Ziemniaczany interes
access_time 2004-07-24 07:10:09

Państwowa inspekcja ochrony roślin przestrzega rolników, którzy zamierzają wybrać się na Słowację, aby sprzedać tam ziemniaki. - Od 29 czerwca wróciliśmy z przejść granicznych już ponad 20 ziemniaczanych eksporterów - mówi Zbigniew Kowal z wojewódzkiej inspekcji ochrony roślin w Tarnowie.

Sprawa tańszych polskich ziemniaków nabrała już międzynarodowego charakteru. Przeciwko wwożeniu ich przez polskich rolników zaprotestowały Czechy, Słowacja i Litwa. Ziemniaczany import przez granicę krzyżuje szyki rodzimym producentom ziemniaków w tych krajach.

Na Słowacji na przykład polskie ziemniaki są dwa razy tańsze od słowackich. Polscy rolnicy oferują je słowackim sklepikarzom po pięć do ośmiu koron słowackich. W sklepie kosztują one tymczasem 14-15 koron. Nic dziwnego, że zainteresowanie ziemniaczanymi transakcjami z obu stron jest duże. Tym bardziej, że na wywóz nadmiaru płodów rolnych z kraju zezwalają od 1 maja przepisy Unii Europejskiej.

Problem jednak w tym, że ziemniaki przewożone przez granicę muszą być odpowiednio oznakowane. Inspekcja ochrony roślin wymaga, aby wywożone partie ziemniaków posiadały numery identyfikacyjne oraz ich próbki zostały przed importem przebadane laboratoryjnie.

Jak tłumaczy Zbigniew Kowal, rolnicy wybierający się nawet z 200-300 - kilową partią polskich ziemniaków na Słowację muszą zaopatrzyć się wcześniej w zaświadczenie, że ziemniaki są wolne od chorób. Najpierw należy zgłosić się więc w siedzibie inspekcji ochrony roślin a potem dzień lub dwa czekać na wynik laboratoryjnego badania. Dopiero z odpowiednim dokumentem można pokazać się z transportem ziemniaków na granicy polsko-słowackiej. Inaczej importującemu grozi, że zostanie cofnięty z granicy. - Obecnie nasi inspektorzy dyżurują na przejściach granicznych począwszy od Chyżnego aż po Konieczną codziennie przez 12 godzin - tłumaczy Zbigniew Kowal, zastępca wojewódzkiego inspektora ochrony roślin i nasiennictwa. - W godzinach, gdy nie ma ich na przejściach, Straż Graniczna drobiazgowo sprawdza, czy ktoś przypadkiem nie wywozi na Słowację ziemniaków. W razie stwierdzenia takiego faktu, w ciągu 1,5 godziny wzywani są na granicę nasi inspektorzy.

Od 29 czerwca, odkąd zaczęto kontrolować na granicy polsko- słowackiej wypływ tańszych polskich ziemniaków, cofnięto z granicy już ponad 20 osób z ziemniaczanymi transportami. Nie byli to jedynie Polacy. Cofnięto także 11 Słowaków jadących do swojej ojczyzny z tańszymi polskimi ziemniakami bez zaświadczeń o tym, że są zdrowe i skąd pochodzą. - Trudno policzyć osoby, które się przestraszyły i same wycofały się z granicy na polskie targowiska - twierdzą w Inspekcji Ochrony Roślin. - Takich z pewnością też było dużo...

Janusz Smoliński

Komentarze...