Biskup tarnowski odwiedził Białoruś
access_time 2014-10-02 08:50:06
Ordynariusz tarnowski, bp Andrzej Jeż ponad tydzień spędził za wschodnią granicą Polski. Podczas wizyty na Białorusi spotkał się m.in. z kapłanami z diecezji tarnowskiej, którzy pracują tam od lat.
Na Białorusi pracuje dwóch kapłanów diecezji tarnowskiej. Ks. Andrzej Dolański 15 lat temu zaczął tworzyć parafię na terenie archidiecezji mińsko-mohylewskiej. Obecnie do jego parafii przychodzi ok. czterdziestu wiernych. To duży sukces, bo zaczynał od... jednej osoby. - Za każdym wiernym trzeba chodzić i poszukiwać go. Ksiądz Andrzej korzystał w tym celu m.in. z książki telefonicznej. Ludzie przez lata z wyznawaną wiarą żyli „w podziemiu”, dlatego wciąż trzeba ich zapraszać na msze św. umawiać się z nimi i dużo rozmawiać. Ci, którzy są w Kościele nie wyobrażają sobie nieobecności naszego księdza w ich wspólnocie. Są bardzo zaangażowani - mówi bp Andrzej Jeż. Drugi kapłan diecezji tarnowskiej, ks. Adam Dynak, pracuje w katedrze w Witebsku. - To duży kościół z pięknym, nowoczesnym zapleczem. Znajduje się tam także siedziba biskupa i Kuria Diecezjalna. W Eucharystii uczestniczy ok. tysiąca osób - dodaje biskup Jeż. Kapłani diecezji tarnowskiej pracują wśród Polaków, ale w kościołach są także obecni Białorusini. - Kościół katolicki nie jest już traktowany tak jak dawniej - jak sekta - ale ma swoją pozycję w społeczeństwie. Powstały cztery diecezje, jest struktura parafialna i pojawiają się nowe świątynie. Na razie jest wystarczająca liczba tamtejszych księży, choć dużym problemem staje się obecny brak powołań - podkreśla biskup Jeż. Przed kapłanami z Polski pracującymi na Białorusi stoi sporo trudności, gdyż tamtejsze prawo jest restrykcyjne: zezwala na działalność, rejestrację księży i możliwość zamieszkania, ale też co pół roku wymaga od nich odnawiania pozwolenia na pobyt i pracę. Gdy chodzi o liczebność Kościoła katolickiego na Białorusi różne pojawiają się liczby: na populację ok. 9 milionów mieszkańców może być ok. 300 tys. katolików.
Komentarze...