Ukradł rower, bo... rozbolała go noga
access_time 2019-02-16 06:06:00
Zatrzymany za kradzież roweru mężczyzna tłumaczył policjantom, że zabrał go, bo szedł piechotą i rozbolała go noga.

8 lutego spod kościoła w Mikołajowicach zniknął rower. Należał do nastolatka, który tego dnia pozostawił go na stojaku, a sam udał się do szkoły. Jakiś czas później przejeżdżająca tamtędy mama chłopca zauważyła, że rower zniknął. Skontaktowała się z synem, ale okazało się, że ten nadal jest w szkole i roweru nie ruszał. Kobieta zdecydowała zgłosić kradzież policji i trzy dni później udała się do komisariatu przy ul. Księdza Indyka w Mościcach, gdzie złożyła stosowne zawiadomienie.

Na drugi dzień po wizycie na komisariacie, przejeżdżająca przez Dębinę Łętowską właścicielka skradzionego bicykla zauważyła mężczyznę około pięćdziesiątki, jadącego rowerem jej syna w stronę Wojnicza. Postanowiła działać natychmiast - zajechała złodziejowi drogę i wezwała policję.

Mundurowi z Wojnicza przewieźli mężczyznę do komisariatu, gdzie przedstawili mu zarzut popełnienia wykroczenia, do którego się przyznał. Skorzystał z możliwości dobrowolnego poddania się karze grzywny, równej wartości skradzionego bicykla.Twierdzi,ł że ukradł, bo szedł piechotą i rozbolała go noga. Zobaczył rower, wsiadł na niego i odjechał.

Komentarze...