Na wirtualnym szlaku – Wiktor Pabian
access_time 2004-07-19 16:26:07

Rozpoczynamy nowy cykl rozmów, z ludźmi z tarnowskiego świata komputerów i Internetu. Dziś przy kawie, rozmawiamy z Panem Wiktorem Pabianem - Dyrektorem do Spraw Sieci i Wdrożeń w firmie ZETO SA, o firmie, o życiu i o wirtualnym świecie.

[[fotka1]] tarnow.net.pl:. Co zadecydowało o takim wyborze drogi życiowej? Czyli jak się rozpoczęła pana przyjaźń z komputerem? 


Wiktor Pabian: Historią można by sięgnąć do szkoły podstawowej, kiedy to cała rodzina była przekonana, że pójdę do liceum, a później na jakieś bliżej nieokreślone studia, na coś związanego z matematyką lub fizyką, bo w tych przedmiotach byłem stosunkowo dobrym uczniem. W połowie ósmej klasy, coś mi się jednak odmieniło i ku zmartwieniu mamy wybrałem Technikum Elektroniczne, gdzie dostałem się dzięki zdobyciu II-go miejsca w olimpiadzie fizycznej na szczeblu wojewódzkim. Po ukończeniu Technikum, udało mi się dostać na elektronikę na AGH, co też nie było łatwym zadaniem. Szczęśliwie się złożyło, że praca dyplomowa, którą robiłem w technikum, zajęła IV miejsce w Polsce, w Konkursie Młodych Mistrzów Techniki. Była to praca z pogranicza procesorów i techniki cyfrowej. Nazywało się to: elektroniczne sterowanie silnikiem krokowym. Czyli programowanie silnika tak, aby wykonywał zadaną ilość przeskoków, następnie odczekiwał określoną ilość czasu i znów wykonywał obrót itd. 


tarnow.net.pl : Czyli coś takiego jak w pralce automatycznej? 


Wiktor Pabian: Dokładnie tak. Takie silniki są stosowane w pralkach automatycznych.


Później trwały studia, gdzie aparatura cyfrowa była wiodącym przedmiotem i tam się pojawiły pierwsze komputery. Prywatnie miałem komputer ATARI, na którym zacząłem pisać pierwsze programy. Komputer ten miał 64kB pamięci  RAM, oczywiście nie miał dysku twardego, tylko dyskietki i głównie przeznaczony był do gier. Niestety niektóre programy wymagały więcej pamięci i udało mi się dorobić do komputera moduł poszerzający pamięć o kolejne 64kB. Nie było to takie proste jak dziś, gdzie wyciągamy jeden element, wkładamy inny i już mamy więcej RAMu.


Technika komputerowa zaczęła wtedy odgrywać coraz większą rolę. Kolega z pokoju miał pierwszy komputer PC i pozwalał mi go „dotknąć”. Wtedy też pojawiły się pierwsze wirusy na komputerach. Pamiętam jak dziś – komputer się restartował i nie można go było uruchomić. Ponieważ jednak kolega był na informatyce, to wykrył, że to jest wirus, a nie usterka sprzętowa -to był trzeci rok studiów a więc historia dość dawna.


Dużą role odegrały praktyki w ZETO, i podjęcie pracy w tej firmie, gdzie mój ówczesny przełożony Pan Andrzej Sapa, obecnie kierownik serwisu, nie skierował mnie do serwisowania ogromnych maszyn obliczeniowych, jakie wówczas w firmie funkcjonowały, tylko powierzył mi sprawę nadzoru technicznego nad pojawiającymi się wówczas PC-tami.  


Działając w tej branży udało mi się, że szefostwo dostrzegło we mnie jakiś zadatek na kierownika, a później na dyrektora. Od tego momentu pewne kierunki rozwoju firmy zaczęły zależeć także ode mnie. Jednym z takich kierunków stał się internet. 


tarnow.net.pl: Jak powstała firma ZETO?


Wiktor Pabian: Historia firmy to już ponad 25 lat. Dwa lata temu obchodziliśmy 25-lecie powstania firmy. Na początku, był to oddział państwowej firmy ZETO – Zakładu Elektronicznych Technik Obliczeniowych. Od 14 lat jesteśmy firmą prywatą, spółką akcyjną. Początkowo 50% udziału posiadali pracownicy, a 50% udziałowiec zagraniczny. W tej chwili te proporcje się zmieniły, ze względu na potrzebę dokapitalizowania. Przepisy ogólnopolskie wymagają, aby spółki akcyjne, posiadały kapitał przynajmniej 500 tys. zł. Sporą część akcji posiadają nadal pracownicy, ale większość należy do udziałowca strategicznego, który ma największą liczbę głosów na wszelkiego rodzaju zgromadzeniach. 


tarnow.net.pl: A Pana osobista przygoda z ZETO? 


