Dziś Radio Maks obchodzi 10-lecie istnienia
access_time 2004-12-04 11:46:33

Radio Maks zaczęło nadawać 10 lat temu we wrześniu, a jubileusz obchodzi na początku grudnia. Dlaczego?

Krystyna Latałowa: - Ósmego września 1994 r. wysłaliśmy w eter pierwszy sygnał i od tego momentu zaczęliśmy regularnie nadawać. Był to start dosyć nieoczekiwany dla nas samych, ponieważ tak naprawdę to wtedy miała być tylko próbna emisja. Chcieliśmy zobaczyć, czy sygnał radiowy przesłany z siedziby naszego Radia przy ul. Nowy Świat w stronę przekaźników radiowych na Górze Św. Marcina rzeczywiście pójdzie w eter i jak będzie brzmiał.


I nie przerwaliście nadawania?



- Jak sygnał już poszedł w eter i zabrzmiał, to z miejsca zakochaliśmy się w tym, co usłyszeliśmy, na tyle, że nie potrafiliśmy przerwać nadawania. I tak oto rozpoczęliśmy nadawanie naszych audycji na trzy miesiące przed planowanym startem, bez kampanii promocyjnej, w sposób dość szalony i zaskakujący dla nas samych, zdopingowani po części przez specjalistów z Warszawy, którzy montowali nam tu sprzęt w Tarnowie. Oni właśnie zachęcali nas do tego, aby nie zaprzestawać emisji, skoro tak ładnie nam idzie.



Koncesję otrzymaliście dopiero w grudniu?



- Otrzymaliśmy ją drugiego grudnia od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W ten sposób zyskaliśmy pełnoprawny dokument, który dawał nam patent na funkcjonowanie w charakterze regionalnego radia komercyjnego w Tarnowie, na dwóch wtedy częstotliwościach na Górze Św. Marcina. Później doszła jeszcze trzecia częstotliwość w Bochni, ale to po latach, w miarę rozwoju. Są więc dwie daty, które sprawiają, że nasz jubileusz jest niejako rozciągnięty między ósmym września a drugim grudnia.



Jakie było pierwsze 10 lat Radia Maks?



- Był to okres dość trudny. Start był oczywiście radosny i entuzjastyczny. Początek lat 90. to był zresztą okres ogólnego entuzjazmu i optymizmu, powstawały nowe firmy, wkraczaliśmy radośnie w kapitalizm z nadzieją, że przyniesie sam tylko dobrobyt. Tymczasem nie do końca, choć są to oczywiście pozytywne zmiany. Po tym początkowym okresie entuzjazmu zaczął się w każdym razie codzienny trud tworzenia radia i jego funkcjonowania na co dzień, a radio jest strukturą dość złożoną i nie jest łatwo tę układankę ułożyć.



Tym bardziej, że konkurencja przecież nie spała?



- Funkcjonujemy na wcale niełatwym rynku. Rynki lokalne, które początkowo dynamicznie się rozwijały, a zaczynaliśmy jeszcze przecież w województwie tarnowskim, ich dynamika rozwoju w późniejszych latach została zatrzymana. Zmieniło się w związku z tym funkcjonowanie radia komercyjnego utrzymującego się wyłącznie z reklamy. Wzrastała przy tym konkurencyjność, powstało wiele nowych propozycji w eterze i trzeba było inwestować, aby dorównać kroku konkurencji. Rozwój techniki w dziedzinie elektronicznej, a radio jest przecież medium elektronicznym, postępował w tempie wręcz oszałamiającym. Więc, aby dotrzymać kroku dużym radiom i być wobec nich konkurencyjnym, trzeba w zasadzie nieustannie inwestować.



Wiele stacji radiowych w tym czasie po prostu nie wytrzymało konkurencji albo weszły do większych sieci.



- My bez jakichś większych zawirowań ten okres przetrwaliśmy i nadal funkcjonujemy. Pozostaliśmy przy tym radiem tarnowskim, nie weszliśmy w żadną sieć. Nie zatraciliśmy przez to tożsamości, czujemy się związani z tym miastem. Właściwie na rzecz gospodarki, kultury i sportu tego regionu funkcjonujemy. A przede wszystkim na rzecz zwykłych ludzi, którym staramy się służyć.



Dziś rocznicę powstania Radia Maks uczcicie spotkaniem połączonym z koncertem Hanny Banaszak. 10 lat to dobra okazja do takiego spotkania?



- Uznaliśmy, że 10 lat jest bardzo dobrą okazją do tego, aby wspólnie się spotkać. Dzisiejszy jubileusz będzie także formą podziękowania naszym słuchaczom, sponsorom, reklamodawcom i wszystkim ludziom, którzy przez te 10 lat przewinęli się przez radio, czy też z nim współpracowali.



Dużo było tych osób?



- Było ich naprawdę dużo. Już na początku istnienia radia postawiliśmy na ludzi z Tarnowa, odrzucając możliwość zatrudnienia już gotowych radiowców, choć była taka pokusa. Ale postanowiliśmy, że robimy tarnowskie radio własnymi siłami i że będą pracować w nim ludzie, którzy razem z nami będą uczyli się radia. I uważam, że był to słuszny wybór. Udało się nam wynaleźć do pracy w radiu ciekawych ludzi o barwnych osobowościach.



Jak potoczyły się losy tych osób?



- Część z nich nadal jest w Maksie, część poszła w świat - od Ameryki po Niemcy i inne kraje. Jeszcze inni próbują kariery w Warszawie. Niektórzy zostali w Tarnowie i założyli na przykład własne firmy. Ale każda z tych osób coś wniosła do radia, z własnego charakteru, osobowości i temperamentu. Myślę, że dla tych wszystkich ludzi radio też było niezwykłą i ciekawą przygodą, bo jest to przecież miejsce magiczne.



RozmawiaŁ
Janusz Smoliński



Dziennik Polski



 

Komentarze...