O Romach na Sorbonie
access_time 2005-02-21 07:39:25

Rozmowa z dyrektorem Muzeum Okręgowego, cyganologiem - Adamem Bartoszem.
Wraca Pan z Paryża, gdzie na Sorbonie wygłosił pan kilka wykładów poświęconych mniejszościom narodowym. To wielce nobilitujące zdarzenie.

- Zostałem zaproszony przez Ludwika Stommę, profesora antropologii na Sorbonie, felietonistę "Polityki". Temat cyklu wykładów dotyczył mniejszości narodowych w Polsce i na Słowacji po 1980 roku, innymi słowy: sytuacji mniejszości narodowych etnicznych i religijnych po rozpadzie komunizmu. Słuchaczami wykładów byli studenci różnych wydziałów, co ciekawe trafili się także studenci z Polski, stypendyści w Paryżu. Mieszkałem u znajomego profesora lingwisty od spraw romskich, który zaproponował mi kilka godzin wykładów w Instytucie Orientalistyki.


Mimo napiętego programu, miałem także możliwość realizowania własnego programu, głównie nastawiałem się na zwiedzanie muzeów. Ostatni raz w Paryżu byłem przed osiemnastu laty, więc zaległości w tym względzie jest sporo.



I gdzie Pan zajrzał?



- Do Muzeum Sztuki Współczesnej w gmachu byłego dworca nad Sekwaną. Olbrzymi budynek paryskiego dworca zbudowanego w połowie XIX wieku, w latach 70-tych popadał w ruinę. W 86 roku otwarto w nim wspomniane muzeum, byłem na ceremonii inauguracji.



Rozwiązanie jest bardzo ciekawe i nawiasem mówiąc Marszałek Janusz Sepioł, nawiązując do tego pomysłu, próbuje od jakiegoś czasu lansować przeznaczenie dworca w Krakowie na podobny cel. Funkcje związane z kolejnictwem są coraz mniejsze, więc niewykluczone, że i tarnowski piękny kompleks dworca znajdzie się wśród tych osobliwych galerii.



Zawsze interesują mnie ciekawostki, a taką niewątpliwie jest muzeum urządzone w sieci kanałów. Paryskie muzeum "Ściek" - to fragment nieużywanych już kanałów, włącznie z burzowcem, do którego można wjechać samochodem, ale zwiedza się głównie śluzy, kanały, urządzenia. W niektórych miejscach płynie - przykryty co prawda, ale wydzielający fetor - ściek. To Muzeum prezentuje historię Paryża od "bebechów", od czasów starożytności. - jak się zaopatrywano w wodę i jak się pozbywano ścieków, aż do współczesności. I żeby pozostać przy zapachach - drugie Muzeum warte obejrzenia, to muzeum perfum. Zapamiętuje się je również przez zapach, tylko zupełnie inny. Przeciekawe muzeum, pokazujące produkcję zapachów i ich utrwalania. Technologia pozyskiwania zapachów pojawia się już w starożytności, oglądamy więc eksponaty z czasów egipskich, greckich, pojemniki na pachnidła, naczynka szklane, gliniane i całą alchemię, aparaty do destylacji itd. Chcąc pozyskać litr esencji jaśminowej, to trzeba zużyć tonę płatków, górę płatków kwiatowych. Takie pozyskiwanie to cudowna alchemia, dziś unowocześniona. Poprzez historię kosmetyki oglądamy przekrój kultury światowej. Obok muzeum jest oczywiście sklep z rozmaitościami.



Wracając do wykładów, czy spotkał Pan wśród słuchaczy samych zainteresowanych tematem mniejszości?



- Miałem okazję spotykać się z ludźmi z krajów bałkańskich; z byłej Jugosławii, Albanii. Środowisko było wielce inspirujące, ulęgło się wiele pomysłów, łącznie z planem ekspedycji do Indii. Pojawiły się nowe tropy o etnogenezie Cyganów i niewykluczone, że wezmę udział w tej wyprawie.



Panuje moda na mniejszości, czy tego typu spotkania wnoszą coś nowego?



- To prawda, jest moda. W Sofii ogłoszono tzw. Dekadę Romską. Dokument ma związek z odkryciem pewnych materiałów, które mówią o tym, że praprzodkowie Romów zostali zagarnięci przez władcę Afganistanu. Europa przymierza się do Dekady Romskiej, która ma w jakiś sposób grupę romską wyeksponować, przybliżyć, przyznać lepsze prawa. Na Bałkanach źle się dzieje, Romowie są pierwszą ofiarą wszelkich konfliktów. Pocieszające jest to, że Cyganie potrafili wypracować sobie pozycję w świadomości innych narodów.



Tekst i fot. Krzysztofa Bik-Jurkow



Dziennik Polski



 

Komentarze...