Wiktor Pabian: Podczas studiów miałem przyjemność odbywania praktyk w firmie ZETO, która wtedy jeszcze była firmą państwową. Powierzono mi wtedy do zrealizowania kilka ciekawych tematów. Komputery w tym czasie były o wielkich gabarytach, a firma robiła obliczenia, czyli przetwarzanie danych dla wielu instytucji i zakładów z ternu Tarnowa takich jak np. ZUS czy Zakłady Mięsne. Dane przynoszone były do ZETO na specjalnych kartach, a pracownicy na tych maszynach elektronicznych, wykonywali obliczenia i zwracali stosowne wydruki. Komputer PC, był wtedy zjawiskiem. Niemniej jednak udało mi się wtedy zdobyć pierwsze doświadczenia komputerowe.


Oczywiście po skończeniu studiów pierwsze kroki skierowałem do ZETO, czy aby nie znalazłaby się dla mnie jakaś praca - i tak to się zaczęło. Ówczesny dyrektor, a tak się złożyło, że firma była wtedy ostatni rok firma państwową, Pan Jerzy Ożegalski, dzisiaj Prezes Firmy zatrudnił mnie do serwisu komputerowego. Później firma przekształciła się w spółkę akcyjną, a ja zostałem jednym z udziałowców.


tarnow.net.pl: Na jakim terenie działa ZETO S.A.? Jaki to jest zasięg terytorialny? 


Wiktor Pabian: Firma ma na dzień dzisiejszy 4 oddziały. Piąty się tworzy. Są to oddziały w Tarnowie, w Brzesku (gdzie siedzibę ma Zarząd), Krakowie i Nowym Sączu. Oddziały te działają od wielu lat. Tworzy się oddział w Bydgoszczy. Lokalizacja oddziałów związana jest przede wszystkim z miejscami gdzie obsługujemy naszego strategicznego udziałowca.


tarnow.net.pl: Kto jest tym strategicznym udziałowcem? 


Wiktor Pabian: Strategicznym udziałowcem jest firma Can-Pack, producent opakowań blaszanych z Brzeska.


W miejscowościach, w których zaistniała nasza firma, mogliśmy obsługiwać i innych klientów, tak więc zaczęliśmy zatrudniać nowych pracowników w tych oddziałach. Na dzień dzisiejszy obsługujemy w tych oddziałach klientów instytucjonalnych, firmy,  w zakresie biurowym, od strony programistycznej, czy szeroko pojętej informatyki . W Krakowie rozpoczynamy teraz duża inwestycje internetowa, dokładnie pod Krakowem w kierunku Tarnowa (Kłaj Wieliczka).


tarnow.net.pl: A sam Kraków?


Wiktor Pabian: Ze względu na to, że tam wcześniej funkcjonowały liczne firmy internetowe, na razie robiony tylko sondaż tego rynku.


tarnow.net.pl: W Krakowie, chyba nie jest najlepiej z Internetem?


Wiktor Pabian: Docierają do nas sygnały, że warto byłoby tym rynkiem się zainteresować. Kierownik oddziału krakowskiego, robi tam rozpoznanie. Przypuszczam, że decyzje zapadną niebawem. W tej chwili duża inwestycja rozpoczęta jest w Nowym Sączu, gdzie, jak mam nadzieję, będzie intensywnie rozszerzona działalność internetowa. W Brzesku, Internet funkcjonuje już od kilku lat, a w chwili obecnej, zajmujemy się w zasadzie jedynie modernizacją sieci - układane są światłowody. Pozwoli nam to polepszyć usługę i przygotować sieć na przyłączenie jeszcze większej liczby abonentów. 


tarnow.net.pl: Czy to do ZETO S.A. należał pierwszy internetowy krok w naszym mieście? 


Wiktor Pabian: Myśmy nie nagłaśniali za bardzo informacji, że istnieje węzeł internetowy w ZETO S.A. Kiedy szumnie otwierany był węzeł w I Liceum, jako ten pierwszy w Tarnowie, to tak naprawdę już wtedy, od kilku miesięcy, funkcjonował węzeł w ZETO S.A.


