Małżeństwo wciągnęło go w koszmar - odebrali mu spokój, poczucie bezpieczeństwa i ograbili na ponad 400 tys. zł. Jest wyrok
access_time 2026-06-17 12:57:00
Przez 9 lat mieszkaniec bocheńszczyzny Marcin M. żył w przekonaniu, że odpowiada za dramatyczny wypadek i jego konsekwencje, przez co systematycznie przekazywał pieniądze osobom, które go zmanipulowały. W rzeczywistości padł ofiarą wieloletniego oszustwa, w którym Małgorzata B. i Marek B. wyłudzili od niego blisko 408 tysięcy złotych, budując fikcyjną historię wypadku, utraty ciąży i groźbach. Sprawa zakończyła się wyrokiem skazującym, który nie jest jeszcze prawomocny.

Według prokuratury proceder miał miejsce w latach 2010 - 2021 na terenie Trzciany, Łapanowa i innych miejscowości województwa małopolskiego.

Marcin M. w 2010 roku poznał przez media społecznościowe Małgorzatę B., utrzymując z nią kontakt online, telefoniczny oraz spotykając się kilkukrotnie. Nie wiedział, że była ona mężatką i żoną Marka B. Po jednej z kłótni kobieta przez pewien czas nie utrzymywała z nim kontaktu, a po jego wznowieniu poinformowała go, że wracając do niego z przeprosinami uległa wypadkowi, w którym miała stracić ciążę i doznać obrażeń. Następnie wraz z mężem stworzyła fikcyjne postacie „Krzysztofa”, jej rzekomego narzeczonego, oraz „Mateusza”, podającego się za policjanta, które za pośrednictwem SMS-ów i e-maili żądały od pokrzywdzonego odszkodowania, obciążając go winą za zdarzenie. W trakcie manipulacji pojawiły się także groźby użycia przemocy oraz zawiadomienia organów ścigania, jeśli nie zapłaci.

- Wierząc w rzekomy wpadek Małgorzaty B. oraz upatrując w tym swoją winę Marcin M. przez 9 lat wielokrotnie przelewał  pieniądze na wskazane mu dwa konta bankowe. W okresie od czerwca 2012 roku do sierpnia 2021 roku zapożyczając się w bankach oraz u członków rodziny przelał na rzecz oskarżonych łącznie 407 977 zł - relacjonuje prok. Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

W toku śledztwa ustalono, że jeden rachunek bankowy należał do Małgorzaty B., a drugi do niej i Marka B., zaś numery telefonów wykorzystywane w korespondencji SMS były z nimi powiązane. Z opinii biegłego psychologa wynika natomiast, że Marcin M. jest osobą łatwowierną, nieśmiałą i podatną na manipulację.

9 czerwca Sąd Okręgowy w Tarnowie skazał Marka B. i Małgorzatę B. na karę 5 lat pozbawienia wolności. Oprócz tego sąd wymierzył każdemu z nich grzywnę w wysokości 300 stawek dziennych po 150 zł oraz zobowiązał ich do naprawienia szkody wyrządzonej pokrzywdzonemu.

Wcześniej prokuratura zabezpieczyła majątek oskarżonych, ustanawiając hipotekę przymusową na ich nieruchomość. Wyrok nie jest prawomocny i strony mogą się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Aga Cichy / fot. archiwum

Jak oceniasz wyrok sądu w tej sprawie?

Komentarze...
testststs 10,2,9,1,A,821