśród osób i instytucji. Utwierdza mnie w tym przekonaniu nawet lista osób, które zechciały udzielić mi poręczenia po moim zatrzymaniu – niezależnie od ocen formalnych, wyrażonych choćby w strefach europejskich czy ocenie całego urzędu dwukrotnie w krótkim czasie uznanego za najlepszy w Małopolsce. Nie przeceniając tych wyróżnień, bo opinia tarnowian i instytucjonalnego otoczenia jest wszak najważniejsza, proszę – bierz to pod uwagę. Chcę wierzyć, że kroki, które przedsięwziąłeś zrywając koalicję czy dokonując zmian personalnych, były przez Ciebie przemyślane i mają jakieś głębsze uzasadnienie, choć osobiście ja dla takich działań podstaw nie znajduję i po prostu potępiam!!! Nie można niweczyć potencjału i zbudowanej synergii lokalnego, nomen-omen, obywatelskiego ugrupowania oraz miejskiego przedstawicielstwa ogólnopolskiej siły politycznej. Życzyłbym Ci, abym to ja się mylił w ocenie, podobnie jak Ci życzę, abyś przenigdy nie zaznał uciążliwości, jakich obecnie doświadczam, choć już wiem, że są do przeżycia i bać się należy tak naprawdę choroby swojej lub w rodzinie. Ze zdumieniem konstatuję, że wygłaszasz stwierdzenia, iż byłeś pomijany czy marginalizowany w pracy urzędu. Wszak jest to zaprzeczenie stylu i sposobu sprawowania władzy i Twojej godności pierwszego zastępcy. Trudno chyba znaleźć przykłady bardziej kolegialnego sposobu, ba – wręcz z licznymi konsultacjami również, a może i przede wszystkim, z Twoim zapleczem. Narady i podejmowane decyzje z Twoim udziałem, jako pierwszym, oraz pozostałymi zastępcami, sekretarzem i skarbnikiem miasta, jako żywo bardziej przypominały posiedzenie ciał kolegialnych instytucjonalnie – jak zarządy firm i instytucji, niż decyzje szefa samorządu do wyłonionego w bezpośrednich wyborach. Mój szacunek dla Ciebie i Twojego doświadczenia był na tyle duży, że podejmowane były decyzje, które w Twojej ocenie powinny być inne – a jednak zapewniały Ci wyjście w drażliwych społecznie sytuacjach. Henryku, nie proszę i nie zabiegam o nic związanego z moją osobą, proszę, abyś jedynie przemyślał kwestie ważne dla miasta. Chyba warto! Również dla sprawności Twoich rządów. Może jest czas na przywrócenie współdziałania z osobami, które miały wspólne cele. Dlatego kopię tego listu kieruję do B. Placka. (zwolniony przez Słomkę-Narożańskiego b. szef Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych, powołany na to stanowisko przez Ryszarda Ś. - red.) Sprawujesz teraz urząd prezydenta – nie warto odchodzić od współpracy i dążyć do politycznego konfliktu, podstawą musi być to, co łączy, a nie dzieli, i to, co było źródłem naszych sukcesów – co zresztą wyraziłem w swoim otwartym liście do uczestników Rautu Niepodległościowego, ugruntowując znamienitych gości w przekonaniu, że w Tarnowie podziały polityczne nie były i nie będą źródłem destrukcji. Czyżbyś nie analizował nastrojów – tych obecnych? Nie chciej sam, na własne życzenie, zostawać ofiarą tego starcia. Wszystkie moje wcześniej przesłane życzenia osiągnięcia przez Ciebie sukcesów pozostają aktualne, dodatkowo życzę Ci dużo sił i zdrowia. Ryszard Ścigała
Komentarze...