Na początku, nie było przyłączeń klientów, a jedynie funkcjonował węzeł, do którego należało się wdzwonić. Nawiasem mówiąc to wdzwanianie funkcjonuje do dziś. Są klienci, którzy mają u nas konta pocztowe, mają możliwość wdzwonienia się i korzystania z Internetu poprzez modem. 


Ostatnio był u nas klient, który miał założony przez nas Internet na jednym z osiedli, już w 1997 roku. Natomiast to wdzwanianie się, a także dołączanie klientów poprzez łącza dzierżawione na pewno funkcjonowało już jakieś dwa lata wcześniej. Orientacyjnie można powiedzieć, że to już będzie jakieś 10 lat Internetu w ZETO S.A.  


Nasze pierwsze łącze dzierżawione do Krakowa od firmy Telbank, miało zawrotną przepustowość 28 800 bitów na sekundę. To są przepustowości, które dzisiaj na pojedynczym modemie są dwukrotnie albo trzykrotnie wyższe. Wtedy z takiego łącza korzystało kilkunastu klientów, którzy się do nas wdzwaniali.


Niestety wiele zależało wówczas od tego, czym w ogóle dysponował Tarnów. Telekomunikacja Polska dopiero po kilku latach mogła zestawić jakieś łącze do Tarnowa, ale miasto było zawsze w czołówce, jeżeli chodzi o działalność internetową. 


tarnow.net.pl: Słyszałam, że jest to największa ilość przyłączeń internetowych na mieszkańca w Polsce.


Wiktor Pabian: Nie jest to wykluczone. Działalność firm internetowych w Tarnowie, jak i medialne nagłośnienie oraz działalność służb miejskich, spowodowało, że Telekomunikacja Polska dostrzegła Tarnów, i te łącza w kierunku naszego miasta rozbudowała. Tarnów jest też na trasie przelotowej Kraków- Rzeszów i inni wielcy operatorzy dostarczający - czy to światłowody, czy to łącza internetowe, ulokowali w Tarnowie swoje węzły.


Dzięki temu operatorzy lokalni, tacy jak ZETO S.A., mają z czego wybrać. Oczywiście nie byłoby Internetu, gdyby firmy tego typu jak ZETO S.A. nie zaczęły inwestować i wykonywać przyłączy na osiedlach. Bez tych inwestycji klienci indywidualni mieliby Internet albo przez modem, albo nie mieli go w ogóle.  


tarnow.net.pl: Czy jest tajemnicą liczba waszych internuatów w mieście? 


Wiktor Pabian: Po części tak, ponieważ inne firmy też się tym nie chwalą. Jednakże na podstawie informacji, które krążą po Tarnowie mogę powiedzieć, że jesteśmy na pewno drugą, o ile nie największą firmą pod względem ilości klientów. 


tarnow.net.pl: Wielka szkoda, że nie możemy poznać tej liczby, chciałam policzyć tarnowskich internuatów.


Wiktor Pabian: Są to dane poufne. Szacowałbym ogólną liczbę wszystkich klientów Internetu w Tarnowie, na.14 do 20 tysięcy. Jest to spora liczba.


tarnow.net.pl: Tarnów jest zauważalny w Internecie.


Wiktor Pabian: Tarnów pod tym względem naprawdę przoduje. Nie ukrywam, że i nasi klienci przekazują nam różnego rodzaju informacje. Np. gdy rodzina przyjeżdża do nich z Warszawy, czy Poznania i zdaje pytania: „Dlaczego nie wejdziemy z Internetem do Warszawy czy do Poznania”, to oznacza, że tam takie usługi są mało rozpowszechnione.


tarnow.net.pl: I to jest ważne pytanie: Dlaczego nie wejdziemy do Warszawy?


Wiktor Pabian: Dlaczego nie wejdziemy do Warszawy z taką usługą? Nie ukrywam, że jednym z podstawowych założeń w funkcjonowaniu ZETO S.A., nie jest liczba przyłączonych klientów, tylko jakość usługi. Od 3 lat skupiliśmy swoją uwagę na tej sprawie. Teraz to procentuje i klienci to dostrzegają. Nie tylko klienci, ale nasza konkurencja także głośno o tym mówi, co szczególnie jest dla nas cenne. Klienci dają nam też do zrozumienia, że jest dla nich istotna, wysoka i stabilna jakość usługi.


