Mąż zmarłej żąda od miasta niemal pół miliona odszkodowania
access_time 2015-07-09 13:08:49
Pani Jolanta przez osiem lat pracowała w poradni dla dzieci przy ul. Nadbrzeżnej Dolnej w Tarnowie (tym samym, w którym mieści się siedziba Straży Miejskiej). Zmarła na nowotwór charakterystyczny dla osób mających kontakt z azbestem, którego nie brakuje w starym obiekcie.
Jak informuje Radio Kraków, rodzina kobiety, która pracowała tam przed 8 lat, chce od tarnowskiego magistratu 450 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Pan Ryszard jest przekonany, że jego żona zachorowała bo pracowała w budynku przy ulicy Nadbrzeżnej Dolnej w centrum Tarnowa. - W 2007 roku (jeszcze podczas choroby żony przyp. red.) rozmawiałem chyba z największym autorytetem, Cezarym Szczylikiem, który powiedział, że nauka nie zna innej przyczyny powstania międzybłoniaka opłucnej jak tylko azbest - przekonuje w rozmowie z Radiem Kraków mąż zmarłej na w listopadzie 2008 roku kobiety. Tarnowscy urzędnicy nie chcą komentować pozwu męża i córki byłej pracownicy poradni. Chcą za to oddalenia pozwu. Gazeta Wyborcza, która jako pierwsza poruszyła temat, napisała, że urzędnicy tłumaczyli się m.in. tym że azbest, którym pokryty jest budynek przy ulicy Nadbrzeżnej nie jest najgorszej jakości. Tarnów od lat nie umie zapewnić strażnikom miejskim oraz pracownikom poradni psychologiczno-pedagogicznej nowego lokum. Chciano ich przenosić do szkoły na osiedlu legionów, ale strażników nie chcieli tam rodzice uczniów. Zupełnie nie zrozumiałym ruchem były też długie starania o przejęcie od Skarbu Państwa budynku byłej siedziby Zakładów Mechanicznych, przy ulicy Kochanowskiego. Dopiero kiedy udało się zakończyć sprawy formalne, tarnowscy urzędnicy sprawdzili ile będzie kosztował remont tego miejsca i stwierdzili, że będzie to zbyt drogie. I nadal brakuje im pomysłu na rozwiązanie tego problemu. Ostatnio twierdzili, że postawią nowy budynek w miejsce zburzonego. Ale muszą na to zaleźć pieniądze i tymczasowe lokum dla Strażników Miejskich oraz poradni. Tymczasem w stanowisku wiceprezydenta Henryka Słomki-Narożańskiego, przesłanym do Radia Kraków, nie ma mowy o budowie nowej siedziby Straży Miejskiej. A jedynie o poszukiwaniach nowego lokum. Takiej opieszałości w działaniu nie może się nadziwić Pan Ryszard, który przypomina, że do poradni przychodzą dzieci. - Nikt sobie sprawy nie zdaje z czym się to wiąże dopóki nie dochodzi do takiej tragedii, jaka mnie niestety spotkała - mówi. Jak dodaje, często spotyka się z pytaniem dlaczego zachorowała tylko jego żona. Odpowiada wtedy, że z jego informacji wynika, że na 100 pracowników dawnego zakładu produkującego materiały budowlane na bazie azbestu w Szczucinie, na nowotwór zachorowało 13 osób. Źródło: Radio Kraków.
Komentarze...