Proć nie jest już szefem klastera (AKTUALIZACJA)
access_time 2014-03-01 15:23:20
"Czyszczenie" miasta z ludzi Ryszarda Ś. trwa. Tym razem stanowisko szefa Tarnowskiego Klastera Przemysłowego stracił Zbigniew Proć. Na stanowisku prezesa zastąpił go Rafał Działowski. Proć dołączył tym samym do odwołanych wcześniej: Doroty Skrzyniarz, Grzegorza Gotfryda i Bogusława Placka.
Proć został odwołany ze stanowiska przez radę nadzorczą klastera, w skład której wchodzą: Marek Witek, Bogusław Słyś i Marian Wachta. Potwierdziły się tym samym przypuszczenia, wg których były dyrektor tarnowskiego oddziału Alior Banku (odszedł z niego po tym, jak jeden z pracowników ukradł z kont klientów ponad 2 mln zł) będzie kolejną "ofiarą" miejskich czystek rozpoczętych po zatrzymaniu prezydenta Ryszarda Ś. i zerwaniu koalicji Tarnowian z Platformą Obywatelską. Prawie 99 proc. udziałów w klasterze należy do miejskiego samorządu. W komunikacie magistratu czytamy, że "Głównym powodem odwołania dotychczasowego prezesa jest wolne tempo tworzenie nowych miejsc pracy na terenie klastera. – Stąd wola właściciela, czyli miasta, aby zmienić kierownictwo spółki. Nowy prezes deklaruje przyciągnięcie do Tarnowa nowych inwestorów, to cel numer jeden. Z tego co wiem takie rozmowy już są prowadzone. Ma także bogate doświadczenie biznesowe – mówi rzecznik prasowy Urzędu Miasta Dorota Kunc-Pławecka. Nowym szefem TKP został Rafał Działowski. W swojej karierze był m.in. dyrektorem ds. kluczowych klientów w firmie Zelmer, w kilku innych pełnił funkcje kierownicze. Jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej – kierunek zarządzanie i marketing. Ukończył również studia podyplomowe na kierunku negocjacje i mediacje. Obecnie jest doktorantem w Instytucie Nauk Ekonomicznych w Polskiej Akademii Nauk. Zna angielski, niemiecki i rosyjski. Jak udało nam się ustalić, zwolnienie Zbigniewa Procia może być wstępem do próby połączenia Tarnowskiego Klastera Przemysłowego z Tarnowską Agencją Rozwoju Regionalnego. Taki pomysł forsować mają od dawna działacze lokalnych struktur PO. - To może być prawda. Przecież tajemnicą Poliszynela jest, że jedną z przyczyn konfliktu PO i zatrzymanego prezydenta był brak chęci tego ostatniego do przeprowadzenia połączenia. Proć, jako "człowiek prezydenta", też był temu przeciwny - przekonuje jeden lokalnych polityków, zastrzegający swoją anonimowość. Radio RDN podało, że Zbigniew Proć nie zamierza pogodzić się z odwołaniem i swoich praw będzie dochodzić w sądzie.
Komentarze...