Jak policja i CANARD analizują zdjęcia z fotoradarów? Kulisy, o których się nie mówi
access_time 2026-01-07 10:50:00
Z perspektywy instytucji kontrolujących ruch drogowy zdjęcie z fotoradaru to nie „automat do wystawiania mandatów”, lecz materiał dowodowy, który musi spełniać określone wymogi formalne i techniczne. Każdy etap jego analizy ma znaczenie, bo najmniejsza nieścisłość może podważyć całą sprawę. Warto więc zajrzeć za kulisy i zobaczyć, jak naprawdę wygląda droga od błysku fotoradaru do decyzji administracyjnej, o której kierowca dowiaduje się często dopiero po kilku tygodniach.
Od zdjęcia do sprawy – co trafia do systemu, a co odpada?
Fotoradar nie robi zdjęcia w potocznym sensie tego słowa. Urządzenie rejestruje pakiet danych: obraz pojazdu, dokładny czas pomiaru, prędkość, lokalizację, numer seryjny urządzenia oraz parametry techniczne pomiaru. Ten zestaw informacji trafia do centralnego systemu CANARD lub policyjnej bazy danych. Już na tym etapie część materiałów jest automatycznie odrzucana głównie z powodu nieczytelnej tablicy rejestracyjnej, zasłoniętego pojazdu lub zakłóceń pomiaru. Wbrew obiegowej opinii, nie każde przekroczenie prędkości kończy się dalszym procedowaniem.
Algorytmy kontra człowiek – jak wygląda wstępna selekcja materiału?
Pierwszy etap analizy to filtracja automatyczna. Oprogramowanie porównuje zarejestrowaną prędkość z obowiązującym limitem, sprawdza poprawność danych technicznych i ocenia jakość zdjęcia. Dopiero po przejściu tej selekcji materiał trafia do operatora. W praktyce oznacza to, że człowiek nie ogląda tysięcy przypadkowych zdjęć, lecz tylko te, które spełniają minimalne kryteria dowodowe. To również moment, w którym weryfikowana jest zgodność pomiaru z warunkami legalizacji urządzenia oraz jego aktualnym certyfikatem.
Czy jedno zdjęcie wystarczy? Analiza kontekstu zdarzenia
Zdjęcie z fotoradaru nigdy nie jest oceniane w oderwaniu od kontekstu. Operator analizuje położenie pojazdu względem linii pomiaru, pas ruchu, możliwe zakłócenia ze strony innych samochodów oraz kąt wykonania zdjęcia. Istotne znaczenie ma także odległość, z jakiej urządzenie dokonało rejestracji. Nie wszystkie fotoradary działają w ten sam sposób i nie każdy pomiar wygląda identycznie. W tym kontekście warto znać szczegóły dotyczące tego, z jakiej odległości fotoradar robi zdjęcia, ponieważ ma to bezpośredni wpływ na ocenę poprawności materiału dowodowego: https://zacomandat.com/poradniki/z-jakiej-odleglosci-fotoradar-robi-zdjecia/.
Odczyt tablicy to nie wszystko – identyfikacja pojazdu w praktyce
Choć tablica rejestracyjna jest istotna, nie zawsze wystarcza do jednoznacznej identyfikacji. W przypadku wątpliwości analizowany jest także typ pojazdu, jego kolor, kształt nadwozia czy charakterystyczne elementy, takie jak relingi, spoilery lub oznaczenia flotowe. Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy kilka pojazdów znajduje się w kadrze lub gdy tablica jest częściowo nieczytelna. Jeśli identyfikacja budzi zastrzeżenia, materiał może zostać wyłączony z dalszego postępowania.
CANARD a policja – różnice w podejściu do analizy
Choć procedury są podobne, istnieją różnice organizacyjne. CANARD działa centralnie i obsługuje ogromną liczbę urządzeń na terenie całego kraju, co wymusza daleko posuniętą automatyzację procesów. Policja, zwłaszcza na poziomie lokalnym, częściej analizuje materiał w kontekście konkretnego miejsca i znanych problemów drogowych. W obu przypadkach jednak obowiązuje ta sama zasada: jeśli materiał nie daje stuprocentowej pewności co do sprawcy i okoliczności, nie powinien być podstawą do nałożenia mandatu.
Dlaczego niektóre sprawy ciągną się miesiącami?
Opóźnienia w wysyłce wezwań często wynikają nie z opieszałości, lecz z konieczności dodatkowych analiz. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy pojazd jest leasingowany, firmowy lub zarejestrowany na inną osobę niż potencjalny kierowca. W takich przypadkach zdjęcie stanowi jedynie punkt wyjścia do dalszych czynności administracyjnych, a nie gotowy dowód zamykający sprawę.
Gdzie kończy się automatyka, a zaczyna odpowiedzialność urzędnika?
Ostateczna decyzja o wszczęciu postępowania zawsze należy do człowieka. Operator lub funkcjonariusz bierze odpowiedzialność za to, że materiał dowodowy spełnia wymogi prawa i może zostać wykorzystany w dalszej procedurze. To jeden z najmniej znanych, a jednocześnie najważniejszych elementów całego systemu. Wbrew popularnym opiniom, analiza zdjęć z fotoradarów nie jest bezdusznym procesem opartym wyłącznie na algorytmach, lecz wieloetapową weryfikacją, w której błąd na którymkolwiek etapie może skutkować odrzuceniem sprawy. Świadomość tego, jak wygląda ta analiza od zaplecza, pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego jedne sprawy kończą się mandatem, a inne nigdy nie trafiają do skrzynki pocztowej kierowcy.
pl / fot. zacomandat.com