Przykładem, trochę negatywnym, na potwierdzenie moich twierdzeń, może być to, że kiedy pojawiły się zmasowane ataki wirusów komputerowych, a zwłaszcza wirusa, a właściwie konia trojańskiego Agobot i Internet przez jakiś tydzień zaczął działać niestabilnie, klienci przyzwyczajeni do tego że sieć jest zawsze, zaczęli odczuwać niepokój. Udało nam się ten problem w dużej mierze zwalczyć. Staramy się przekonać klienta, że to, by miał zdrowy system jest ważne nie tylko dla niego, ale dla całej sieci. W związku z tym prowadzone są działania prewencyjne z naszej strony - szkolenie klientów i informowanie odbywa się cały czas i sieć działa stabilnie.


tarnow.net.pl: Jak pan postrzega konkurencyjne firmy w Tarnowie? Czy między wami jest jakaś współpraca, czy rywalizacja?


Wiktor Pabian: Konkurencja ma to do siebie, że wyznacza kolejne cele. Jeżeli coś się w konkurencji pojawia nowego, to przynajmniej trzeba patrzyć, aby to samo stosować u siebie, lub zrobić to lepiej. Więc na pewno konkurencja jest ważnym czynnikiem. Jeżeli chodzi o współpracę, to na dzień dzisiejszy jako takiej, zażyłej współpracy na pewno nie ma. Firma ZETO S.A. nie prezentuje tu jednak żadnych agresywnych zamysłów, aby zwalczać konkurencję wszelkimi możliwymi środkami, by bardzo agresywnie konkurować.  Generalnie nie stosowaliśmy do tej pory polityki, doprowadzania własnej sieci do terenów, gdzie wiemy, że już istnieje konkurencja. Natomiast współpracy jako takiej nie ma. Oczywiście są tworzone różnego rodzaju bramki, aby ruch interentowy między firmami tarnowskimi, nie musiał przechodzić przez Poznań albo Berlin, ale żeby zamykał się w Tarnowie. W związku z tym bramka pomiędzy dwiema firmami, konkurencyjnymi na rynku tarnowskim jest potrzebna, i my te bramki staramy się tworzyć. Oczywiście na miarę możliwości technicznych - jeżeli jest możliwość, to są to bramki światłowodowe, jeżeli nie ma, to jest to bramka poprzez kable miedziane.


tarnow.net.pl: Co odbiera Pan jako osobisty sukces w pracy? 


Wiktor Pabian: Nie ukrywam, że posiadanie na dzień dzisiejszy tak dużej sieci na terenie Tarnowa (w 90% sieć jest światłowodowa), jest to jeden z takich elementów, który mogę zaliczyć do swoich sukcesów, ponieważ włożyłem w to dużo serca i pracy. Natomiast to, że w ogóle firma istnieje tyle lat, bo były i wzloty i upadki, były także spadki obrotów po roku 2000, jak w całej informatyce, a firma ZETO S.A. nigdy nie zwalniała pracowników. Oczywiście pracownicy odchodzili z firmy, jeżeli znaleźli lepszą pracę, wyjeżdżali lub zakładali swoje własne firmy, ale nie było zwolnień. Nie jest to oczywiście moją zasługą, ale całej firmy ZETO S.A. Niemniej jednak wypracowanie i stosowanie polityki takiego ludzkiego podejścia do pracowników, mogę po części przypisać sobie. Może nie być premii, może nie być dodatków, ale nie będzie zwolnień. To jest ważne, aby pracować w firmie, w której nie okaże się, że na drugi dzień nie ma pracy. Staram się w takim przeświadczeniu żyć ze swoimi pracownikami. Mogą się czuć w miarę bezpiecznie w tej firmie i robić plany nie tylko na następny dzień, ale na następne lata.


tarnow.net.pl: To wynika z Pana charakteru? Jakie wartości preferuje Pan w życiu? 


Wiktor Pabian: Myślę, że tak. W swojej działce na pewno tak. Trochę biorę przykład z góry, gdzie generalnie firma w ten sposób postępuje.


tarnow.net.pl: Czy możemy się czegoś dowiedzieć o Pana prywatnym życiu?


Wiktor Pabian: Prywatnie mam żonę, i trzy córki. Najstarsza ma już 17 lat i jest po szkole muzycznej - udziela się w chórze, gra na flecie, na pianinie. Średnia ma zamiłowania taneczne, odnosi sukcesy wraz z zespołem „Honorata” na konkursach tanecznych, a najmłodsza przeszła do IV klasy baletowej z bardzo dobrymi wynikami.


tarnow.net.pl: Te zdolności artystyczne to po mamie? Czy po tatusiu?


