Popiela o CAP
access_time 2004-05-20 23:06:20
Dziś o godzinie 10.00 odbyła się konferencja prasowa kandydata do Parlamentu Europejskiego Wojciecha Popieli. Związana była ze Wspólną Polityką Rolną Unii Europejskiej i nosiła tytuł "Zdjąć CAP-a z rolnika".

[[fotka1]] Przechodniom i sprzedawcom rozdano ulotki informujące o Wspólnej Polityce Rolnej (CAP).


Wspólna Polityka Rolna (ang. CAP) krajów Unii Europejskiej jest najlepszym przykładem potwierdzającym słowa założyciela UPR Stefana Kisielewskiego o ustroju walczącym z problemami, które są nieznane w żadnym innym ustroju. Najpierw ceny windowane są za pomocą biurokratycznych utrudnień i w imię rzekomych dobrodziejstw do poziomów powodujących zupełną utratę konkurencyjności wobec produktów światowych. Następnie kolejne miliardy zabrane podatnikom wydawane są  na dopłaty do sprzedaży, by naturalne w sytuacji zawyżonych cen nadwyżki gdzieś sprzedać. Cała ta machina znajduje gorących zwolenników wśród skupiającej się wokół rolnictwa biurokracji dzielącej pieniądze - połowę budżetu UE.

Biurokratyczne rozwiązania dla wsi przypominają nową odmianę kołchozów. Stąd nieufność rolników do tych pomysłów. Wiedza oni, że od czasu funkcjonowania CAP w krajach starej Unii z ponad 20% pozostało od 2 do 5% ludności utrzymującej się z rolnictwa. Reszta musiała znaleźć zajęcie w miastach lub powiększyć grono bezrobotnych. W Polsce ponad 30% ludzi żyje na wsi. Jeśli zastosujemy te same wzorce, co zrobimy z 10 000 000 ludzi? Miasta, w których jest 20% bezrobocie nie mają ich jak przyjąć. Nie wolno do tego dopuścić!

Rolnicy Polski i nowych krajów potraktowani zostali jak ludzie drugiej
kategorii. Ich konkurenci ze starych krajów Unii otrzymują olbrzymią ilość
środków (około 90% wszystkich) w postaci tzw. łatwych pieniędzy (dopłat
bezpośrednich) stanowiących pierwszy filar CAP. W Polsce środki te -
kilkakrotnie mniejsze - stanowią tylko około połowę dostępnych środków, a dodatkowo administracja nie zapewniła dostatecznego przeszkolenia rolników w tym zakresie . Reszta pieniędzy znajduje się w znacznie trudniej dostępnych programach filaru drugiego - na rozwój obszarów wiejskich. Koszty paliwa i ogólne koszty działalności dorównują unijnym. Dodatkową przeszkodą dla sukcesu są narastające ograniczenia produkcji. Nie wolno nam już na starcie niweczyć szans na rozwój polskiego rolnictwa!

[[fotka2]] Skutki centralnego sterowania rolnictwem, setek przepisów, paszportów dla bydła czy ziemniaków, ponosi całe społeczeństwo. Najdotkliwiej zaś odczuwa się to w krajach tak biednych jak Polska, gdzie rolnictwo mogłoby być motorem rozwoju. CAP powoduje wysokie koszty utrzymania rodzin i ogromne koszty rożnych dopłat w postaci podatków ukrytych w paliwie czy papierosach. Już teraz benzyna w stosunku do zarobków należy u nas do najdroższych na świecie!. Akcyza w papierosach, od których uzależnionych jest w Polsce 10 mln ludzi ma wzrosnąć o 300% do roku 2008.  Rolnicy sami opłacą więc sobie wszystkie rzekome dobrodziejstwa. Tą chorą sytuację trzeba zmienić. Trzeba powrócić do normalności!

"Der Spiegel" pisal o CAP-ie: "Piętnastka krajów członkowskich jest wydana na łup dziecinnie łatwych oszustw (...) Gigantyczna rozrzutność, błędnie rozdzielane subwencje, fałszywe rachunki, brak kontroli (...) Samowola przy dysponowaniu setkami miliardów (...) Coroczne niszczenie gigantycznych plonów, byle tylko nie spadły ceny - długie kolumny samochodów ciężarowych transportują świeże warzywa i owoce tam, gdzie buldożery spychają ładunek do wykopów lub na stosy palone bądź oblewane ropą. Za cały ten absurd płacą miliony konsumentów (...) Komisarze unijni jawnie się rządzą niczym feudalni książęta, o czym świadczy choćby masa... niedatowanych umów! Badający stos takich afer trybunał nakreślił katastrofalny obraz sytuacji."

Dopełnieniem obrazu sytuacji w jakiej znalazło się polskie rolnictwo w
związku z CAP-em niech będą trzy poniższe wiadomości.

Pierwsza (Informacja Ministerstwa Rolnictwa):

Na podstawie artykułu 57 Traktatu Akcesyjnego Polska wnioskuje o przyznanie okresu przejściowego do dnia 1 maja 2014 roku na wprowadzenie obowiązkowego znakowania jaj sprzedawanych przez gospodarstwa posiadające do 100 kur niosek na rynkach lokalnych, tj. odstępstwa od postanowień artykułu 2 rozporządzenia Rady nr 2052/2003 (...). Artykuł 2 rozporządzenia Rady nr 2052/2003 wprowadza obowiązek znakowania jaj sprzedawanych przez producenta na lokalnym rynku, od 1 lipca 2005 r. Wprowadzenie wnioskowanego odstępstwa pozwoli na uniknięcie wysokich kosztów finansowych dla gospodarstw rolnych i
dla budżetu państwa, łagodząc tym samym społeczne skutki dostosowania do prawodawstwa Unii Europejskiej, bez istotnego uszczerbku dla bezpieczeństwa żywnościowego.

Wniosek na razie pozostał bez odpowiedzi.

Wiadomość druga - ziemniaczana, z lokalnego podwórka:

"Pan Zbigniew Kowal z Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Roślin przypomina, że konieczna jest także rejestracja handlującego ziemniakami na targowiskach." (z wypowiedzi dla RDN Małopolska)

I wiadomość ostatnia, związana z naszą samodzielnością w obrocie zbożami:

"Decyzję w sprawie polskiego zboża Bruksela podejmie we czwartek. Do tego czasu Polska nie ma prawa sprzedać rezerw." (za serwisem Interia.pl )

W tej sytuacji najkorzystniejszym dla Polski rozwiązaniem będzie
zmniejszenie składek do UE i odejście od najbardziej absurdalnego i
zbiurokratyzowanego programu Unii - CAP-a. W UE jest coraz więcej
zwolenników takiego rozwiązania narastających problemów związanych ze
Wspólną Polityką Rolną. Jeśli chcemy mieć niskie ceny w sklepach i chcemy by nasi rolnicy wygrali konkurencję z rolnikami Francji, Niemiec, Hiszpanii czy Włoch i krajów spoza Unii - musimy w Unii zdjąć CAP-a z rolników i podatników! Im wcześniej tym lepiej.

Wojciech Popiela
kandydat UPR do PE, prezes Okręgu Małopolskiego UPR.

Komentarze...