Chcieli pomóc psu, sami wpadli pod lód. Nowe fakty w sprawie groźnego zdarzenia w Ostrowie
access_time 2026-01-19 14:17:00
Policja rzuca więcej światła na okoliczności niebezpiecznego zdarzenia, do którego doszło w sobotę w rejonie mostu w Ostrowie. Późnym popołudniem dwie osoby wpadły do lodowatej rzeki. Ich życie było realnie zagrożone. Uratował ich strażak ochotnik, który akurat przebywał w pobliżu.

Zdarzenie miało miejsce w sobotę, 17 stycznia w rejonie mostu na Dunajcu w Ostrowie. O okolicznościach opowiada asp. sztab. Paweł Klimek z Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.

- Pani w wieku 36 lat i pan w wieku 38 lat spacerowali z psem brzegiem rzeki. W pewnym momencie pies wbiegł na lód. Pani weszła na ten lód za nim, próbując po niego sięgnąć, ale lód się pod nią załamał i wpadła do rzeki. Mężczyzna, który jej towarzyszył zaczął głośno krzyczeć, wzywać pomocy. Sam też próbował ją wyciągnąć z wody, ale pod nim również lód się załamał i znalazł się w rzece. Jego krzyki usłyszał druh z OSP Bogumiłowice, który akurat był na sankach z dzieckiem na pobliskim wale. Podbiegł, zadzwonił na 112, położył się na lodzie i podał tonącym gałąź, aby mogli się jej chwycić. Sytuacja była dramatyczna, bo kobieta wchodziła już pod wodę - mówi asp. sztab. Paweł Klimek.

Na miejsce przyjechali strażacy, zarówno z PSP, jak i OSP, zespół ratownictwa medycznego i policjanci. Po wyciągnięciu z rzeki poszkodowanych, oboje trafili do szpitala.

- Kobieta z dużymi objawami hipotermii. Mężczyzna był mniej wychłodzony. Aktualnie ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Natomiast psu nic się nie stało, nawet nie wpadł do wody - dodaje policjant.

Policja ostrzega, że wchodzenie na lód jest ryzykowne i bardzo niebezpieczne. - Nieodpowiedzialnymi działaniami narażamy własne życie na niebezpieczeństwo - ostrzega policjant. Jeżeli widzimy, że pod kimś zarwał się lód, w pierwszej kolejności należy zaalarmować służby ratunkowe, dzwoniąc na numer 112. Jeśli udzielamy pomocy we własnym zakresie, należy pamiętać, by nigdy nie biegnąć po lodzie w kierunku osoby poszkodowanej, ponieważ zwiększa się w ten sposób punktowy nacisk na lód i tafla może się załamać. Do tonącego najlepiej zbliżyć się czołgając po lodzie. Jeśli w zasięgu ręki mamy do dyspozycji długi szalik, grubą gałąź lub sanki, można spróbować podczołgać się na taką odległość, aby możliwe było podanie tego typu przedmiotu poszkodowanemu.

Aga Cichy / fot. OSP Wierzchosławice

Komentarze...
testststs 10,2,9,1,A,821