Wiktor Pabian: Raczej po mamie, ja mam jednak umysł ścisły. W przedmiotach ścisłych zwłaszcza średnia córka radzi sobie bardzo dobrze, może ona ma trochę zdolności po tatusiu.


tarnow.net.pl: Jaka jest ulubiona rozrywka szefa ZETO S.A.?


Wiktor Pabian: Wszystko co wiąże się z elektroniką i działalnością pokrewną pracy. Sprzęt elektroniczny, dotknąć, pobawić się - to takie zamiłowanie wynikające z tego, co się w firmie dzieje. Lubię też przeczytać dobrą książkę, dobrą dla mnie - taką, w której jest jakaś akcja.


tarnow.net.pl: Jaka jest zatem książka, która była dla Pana ważna w życiu?


Wiktor Pabian: Bardzo podobały mi się książki Sienkiewicza, lubię trylogię. W tej chwili są to książki sensacyjno-kryminalne, które mnie wciągają i czytam je bardzo szybko. Ostatnio wpadła mi w ręce książka Hilary Clinton, ale nie poradziłem sobie z nią niestety. Tego typu literatura nie specjalnie mnie wciąga.


tarnow.net.pl: Jeżeli praca jest pasją i rozrywką, to jak Pan wypoczywa?


Wiktor Pabian: Jest ciężko z odpoczynkiem. Z dziećmi czasem udaję się na spacer, lub na basen, a nawet na rower ostatnio. Ale tego tak naprawdę jest mało. 


tarnow.net.pl: Kiedy był ostatni urlop?


Wiktor Pabian: Urlopy mam regularnie, w lipcu lub sierpniu, kiedy dzieci mają wakacje. Ten okres staram się spędzić w oderwaniu od firmy, od problemów.


tarnow.net.pl: I telefon zostaje wyłączony?


Wiktor Pabian: Nie wyłączam telefonu, bo tu się nie da tak postąpić. Często jakieś sprawy trzeba rozstrzygnąć mimo urlopu. Oczywiście mam zastępcę, który doskonale pełni swoje obowiązki, ale czasami rozmawia się o jakichś sprawach, które nie do końca można przekazać. Tak więc telefon nie może być wyłączony. Ale takie nie myślenie w czasie urlopu o bieżących sprawach firmowych, jest potrzebne i regularnie, co rok wyjeżdżamy nad polskie lub inne morze.


tarnow.net.pl: Jest Pan rodowitym tarnowianinem? 


Wiktor Pabian: Tak. Urodziłem się w Tarnowie. Mama pochodzi ze Szczucina a tato z Tarnowa.


tarnow.net.pl: Czy ma pan w Internecie swoją stronę www?


Wiktor Pabian: Kiedyś robiłem, ale od wielu lat nie jest ona aktualizowana. To była raczej kwestia przetestowania programu do tworzenia stron.


tarnow.net.pl: Prezydent Tarnowa dużo mówi o konieczności promocji miasta. Internet w promocji odgrywa na pewno dużą rolę. Czy tarnowscy internauci nie powinni tego zrobić wspólnie?


Wiktor Pabian: Nie do końca mogę zgodzić się z tym, że jeżeli się coś robi wspólnie, to na pewno będzie to lepsze. Chociażby to, że powstaje kilka portali mówiących o Tarnowie, jest przykładem tego, że jeden portal to za mało. Na pewno, jeżeli da się ludzi z różnych branż, a nawet firm konkurencyjnych jakoś scalić, przy danym projekcie - to bardzo dobrze. Może się też okazać, że inny kierunek lub inne spojrzenie jest równie ważne. Na pewno Prezydent ma duże możliwości i odgrywa dużą rolę, jeśli chodzi o promocję Tarnowa. Internet jest takim medium, że rzeczywiście najszerzej może dotrzeć, przy stosunkowo niewielkich nakładach. Myślę, że Prezydent dostrzega to. Rolą Prezydenta i władz miasta jest promocja Tarnowa, a najszerzej można wypromować miasto przez Internet.


tarnow.net.pl: Tym bardziej , że jest co promować.


