Festiwal od kuchni
access_time 2004-12-03 08:19:34

Największa impreza filmowa roku, jedyna tego typu w Polsce i jedna z niewielu w Europie. Mowa o IV Festiwalu Filmowym "Vitae Valor", na którym obejrzeć można filmy ambitne, preferujące wartości etyczne i moralne oparte na dekalogu.

Dlaczego zajął się Pan stroną organizacyjną "Vitae Valor". Wszak Pana żywiołem jest słowo?


Ryszard Zaprzałka, dyrektor organizacyjny imprezy, tarnowski dziennikarz i poeta: - Z Jerzym Świtkiem przyjaźnimy się od wielu lat i to on zaproponował mi udział w przygotowaniach poprzedniej i obecnej edycji Festiwalu. Myślę, że zdecydowało o tym także moje doświadczenie teatralne. Ale głównym "rozdającym" w festiwalowej talii jest sternik Tratwy ks. Artur Ważny, bez którego po prostu nie byłoby "Vitae Valor".



Ile osób organizuje Festiwal i jaka jest jego struktura organizacyjna?



- Tak na dobrą sprawę przygotowania do kolejnej imprezy rozpoczynamy bezpośrednio po zakończeniu poprzedniej. W miarę zbliżania się terminu, od dwóch lat jest to połowa grudnia, kilkuosobowy sztab organizacyjny powiększamy o kilkudziesięciu wolontariuszy, którzy rekrutują się głównie ze studentów działających w duszpasterstwie, ale nie tylko. Łącznie w organizację festiwalu zaangażowanych jest średnio pięćdziesiąt osób. Spośród nich wyłaniamy zespoły, których zadaniem jest np. oprawa plastyczna Kina Marzenie, przygotowanie tradycyjnej zabawy mikołajkowej dla dzieci, czy pilnowanie porządku podczas Festiwalu.



Festiwal z roku na rok się rozrasta i obrasta w liczne imprezy towarzyszące, a to wszystko wymaga m.in. odpowiedniej promocji i reklamy, jak sobie z tym radzicie?



- Rzeczywiście, impreza nabiera rozmachu, co stawia przed nami kolejne zadania i wyzwania natury nie tylko organizacyjnej, ale i finansowej. Bardzo dobrze układa się nam współpraca z większością tarnowskich mediów, które regularnie i obszernie informują i relacjonują Festiwal. Modelowym wręcz przykładem jest właśnie "Dziennik Polski", który objął patronat nad "Vitae Valor" i szeroko otworzył dla niego swoje łamy. Podobnie jest z Radiem Maks, RDN Małopolska i lokalnymi stacjami telewizyjnymi. Ale zdarzają się nam "wypadki przy pracy", jak np. ostatni numer jednego z tarnowskich tygodników, w którym miał się ukazać obszerny wywiad z dyrektorem artystycznym Festiwalu Jerzym Świtkiem, ale się nie ukazał, a informacje umieszczone w zamian zawierały błędy. A już zupełnym curiosum okazała się nasza prośba o patronat skierowana do "Tygodnika Powszechnego", którą skwitowano odmownie. Jak się okazuje nie wszystkim katolickim - i nie tylko - mediom, jest z nami "po drodze".



Wspomniał Pan o finansach, ile kosztuje taka impreza i kto ją finansuje?



- To dobre i ważne pytanie, bowiem wielu nam "życzliwym" wydaje się, że na "Vitae Valor" pieniądze daje Kościół, że skoro organizuje Festiwal duszpasterstwo to nie mamy problemów z "kasą" - a tak zwyczajnie nie jest. Pragnę oficjalnie oświadczyć, że impreza organizowana jest przez młodzież szkolną i studencką, dla młodych, wyłącznie w oparciu o zarobione przez nich środki i wsparcie sponsorów oraz, co bardzo ważne, wpływy ze sprzedaży biletów. Festiwal obywa się bez żadnych dotacji z zewnątrz, o co od dwóch lat bezskutecznie, jak dotąd, zabiegamy. Niestety, pomimo, że klimat dla naszej pionierskiej inicjatywy jest na ogół w mieście przychylny, to oficjalne urzędy, poza Starostwem Powiatowym, które swój patronat wsparło w tym roku 800 złotową pomocą, milczą. Przez ponad dwa miesiące prosiliśmy Prezydenta Miasta o przyjęcie patronatu nad tegorocznym "Vitae Valor", spotykaliśmy się, pisaliśmy pisma, telefonowaliśmy i dopiero kilka dni temu z Magistratu nadeszła pozytywna odpowiedź wraz z informacją, że Prezydent nad finansowym wsparciem festiwalu ... myśli.



