Na tropie podziemnych historii.
access_time 2004-09-23 14:25:11

Czy istnieje tunel między starym klasztorem Bernardynów a zamkiem na górze św. Marcina? Gdzie są wejścia do krypt kościoła? Te pytania od dłuższego czasu zajmują mnie i Ewę Kropiowską, dziennikarkę „Echa Tarnowa”. W poszukiwaniach trafiamy w różne miejsca, spotykamy różnych ludzi, sprawdzamy różne informacje. Stawiamy pytania i szukamy na nie odpowiedzi.

Ewa odszukała w archiwum starą dokumentację dotyczącą starego klasztoru Bernardynów - plany zrobione w 1794 roku przez inżyniera cyrkułowego w Tarnowie Franciszka Grottgera, które powstały, kiedy planowano przerobienie Klasztoru na Seminarium Duchowne. W tymże roku dokonano inwentaryzacji zabudowań klasztornych. Niestety - na tych planach nie są zaznaczone krypty, ani wejścia do krypt, których istnienie potwierdzają kroniki Bernardynów, wspomina się tylko o istnieniu piwnic pod zabudowaniami klasztornymi.



W tym mniej więcej czasie, gdy powstaje plan Grottgera zostaje przebita przez budynki klasztorne ulica Bernardyńska. Sama przebudowa klasztoru przeciągła się w czasie. W latach 1809 i 1814, opuszczone przez OO Bernardynów budynki trawi pożar. Pozostałości klasztoru opuszczone całkowicie, doczekują się gruntownej przebudowy w latach 1823-1825.



Kolejne znalezione plany powstały w czasie okupacji, w roku 1941, kiedy przeprowadzono kolejny remont i odsłonięto gotycki rysunek ścian prezbiterium. Mimo, że na odnalezionych rysunkach nie znajdujemy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie gdzie są wejścia do krypt, mamy nadzieję, że plany przybliżając wcześniejszy zarys budynków pozwolą nam je odszukać.



Udajemy się do „nowego” klasztoru Bernardynów, szukając tam śladów „starego” i wszystkiego, co mogłoby dać odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Duża pomoc okazał nam O. Franciszek, który również interesuje się historią zakonu i klasztoru tarnowskiego. Dzięki niemu miałyśmy wyjątkową okazję zapoznać się z prawdziwymi skarbami, które tu zostały przeniesione z nieistniejącego już klasztoru i kościoła p.w. Matki Bożej Śnieżnej.



Jednym z nich jest Obraz Jezusa Miłosiernego - który kiedyś znajdował się w kaplicy Więzienia Pańskiego. Kaplica ta wybudowana została w roku 1654 przy południowym odcinku muru klasztornego, staraniem gwardiana O.Szumlańskiego. Rozbudowywana w późniejszych latach, znajdowała się w większej swojej części pod ziemią. Przypuszcza się, że jej lokalizacja znajduje się w rejonie murów na terenie teraźniejszych PKZ na ulicy Franciszkańskiej. Obraz Jezusa Miłosiernego słynął łaskami i był otoczony wielkim kultem, obecnie znajduje się w kaplicy w północnej części kościoła. Ze starego klasztoru pochodzi również obraz Jezusa Ukrzyżowanego, a także krucyfiks. Po południowej stronie w przejściu wyjątkowo urokliwa figurka Matki Bożej z dzieciątkiem, niesłusznie chyba nazwana ludową i dziwaczną, chociaż faktycznie jej sukienka jest niespotykana - w formie bardzo szerokiej, niby dzwonu. Wykonana z kamienia, delikatna twarz stanowi pewnego rodzaju konflikt stylów z sukienką i można ulec złudzeniu jakby wykonało ja dwóch różnych autorów. Dla mnie to tajemnicza, piękna figurka i nie przekonują mnie niepochlebne opinie znawców. O. Franciszek potwierdza, że przywędrowała tu razem z braćmi po kasacie klasztoru. Nieco dalej przepiękny tryptyk a w nim Madonna z Różyczką. Prawdopodobnie, był to ołtarz polowy Jana III Sobieskiego. Niedawno restaurowany, odnowiony tryptyk, jest wielką ozdobą kościoła, a także jednym ze skarbów naszego miasta. Obok madonny z różyczką znajdują się kute XVII wieczne drzwi do klasztornego ogrodu, dokładnie takie same, jak te znalezione przez nas, które prowadzą na strych nad starym klasztorem.