Wiktor Pabian: Ostrożnie pochodzę do tego, co jest, a co mogłoby jeszcze być. Dobrze jest promować to, co dobre, to, co dzieje się w mieście, nagłaśniać to i przyciągać uwagę mieszkańców i całej Polski, ale nie trzeba zapominać także o tym, że jest dużo do zrobienia. Trzeba myśleć, co można by jeszcze zrobić dla tarnowian, aby było jak spędzać wolny czas, aby dzieci mogły bawić się bezpiecznie, lub rozwijać swoje zainteresowania. Jeżeli młodzież będzie miała co robić w wolnym czasie, a nie tylko Internet, czy telewizor - będzie mniej przestępstw, mniej rozbojów. Bo jeżeli się nie ma co robić, to się szuka czegoś innego i to niekoniecznie musi być dobre.


tarnow.net.pl: Relacja miedzy wirtualnym światem Internetu a rzeczywistością, biegnie w dwie strony. Można także wnieść do Internetu to, co dobre.


Wiktor Pabian: Bywa i tak, że działa to w drugą stronę, wszystko zależy od psychiki. Bywają i takie postawy; że jeżeli coś się zobaczy w telewizji, dlaczego tego nie spróbować w życiu? Jeżeli coś się dowiem z Internetu, czemu to nie zrobić w życiu? Jeżeli udało mi się włamać do komputera, dlaczego nie włamać się do sklepu?


tarnow.net.pl: Ale może być i tak: jeżeli udało mi się zrobić cos dobrego w życiu, mogę to zrobić w Internecie?


Wiktor Pabian: Zmierzam do tego, że jeżeli ja mam coś jeszcze innego do zrobienia, niż tylko Internet i telewizor, jest np. świetlica, jakiś klub lub coś co mnie interesuje, coś czego mogę się douczyć albo gdzieś pójść, to te złe pokusy są odsuwane. Dawniej nie było Internetu, były za to boiska, było gdzie się zabawić. Mam wrażenie, że problemów wychowawczych było wtedy trochę mniej. To jest takie moje osobiste wrażenie.


Wracając do myśli przewodniej – jest w mieście sporo do zrobienia dla mieszkańców, jest też sporo do zrobienia, aby ze świata ludzie przyjeżdżali, aby odwiedzali Tarnów.


Jeżeli będą odwiedzać Tarnów, będzie się kręcił biznes turystyczny i handlowy, a to jest samonapędzający się kołowrotek. Jakaś jedna dziedzina życia może pociągnąć za sobą inne.


Jeżeli będzie działał dobrze handel, to ludzie z tej branży będą potrzebowali komputera, być może, że łącze internetowe, być może, że prasa będzie chciała o tym napisać i dziennikarze będą mieli co robić. To tak jak wystawy informatyczne. Jeżeli pojechało się na przykład na wystawę komputerową, to przy takiej wystawie zarabiała prasa, handel, gastronomia, hotele i parkingi. Jedno Przedsięwzięcie informatyczne, a zarabiało całe mnóstwo ludzi. 


tarnow.net.pl: Skoro Tarnów stoi tak mocno w Internecie, to może warto by było zrobić w Tarnowie zlot internuatów?


Wiktor Pabian: Takim dużym przedsięwzięciem musiałaby się zająć instytucja, która ma doświadczenie w organizowaniu tego typu zlotów. Obsłużyć tak dużą liczbę ludzi, nie może pierwsza z brzegu osoba. Taki zlot musi mieć też swój program i to „coś” w zanadrzu. Ale można by zrobić zlot internautów Tarnowian, mogłoby to trochę zintegrować środowisko. 


tarnow.net.pl: Dziękuję bardzo za możliwość rozmowy z Panem. 


Wiktor Pabian: Chciałbym jeszcze na zakończenie podziękować wszystkim swoim współpracownikom, bo Internet w ZETO S.A. na takim poziomie jakim jest w chwili obecnej, nie mógłby bez nich funkcjonować. Chciałbym też podziękować wszystkim firmom, z którymi współpracuję i z którymi przez te lata udało mi się nawiązać kontakty. Myślę, że nie jest to jeszcze nasze ostatnie słowo.


*Agobot jest koniem trojańskim, instalującym się bez wiedzy użytkownika na komputerze oraz umożliwiającym nieautoryzowany dostęp do komputera ofiary. Od czasu pierwszego ataku Agobota, w październiku 2002 roku, powstały setki groźnych odmian tego trojana, m.in. Gaobot, Phatbot oraz Polybot..

Komentarze...