Nad stawem w Wierzchosławicach mewa zaplątała się w wędkarską żyłkę. Przez kilka dni nikt nie chciał jej pomóc
access_time 2020-07-08 10:22:00
Nad brzegiem wierzchosławickiego stawu mewa zaplątała się w żyłkę wędkarską. Uwięzionego ptaka widziano od kilku dni, ale nikt nie zwracał na niego uwagi. Dopiero jeden z wędkarzy zdecydował się zaalarmować służby.

Dyżurny tarnowskiej policji otrzymał zgłoszenie od wędkarza. Mężczyzna poinformował o dużym dzikim ptaku, owiniętym w sieć, z której nie potrafił się oswobodzić. Na miejscu okazało się, że ptakiem, o którym mówił wędkarz jest pokaźnych rozmiarów mewa. Ptak zaplątał się w żyłkę wędkarską, bezmyślnie pozostawioną przez kogoś na brzegu. Mewa utrzymywała się na wodzie, jednak z powodu skrępowanych nóg i skrzydła, miała duży problem z poderwaniem się do lotu lub wejściem na brzeg. - Policjanci dowiedzieli się, że ptak w tym stanie był widziany już od kilku dni, ale dopiero teraz jeden z łowiących zareagował, informując o jego nieciekawym losie policję - mówi asp. sztab. Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji. Dwaj starsi posterunkowi z Tarnowa - Dominik Gąsior i Maciek Irla, ruszyli zwierzęciu z pomocą, ale jak sami podkreślają nie było to łatwe, bo dziki i osłabiony ptak instynktownie trzymał się na dystans. Udało się go pojmać dopiero dzięki wędkarskiemu podbierakowi. Mewa została oswobodzona ze zwojów żyłki i przewieziona pod opiekę wolontariuszy z tarnowskiego oddziału OTOZ Animals.

Fot. policja / OTOZ Animals - Inspektorat w Tarnowie

Zauważyłeś ranne lub uwięzione dzikie zwierzę. Co robisz?

Komentarze...