W dzisiejszym klasztorze znajduje się szereg obrazów z XVII w. oraz portretów franciszkanów i bernardynów w tym portrety dwu gwardianów z końca XVIII w. Jest bardzo prawdopodobne, że wiele z nich pochodzi ze starego klasztoru. Także stamtąd pochodzi jedno z epitafium przy wejściu do Kościoła.



I w tym klasztorze również istnieją krypty grobowe. Nie ma jednak do nich dojścia. Według informacji O. Franciszka znaleziono tam kilka pochówków, ale zostały zamurowane w latach 50-tych. Cały klasztor i kościół przez ostatnie wieki uległ znacznemu obniżeniu w stosunku do ulicy Bernardyńskiej, Dosłownie zapada się niżej. Widać to już na zewnątrz. Do niewielu kościołów zamiast po schodach do góry, schodzi się po schodach w dół. Tak właśnie jest w Kościele na Bernardyńskiej. Szczególnie widoczny jest ten proces, gdy popatrzy się od wewnątrz w korytarzu klasztornym na okno, którego już nie ma. Za oknem ściana, a od ulicy zupełnie go nie widać - po prostu jest pod ziemią.



Dostaliśmy od Ojca Franciszka bardzo interesujące opracowanie O. Augustyna Chadama nt. Grobowców w obrębie kościoła OO Bernardynów. Opisane są w nim pochówki w kryptach starego klasztoru. Wynika z nich, że istniały co najmniej trzy krypty grobowe, w których chowano braci i dobrodziejów klasztoru.



W kronikach bernardyńskich najwcześniejszą znalezioną informacja jest ta, pochodząca z 1500 roku, kiedy to O. Franciszek z Tarnowa został pochowany „Sub campanis” czyli „Pod Dzwonami”. W tym samym miejscu, wielokrotnie jeszcze chowano zmarłych, niestety, dziś trudno nawet ustalić, gdzie znajdowały się wieże, lub wieża dzwonów. Przypuszczać można jedynie, że przy zachodniej ścianie, przy wejściu do kościoła.



W kronikach ojców znajduje się też bardzo często wymieniany „Grobowiec Braci”, który lokalizowany jest pod całym prezbiterium, czyli za dawnym ołtarzem kościoła. Prezbiterium przeznaczone było według tradycji, dla chóru zakonnego. Dziś w tym miejscu jest kościół Polski. Istnieje również wzmianka o chórze mniejszym, pod którym również znajdował się grobowiec, ale gdzie on był - nikt nie wie.



26 listopada 1764 roku przeprowadzono generalne porządki w „Grobowcu Braci” i w innych grobowcach, zebrano luźno leżące kości i te ze zbutwiałych trumien i urządzono uroczysty pogrzeb. Złożono je w trzecim z kolei miejscu w „Grobowcu pod kaplicą Niepokalanego Poczęcia”. Kaplica ta została dobudowana w 1671 roku do północnej ściany nawy kościoła.



Istnieją tez wzmianki o pojedynczych pochówkach przed ołtarzem Miłosiernego Jezusa, przed ołtarzem głównym, przed kratami, przed ołtarzem Ukrzyżowanego. Zmarłych grzebano również w ziemi wokół kościoła i klasztoru. Przed wejściem głównym 17 grudnia 1784 roku pochowano Jana Duvala, pierwszego biskupa diecezji tarnowskiej.



Kiedy w 1722 roku wojska austriackie wkraczają do Tarnowa i zostaje ogłoszony manifest Marii Teresy o poddaniu kraju pod protekcję cesarzowej, tarnowski zakon braci Bernardynów liczy 33 zakonników. 146 lat utraty niepodległości było trudnym okresem dla zakonu. W 1781 zniesiona została Małopolska Prowincja Bernardynów. W 1784 r władze austriackie zabroniły grzebania w kościołach, rok później został utworzony Fundusz Religijny, a kolejne lata przyniosły kasatę klasztoru. Budynki stały się własnością państwa, zaś braciom pozwolono przenieść się do klasztoru zajmowanego wcześniej przez siostry bernardynki.



Czy bracia zabezpieczyli wejścia do krypt nim opuścili klasztor? Czy tez zamurował je już zaborca, nie zostawiając na planach śladu o ich istnieniu? Dziś wiadomo tylko tyle, że na pewno istniały. Będziemy kontynuować nasze poszukiwania i dzielić się z wami ich wynikami. Więcej… będziecie mogli popatrzyć na nie z dwóch punktów widzenia - mojego i Ewy Kropiowskiej. Zainteresowanych tematem, odsyłam do wcześniejszych i kolejnych numerów tygodnika „Echo Tarnowa”



ejja

Komentarze...