Gdzie się kąpać?
access_time 2004-08-23 07:35:26

Podczas kończących się wakacji tarnowscy ratownicy nie mieli dużo pracy. Wszystko za sprawą złej aury. Gdy jednak trochę "przyświeciło", nie brakowało chętnych do wypoczynku nad niestrzeżonymi akwenami.

- Tam do tragedii brakuje niewiele - uważa Ryszard Kacer, kierownik drużyn WOPR-u przy ognisku TKKF Delfin w Tarnowie.


Czy kąpieliska w naszym regionie są bezpieczne?


- Każde, nad którym czuwa ratownik jest takim.


Mimo tego wielu z nas kąpie się na niestrzeżonych akwenach. Czy wypoczywający tam zdają sobie sprawę czym może się to skończyć?


- Tragedia zaczyna się, gdy ludzie jadą nad akwen, którego nie znają. Wychodzą z założenia, że jeżeli w tamtym roku było fajnie i bezpiecznie, to podobnie może być teraz. A w tym roku kilka razy już była duża woda i tam gdzie płytko, teraz zmieniło się dno i może być głębia.


Czy kąpiących się w niebezpiecznych miejscach przybywa?


- W ostatnich latach zmieniło się to. Zdecydowanie więcej osób zaczęło wypoczywać na niestrzeżonych kąpieliskach. Są to raczej miejsca, gdzie jest woda. Tak jest nad Dunajcem. Szczególnie na odcinku od Wielkiej Wsi do Czchowa, gdzie wielu turystów wypoczywa pod namiotami. Podobnie też zaczyna być nad Białą.


Dlaczego ludzie wypoczywają i kąpią się w niebezpiecznych miejscach?


- Jest tam łatwy dostęp, w niektóre miejsca można dojechać nawet rowerem. Decydującym czynnikiem jest też ekonomia. Pobyt nad Dunajcem czy Białą nic nie kosztuje. W innym miejscu jest płatny. Ponadto na niestrzeżonym kąpielisku nie ma rozwiniętej gastronomii. Tam nikt nie musi wydawać pieniędzy na lody czy napoje.


Czy w tych miejscach jest szersza informacja o niebezpieczeństwach?


- Zarządcom przybrzeżnych terenów - gminom- wydaje się, że wystarczy wbić tabliczkę z ostrzeżeniem. Powinno być inaczej. Tam gdzie ludzi przyciąga woda, tam powinno się zadbać, żeby przynajmniej w weekendy była drużyna ratownicza. To niewiele kosztuje. Młodzi ratownicy mogą tam pracować nawet za darmo. Jednak u nas każda gmina ściska grosza...


Jednak ratownictwo to nie tylko doraźne akcje, ale też profilaktyka...


- I tę działalność WOPR-u uznajemy za najważniejszą. Instruujemy najmłodszych, jak mają zachować się podczas kąpieli. Chcemy im przekazać kilka rzeczy o kulturze wypoczynku. Uczymy też pływać. Wiadomo, że jak młodzież posiądzie tę sztukę, to wypadków będzie mniej. Może to oczywiście robić na krytych kąpieliskach. Korzysta jednak z nich coraz mniej osób. Smutne jest, że z kursów rezygnują szkoły. Jednak dzieje się to z tego powodu, że rodziców nie stać na to.


Inną ważną rzeczą dotyczącą wypoczynku nad morzem jest kultura pływania ...


- To podstawowe przykazania zachowania się nad wodą i bezpiecznej kąpieli. Najważniejsze z nich to: nie wchodzić do wody bezpośrednio po posiłku, pod wpływem alkoholu czy też gdy jesteśmy spoceni. Dobrze jest wiedzieć, kiedy można spokojnie wejść do wody. Za każdym razem, gdy stykamy się z nią, powoduje wstrząs termiczny. To może skończyć się źle, a nawet tragicznie. A co do przestrzegania tych zasad... Parę lat temu robiłem badania naukowe poświęcone temu zagadnieniu. Wyszły tragicznie. Część społeczeństwa nie lekceważy podstawowych zasad kąpieli, ale ich nie zna. Próbowałem zainteresować tym tematem nauczycieli. Część z nich nawet nie chciała czytać ankiety, a ci, którzy ją wypełnili, mieli porównywalną wiedzę z dziećmi. Chociaż w ostatnich latach trochę się to zmieniło. Duża w tym zasługa mediów, które zwracają uwagę na ten problem.


W te wakacje aura sprawiła, że wypadków nad wodą było mniej, ale to chyba marna pociecha...


- Liczba utonięć uzależniona jest od aury. Kiedy jest "lampa", to ludzie masowo uciekają z miasta. Szczególnie nad Dunajec. Owszem jest to piękna rzeka, ale groźna. Każda taka woda niesie wiele niebezpieczeństw. Jeżeli nie znamy zasad bezpiecznej kąpieli, nie potrafimy pływać i sami udajemy się nad wodę, to może skończyć się to tragedią. (AMIZ)

Komentarze...