Konsument, czyli nikt.
access_time 2004-07-28 10:40:54

Na kanwie niskich cen skupu owoców, spowodowanego zwiększoną podażą i silniejszą konkurencją pojawiły się tradycyjne głosy. Producenci chcieliby słusznie cen jak najwyższych i regulacji wysokie ceny utrzymujących. Nie pierwszy raz bowiem, skuszeni wysokimi cenami zwiększyli podaż i dziwią się niższym cenom.

Utwierdza to w przekonaniu, że w szkołach podstawowych zamiast przysposobienia seksualnego bardziej przydatny byłby jakiś elementarz ekonomii. Odbiorcy przetwarzający owoce chcieliby słusznie cen jak najniższych, tym bardziej, że dzięki innym regulacjom, zwiększającym sztucznie cenę cukru, mają problem w postaci droższej produkcji i trudniejszego zbytu.


Pojawiły się też głosy „ekspertów”. Wśród nich, w Dzienniku Polskim (z 28 lipca 2004), głos „kierownika Samodzielnej Pracowni Ekonomiki Ogrodnictwa Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej”. Pan Kierownik znakomicie wyjaśnił mechanizmy rynkowe i ich efekty, ale zakończył wywód jak typowy socjalista, czyli wróg nasz wszystkich - konsumentów:  rynek owoców w Polsce musi zostać uregulowany. Niskie ceny nie służą nikomu: ani firmom przetwórczym ani rolnikom.


Jest to kłamstwo. Być może konsument w świecie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej nie istnieje, gdyż z jej punktu widzenia produkcja jest po to, by rolnicy i przetwórcy mieli zajęcie i pieniądze, ale w świecie realnym, niskie ceny służą konsumentom. W Polsce prawie 40 milionom konsumentów. Także rodzina Pana Kierownika, która z pewnością pije soki, woli kupić sok za 3 a nie za np. złotych 10. O tym, że jest to korzystne dla gospodarki jako całości, można przeczytać w każdym wstępie do podręcznika normalnej ekonomii.


Na koniec Pan Kierownik Samodzielnej Pracowni postuluje rozwiązanie problemu w stałym, uregulowanym, wysokim poziomie cen dla konsumentów. Idzie to w parze z postulatami przywódców związków producentów, którzy dodatkowo domagają się uniemożliwienia konkurencji ze strony innych producentów. Póki co będą blokować drogi i fabryki, by zmusić firmy do niekorzystnych dla przetwórców rozwiązań, a właściwie rząd do przekazania im części pieniędzy podatników, czyli konsumentów.


Jeśli jakimkolwiek sposobem uda się im dokonać podwyżki cen ponad poziom rynkowy, konsumenci mogą już zacząć szukać alternatywnych źródeł witamin, chyba że eksperci, producenci i przetwórcy wymuszą na władzy ustawę o obowiązkowych zakupach ich drogich przetworów do każdego domu. A może litr drogiego soku do każdego litra równie drogiego biopaliwa? To byłoby chyba zadowalające dla producentów, przetwórców i ekspertów? Konsument bowiem dla wielu ciągle jest nikim. Dla nas jest kimś najważniejszym – i dlatego głos małopolskiej UPR w tej sprawie. Konsumenci wszystkich krajów – łączcie się!


 


Wojciech Popiela
Prezes Okręgu Małopolskiego Unii Polityki Realnej

Komentarze...