To dość przygnębiająca i chyba mało znana festiwalowa codzienność, ale ciągle nie dowiedzieliśmy się, ile kosztuje Festiwal?



- Już wyjaśniam. Budżet imprezy to około 30 tysięcy złotych, z czego tylko za samo wynajęcie Kina Marzenie musimy zapłacić 10 tysięcy. Pieniądze te wpłacamy do kasy Tarnowskiego Centrum Kultury, które bezpośrednio podlega Prezydentowi Miasta. I tutaj koło się zamyka. Od dwóch lat łudzimy się, że skoro kino jest instytucją miejską, to wystarczyłby jeden telefon od Prezydenta Bienia do dyrektora TCK Zbigniewa Guzika i kino byłoby "nasze". Trudno o lepszą formę wsparcia tej naprawdę wartościowej imprezy. Ale, jak się okazuje, kino musi zarabiać... szkoda tylko, że na zapale i entuzjazmie młodzieży. Podobnie rzecz ma się z tzw. plakatowaniem, którego absolutnym monopolistą w mieście jest właśnie TCK. I bardzo dobrze, niech zarabia w swoje utrzymanie, tylko rzetelnie. W ostatni poniedziałek dostarczyliśmy tam do rozlepienia na mieście 40 sztuk afiszy reklamujących "Vitae Valor" z prośbą o wyeksponowanie ich szczególnie w ścisłym centrum Tarnowa, za co z góry zapłaciliśmy. Jakież było nasze zdumienie, kiedy we wtorek na głównym deptaku miasta, tj. ulicy Krakowskiej od DH "Świt", obok Kina "Marzenie" i pl. Sobieskiego, poprzez ul. Wałową aż do ul. Lwowskiej nie znaleźliśmy ani jednego naszego plakatu. Za to były, ale na bocznych ulicach i w mało uczęszczanych miejscach.



To rzeczywiście zastanawiające, ale to instytucje, a jak układa się wam współpraca z samym kinem?



- Rewelacyjnie. Życzliwość pracowników kina i ich profesjonalizm są dla nas każdorazowo miłym zaskoczeniem, podobnie jak i innych pracowników TCK. Ich oddanie i zaangażowanie w należyte przygotowanie Festiwalu powodują, że z przyjemnością tam się instalujemy na czas jego trwania. A Festiwal to nie tylko projekcje filmowe, ale i szereg imprez towarzyszących, które niejednokrotnie burzą normalny rytm pracy Kina Marzenie i powodują, że jego pracownicy przebywają tam wraz z nami "na okrągło". W tym roku np. odbędą się w budynku kinowym dwa wernisaże: fotograficzny i malarski, koncerty Roberta Kasprzyckiego i zespołu MONK, zabawa mikołajkowa z udziałem kilkuset dzieci oraz spotkania i prelekcje. Ale z tego, co wiem, o szczegółach programowych "Vitae Valor" wasi dziennikarze informować będą na bieżąco.



Zapewniamy, że tak będzie. A czym różni się obecny Festiwal od poprzednich?



- Po raz pierwszy wręczona zostanie Nagroda Młodych "Semen - 2004", której kapitułą jest młodzież organizująca Festiwal. Chcemy w ten sposób szczególnie wyróżnić młodych ludzi bezinteresownie świadczących dobro swoim bliźnim, poprzez np. organizowanie aukcji lub koncertów na rzecz nieuleczalnie chorych rówieśników, ich operację lub inne formy pomocy indywidualnej i zbiorowej. Ale "Semena" otrzymać może również ktoś szczególnie uzdolniony artystycznie, naukowo itp. Koresponduje z tym novum także po raz pierwszy przygotowany wernisaż prac tarnowskich plastyków połączony z aukcją, z której dochód przeznaczony będzie na wsparcie nowopowstałego w okolicach Tarnowa ośrodka "Cenacolo" dla młodzieży uwikłanej w różne uzależnienia. Zaplanowaliśmy również dwie imprezy poza Kinem Marzenie, czego do tej pory nie było. I tak, włączyliśmy do programu Festiwalu cyklicznie odbywające się w Tarnowskim Teatrze spotkania "Na skrzydłach po drabinie", podczas których odbędzie się promocja wydanego w ramach "Vitae Valor" tomiku poetyckiego, a w mościckiej siedzibie Teatru "Nie Teraz" pokażemy najnowszą premierę tego zespołu. Planujemy także wydawanie codziennej gazetki festiwalowej.



RozmawiaŁ
Janusz Smoliński



Dziennik Polski


 

Komentarze...