Samotne matki walczą
access_time 2004-07-30 02:35:55

Nie płacą za gaz, energię elektryczną, a nawet za mieszkanie. Zmienione zasady wypłacania świadczeń osobom samotnie wychowującym dzieci - związane z likwidacją Funduszu Alimentacyjnego - drastycznie pogorszyły ich sytuację materialną. Niektóre z nich, głównie matki, otrzymują teraz nawet o 50 proc. mniejsze zasiłki.

[[fotka1]] Dlatego też postanowiły powołać w Tarnowie Komitet Inicjatywy Ustawodawczej na rzecz Ustawy Fundusz Alimentacyjny.

Jego głównym celem jest stworzenie m.in. gminnych funduszy alimentacyjnych oraz poprawa ściągalności alimentów. Członkinie stowarzyszenia, Teresa Sorys i Halina Foltak, uważają, że dzięki tym przepisom poprawi się los wielu tysięcy samotnie wychowywanych dzieci.

- Komitet, które Panie reprezentują, chce ponownego przywrócenia instytucji na kształt Funduszu Alimentacyjnego. Dlaczego?

Teresa Sorys: Chcemy, żeby nasze dzieci mogły się wykształcić. Teraz jest to niemożliwe. Przedtem alimenty otrzymywałyśmy do momentu zakończenie przez nich studiów. Teraz kończy się to wraz z ukończeniem szkoły średniej, ale nie później niż do 21 roku życia. To co one mają w takiej sytuacji robić? Nie studiować, wyjść na ulicę i żebrać? Widocznie do tego się dąży, skoro państwo nie jest w stanie ściągnąć należnych im pieniędzy.

Halina Foltak: Warto zaznaczyć, że fundusz zlikwidowano ze względu na małą ściągalność alimentów. Decydowało o tym złe prawo. Rząd nie robił nic, żeby alimenciarzy przymusić do pracy i część ich wynagrodzenia przekazać na dzieci. W zamian za to przyjęto ustawę o świadczeniach rodzinnych. Tam wymyślono, że na jedno dziecko możemy otrzymać 170 zł - przy dochodach przypadających na jednego członka rodziny nieprzekraczających 504 zł. Przecież to są chore wyliczenia! Jak za takie pieniądze można w ciągu miesiąca utrzymać dziecko?

- Przy wprowadzaniu ustawy, którą Panie krytykują, argumentowano, że na nowym systemie wypłacania świadczeń rodzinnych skorzysta więcej osób, zwłaszcza tych najbiedniejszych. Czy tak się stało?

TS: To wielka bujda! Poprzednio dostawałam 1050 zł. Od 1 maja - czyli od momentu obowiązywania nowych przepisów - miesięcznie na utrzymanie i wykształcenie trzech uczących się córek otrzymuję 510 zł. Ciekawe, w jaki sposób mam opłacić im książki, zeszyty czy wyjazdy na wycieczki lub wakacje, a przecież trzeba jeszcze z czegoś żyć. Wiem, że w podobnej sytuacji jest wiele matek z naszego regionu, szczególnie z terenów wiejskich.

HF: Te zmiany wprowadzono po cichu. Dowiedziałyśmy się o nich, dopiero gdy weszły w życie. Wtedy też postanowiłyśmy działać. Założyłyśmy nasz komitet, który ma siedzibę w Tarnowie, ale współpracuje z ponad 60 organizacjami kobiecymi w kraju. Gdybyśmy się nie zmobilizowały, to nasze dzieci nie miałyby nic.

- Jakie zmiany proponujecie Panie w nowej ustawie o Funduszu Alimentacyjnym?

HF: Chcemy, żeby to gminy wypłacały zasądzone alimenty. Chcemy, żeby ojcowie łożyli na dzieci, ile mogą. Zależy nam, żeby te pieniądze wypłacane były do ukończenia przez nich nauki na studiach - czyli do 24 roku życia. Innymi pomysłami są: obowiązek odpracowania niezapłaconych kwot na rzecz miasta, obciążenie alimentami krewnych, umieszczenie w Krajowym Rejestrze Dłużników, a nawet odebranie prawa jazdy. To tylko niektóre uregulowania zawarte w ustawie, pod którą w całej Polsce zbieramy podpisy. W naszym regionie zebrałyśmy ich blisko 8 tys. głosów. Bardzo pomógł nam w tym bp Wiktor Skworc oraz księża. Dzięki nim naszą akcję prowadziliśmy w niedzielę pod kościołami. Jej zakończenie planujemy na 20 sierpnia. Nie wyobrażam sobie, żeby te przepisy nie zostały uchwalone jeszcze w tym roku.

- Ile dzieci z naszego regionu może skorzystać na proponowanych przez komitet przepisach?

HF: W Tarnowie jest ponad 4 tysięcy dzieci, których ojcowie uchylają się od płacenia alimentów. W całej Polsce jest ich około 150 tysięcy. Bardzo liczymy, że nasze przepisy zostaną uchwalone. W tym celu robimy, co możemy. Spotykaliśmy się z posłami, projekt ustawy rozesłaliśmy po różnych biurach. Obiecano nam pomóc. Chciałabym wspomnieć, że praktycznie od początku wspiera nas poseł Barbara Marianowska Na pewno naszym sukcesem jest to, że jedna z pomysłodawczyń ustawy o świadczeniach rodzinnych, Jolanta Banach, bije się w pierś, widząc, jakie skutki wyrządziła. Gdy zapytałam ją, jak za 170 zł utrzymać uczące się dziecko, nie odpowiedziała mi. A przecież ona chyba nie zna matek, które nie płacą za prąd, gaz, a nawet za mieszkanie. Musimy to zmienić, wprowadzić przepisy, które proponujemy. Dzięki temu skorzystają nasze dzieci. (AMIZ)

Komentarze...