Miasto jednego giganta uczy się małej przedsiębiorczości. Dlaczego w Tarnowie warto założyć własną firmę
access_time 2026-06-11 12:01:00
W mieście działa dziś blisko 13 tysięcy zarejestrowanych firm i instytucji. To liczba, która robi wrażenie do momentu, w którym podzieli się ją przez liczbę mieszkańców. Wtedy okazuje się, że Tarnów, miasto z wielką tradycją przemysłową, ma stosunkowo cienką warstwę małej, lokalnej przedsiębiorczości. I że to właśnie ta warstwa, a nie kolejny wielki inwestor, najpewniej zdecyduje o tym, jak miasto poradzi sobie w nadchodzących latach.
Dlaczego w Tarnowie brakuje małych firm?
Historia Zakładów Azotowych zaczęła się w 1927 roku, gdy z inicjatywy Ignacego Mościckiego powstała w Mościcach jedna z najnowocześniejszych wówczas fabryk w Europie. Przez kolejne dekady, reszta miasta rosła w cieniu wielkiego zakładu chemicznego i pod jego największe potrzeby. Pokolenia tarnowian wiązały przyszłość z dużym, stabilnym na rynku pracodawcą, i przez długi czas była to decyzja całkowicie racjonalna.
Taki model gospodarki, oparty na jednym wielkim filarze, ma swoje zalety. Ma też jednak swoją kruchość, którą gospodarki monokulturowe odczuwają zawsze tak samo: gdy filar się chwieje, chwieje się wszystko wokół. Dlatego ekonomiści od lat powtarzają, że odporność lokalnej gospodarki bierze się nie z wielkości największego pracodawcy, lecz z liczby i różnorodności tych małych. To one amortyzują wstrząsy, których wielkie zakłady nie są w stanie wziąć na siebie w pojedynkę.
Współczesna polska gospodarka, także w skali miasta, coraz mocniej opiera się na małych firmach: usługach, rzemiośle, handlu, działalności cyfrowej, jednoosobowych specjalizacjach. To globalny trend, w którym Tarnów jako małe miasto o dotychczas niewielkim rynku małych, prywatnych przedsiębiorstw, ma silną przewagę w procesie rozwoju. Konkurencja przy zakładaniu nowej lokalnej działalności jest mniejsza, a szansa na otrzymanie dofinansowania – większa.
Dobra wiadomość dla Tarnowa jest taka, że buduje się ją dziś znacznie łatwiej niż dekadę temu. Próg wejścia w przedsiębiorczość jest zauważalnie niższy. To, co piętnaście lat temu wymagało biura, sporej gotówki na starcie i odwagi graniczącej z brawurą, dziś w dużej części mieści się w laptopie i miesięcznym abonamencie porównywalnym z kosztem obiadów na mieście.
Jak zmieniło się zakładanie własnej działalności?
Założenie małej firmy jeszcze kilkanaście lat temu oznaczało zwykle wynajem lokalu albo przynajmniej wirtualnego adresu biura, zakup oprogramowania w pudełku, drukarkę, segregatory i comiesięczny rachunek u księgowego od pierwszego dnia, niezależnie od tego, czy firma już cokolwiek zarabiała. Sama bariera kosztów stałych potrafiła zniechęcić osobę, która chciała po prostu sprawdzić, czy jej pomysł się obroni.
Dziś ta sama osoba może zarejestrować działalność online, wystawić pierwszą fakturę tego samego dnia i prowadzić rozliczenia samodzielnie, bez stałego rachunku za obsługę księgową, dopóki firma jest prosta. Księgowa nie przestała być potrzebna, ale przestała być warunkiem koniecznym, by w ogóle zacząć. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Systim, program do prowadzenia księgowości:
– Najbardziej zmieniło się to, że osoba zakładająca jednoosobową działalność nie musi już na starcie podejmować wszystkich decyzji naraz ani ponosić wszystkich kosztów naraz. Może zacząć prosto: wystawiać faktury, ewidencjonować koszty, rozliczać ryczałt albo KPiR samodzielnie, a po doradcę sięgnąć dopiero wtedy, gdy firma urośnie albo sprawy się skomplikują – mówi Beata Tęgowska, specjalistka ds. księgowości w Systim. – Dla wielu osób psychologiczna bariera „nie znam się na księgowości, więc się nie nadaję" była większa niż bariera finansowa. A dziś dużą część tej księgowości wykonuje program.
Księgowość, która liczy za człowieka
W praktyce dla mikrofirmy najwięcej zmienia to, że dzisiejsze narzędzia przejmują większość rutyny. Dobry program do samodzielnej księgowości podpowiada, jakie deklaracje i kiedy złożyć, automatycznie księguje faktury, generuje pliki do urzędu i pilnuje terminów składek. To, co kiedyś było wiedzą zarezerwowaną dla księgowych, dziś w dużej mierze jest wbudowane w oprogramowanie.
Człowiek wciąż jest potrzebny do podejmowania ważnych decyzji finansowych, ale nie do przepisywania danych z dokumentu do dokumentu. To właśnie ta zmiana sprawia, że osoba bez wcześniejszego doświadczenia w rozliczeniach jest dziś w stanie prowadzić prostą firmę samodzielnie, czego jeszcze kilkanaście lat temu trudno było sobie wyobrazić.
Nie każdy musi i nie każdy powinien
Byłoby nieuczciwe twierdzić, że każdy powinien rzucić etat i założyć firmę, ani że samodzielna księgowość jest dla wszystkich. Firmy z pracownikami, skomplikowanym VAT-em, handlem zagranicznym czy pełną księgowością powinny współpracować z biurem rachunkowym, i to się nie zmieni. Rzecz w tym, że między „pewnym etatem" a „dużą, skomplikowaną firmą" istnieje cała przestrzeń małych, prostych działalności i to właśnie jej w Tarnowie wciąż najbardziej brakuje.
Tę prostą obsługę księgową coraz częściej realizuje księgowość online, z której korzystać można z dowolnego miejsca, co dla osoby łączącej pierwsze kroki w biznesie z dotychczasową pracą bywa kluczowe. Miasto ma zresztą instytucje, które w tej przestrzeni pomagają. Tarnowskie Centrum Przedsiębiorczości czy działający przy Urzędzie Miasta Wydział Rozwoju Gospodarczego to miejsca, w których początkujący przedsiębiorca może uzyskać wsparcie, zanim podejmie pierwsze decyzje. Łączenie takiego lokalnego wsparcia z niskim progiem wejścia, jaki dają dzisiejsze narzędzia cyfrowe, to być może najprostsza droga, by warstwa małych firm w Tarnowie wreszcie zgrubiała.
Tarnów nie musi przestać być miastem Azotów, żeby stać się także miastem małych firm. Jedno nie wyklucza drugiego, wręcz przeciwnie, zdrowa lokalna gospodarka potrzebuje obu. Wielki zakład daje skalę i stabilność. Setki małych firm dają elastyczność i odporność. Najbardziej narażone są te miasta, które mają tylko jedno z dwojga.
Liczba firm na tysiąc mieszkańców to miara tego, ilu mieszkańców uznało, że warto spróbować czegoś własnego – i miało po temu warunki. W Tarnowie ta liczba mówi dziś, że warunki dopiero dojrzewają, a odwaga czeka na swój moment. Narzędzia, które jeszcze dekadę temu były barierą, dziś barierą być przestały.
Została właściwie jedna rzecz, której żaden program nie załatwi za mieszkańca: decyzja, żeby zacząć.
PL / fot. systim.pl