Za darmo nic nie ma...
access_time 2004-07-10 04:41:17

"Gratulujemy! Twój numer telefonu został wylosowany! Oddzwoń do nas, a otrzymasz bon wczasowy o wartości 1500 zł" - automatyczna sekretarka obwieściła już wygraną niejednemu posiadaczowi telefonu stacjonarnego, także w regionie tarnowskim. Początkowy entuzjazm z niespodziewanej wygranej szybko zamienia się jednak w rozczarowanie po wykręceniu owego numeru telefonu i zapoznaniu się ze szczegółami podchwytliwej oferty.

Automatyczna sekretarka firmy, która obwieściła nam wygraną, podaje numer telefonu, pod który należy zadzwonić, by odebrać bon wczasowy o wartości 1500 zł. Podaje także kod - unikalną kombinację liter i cyfr, przypisaną tylko i wyłącznie naszemu numerowi telefonu. Nagroda kusi - wprawdzie wakacje i sezon urlopowy sprzyjają wyjazdom, lecz nie każdy może sobie pozwolić na przeznaczenie na ten cel pewnej części domowego budżetu.

Oddzwaniamy więc. Zgłasza się sympatyczna pani. Oznajmiamy jej, iż jesteśmy zwycięzcami wakacyjnych wczasów i podajemy usłyszany wcześniej w słuchawce kod. Pani prosi o chwilę cierpliwości, po czym ogłasza z wyraźną radością w głosie: - Tak, to Państwo jesteście zwycięzcami! Bon o wartości 1500 zł należy już do Państwa! Proszę tylko zdecydować się, gdzie chcą Państwo spędzić tygodniowe wczasy - w Zakopanem czy może na Mazurach? Wybieramy Mazury.

Pani pochwala wybór i pyta, czy decydujemy się na ofertę. My jednak jesteśmy bardzo podejrzliwi. Pytamy, ile będzie nas to kosztować. Pani odpowiada, że 7-dniowy pobyt jest darmowy, a jedyną opłatą do uiszczenia przez nas są - jak to określa - "koszty manipulacyjne", w wysokości "zaledwie" 499 złotych... - Jeśli już zdecydują się Państwo na pobyt, jutro podeślemy Państwu kuriera, który dostarczy bon - informuje pracownica firmy. - Kurierowi należy zapłacić przy odbiorze bonu połowę kwoty 499 zł. Resztę zapłacicie Państwo po przyjeździe na Mazury. Na końcu zachwala: - Bon jest ważny aż 2 lata, więc mogą Państwo z niego skorzystać w dogodnym momencie. Trzeba nam tylko zgłosić wyjazd 2 tygodnie wcześniej, byśmy mieli czas na zarezerwowanie pokoju w hotelu.

My jednak jesteśmy w dalszym ciągu podejrzliwi. Pytamy, jak często w hotelu serwowane będą posiłki. Wtedy dowiadujemy się, że... jedzenie musimy zapewnić sobie we własnym zakresie. - Ale przecież to żaden problem - dodaje natychmiast pracownica firmy. - W tym hotelu jest cudowna kuchnia, niemal z całego świata: szwedzka, włoska, chińska....

Od Mazur dzieli nas spory kawałek, pytamy więc, co z transportem. Pani jest lekko ubawiona tym pytaniem. - Przecież my nie będziemy Państwu busa podstawiać pod dom i wieźć na Mazury - śmieje się. - Sami muszą Państwo dotrzeć na miejsce. Ale to przecież nie jest jakaś ogromna odległość. Gdy pytamy w takim razie, co zawiera się w owych "kosztach manipulacyjnych" w wysokości 499 złotych, które musimy uiścić, by otrzymać tygodniowy pobyt, a raczej nocleg dla dwóch osób w hotelu na Mazurach, słyszymy w odpowiedzi, że jest w nich uwzględniony m.in. podatek od wygranej. Podatek ten wynosi 10 proc. zwycięskiej kwoty, tak więc w tym wypadku jest to 150 złotych. A co z pozostałymi pieniędzmi?

W turystycznych forach dyskusyjnych w Internecie znaleźć można wpisy "szczęśliwców", którym przeróżne firmy obwieściły przez telefon bądź e-mailem, iż wylosowali wyjazd wakacyjny lub wczasy. Wczasy, których nigdy nie otrzymali (firmy miały problem z zarezerwowaniem pokoju w wybranym przez zwycięzców terminie, tłumacząc się choćby brakiem wolnych miejsc), albo nie mogli na nie pojechać ze względów... finansowych. Owszem, noclegi były darmowe, ale pod warunkiem, że wykupiło się wyżywienie, które kosztowało trzy razy tyle co noclegi...

Justyna kŁęk

Komentarze...