Bracia uprawiali konopie indyjskie. Wpadli przez kłótnię o to, który z nich ma wyprowadzić psa
access_time 2020-06-08 15:52:00
Policjanci zatrzymali dwóch braci z Szerzyn, którzy zajmowali się uprawą konopi indyjskich. Mężczyźni wpadli przez przypadek - po tym jak ich matka zgłosiła, że zaczęli się awanturować, bo żaden z nich nie chciał wyprowadzić psa.

Na komisariat policji w Tuchowie zadzwoniła mieszkanka gminy Szerzyny, która poprosiła o pomoc w rozdzieleniu szarpiących się ze sobą dorosłych synów. Kobieta twierdziła, że obaj skoczyli sobie do gardeł, bo żaden z nich nie chciał wyprowadzić psa.

Gdy na miejsce dotarł patrol, emocje zdążyły już opaść i nie było kogo rozdzielać. - Uwagę policjantów przykuło jednak podejrzane zachowanie 22 i 23-letnich synów zgłaszającej, którzy podczas zbliżania się radiowozu do domu, nerwowo biegali tam i z powrotem, od zabudowań na łąkę. Policjanci byli pewni, że mężczyźni starają się coś ukryć i mieli rację, bo kiedy sprawdzili rosnące tam krzaki, wyciągnęli kilkanaście krzewów konopi indyjskich - relacjonuje asp. sztab. Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji.

Znacznie więcej krzaków konopi mundurowi znaleźli podczas dokładnego przeszukania domu, pomieszczeń gospodarczych i przyległego do nieruchomości terenu. Łącznie zabezpieczyli 45 doniczek z sadzonkami. Podczas zatrzymania mężczyźni zaczęli zachowywać się agresywnie. Okładali policjantów pięściami, kopali ich i obrażali wulgarnymi wyzwiskami. - Posunęli się nawet do szczucia ich psem, masywnym owczarkiem niemieckim, którego spuścili z uwięzi. Zachęcane przez panów zwierzę, rzuciło się w przypływie agresji na policjanta, wyskoczyło mu na plecy, nie wyrządzając na szczęście poważnej krzywdy - mówi Klimek.

Bracia zostali aresztowani na 3 miesiące. Za uprawę konopi indyjskich, czynną napaść, znieważenie policjantów i wpływanie przemocą na ich czynności, grozi im do 8 lat więzienia.

Komentarze...