Spacer w przeszłość z dr Andrzejem Krupińskim
access_time 2005-03-07 09:59:34

Rok 1330 to cezura w dziejach Tarnowa, ale historia rozpoczyna się dużo wcześniej.


- Nie wiemy, kiedy powstała wieś Tarnów, na gruntach której Spicymir Leliwita, podówczas wojewoda krakowski, w roku 1330, w oparciu o przywilej króla Władysława Łokietka, założył miasto Tarnów. Tereny te były zasiedlone już w VIII, IX i X wieku, można podejrzewać, że nawet w epoce kamiennej. Spicymir, będąc właścicielem części wsi Tarnów Wielki, postanowił na wzgórzu wybudować zamek. Niewątpliwie dostrzegł walory zarówno ekonomiczne, jak i polityczne oraz militarne tego regionu. Były to czasy, kiedy Kazimierz Wielki zwrócił uwagę na Wschód, na Ruś Czerwoną, którą około 1340 r. przejął pod swoje panowanie. Tutaj zaczął aktywizować się szlak ruski, prowadzący wcześniej lewym brzegiem Wisły z Krakowa do Sandomierza i dalej na wschód. Spicymir pochodził z sandomierskiego, ale postanowił osiąść w Tarnowie i zapuścić tu korzenie.

Wzgórze, na którym zbudował zamek, miało już swoją nazwę.



- Dużo wcześniej, pod koniec XI wieku, królowa Judyta czeska, druga żona księcia Władysława Hermana, przekazała część wsi na terenie ówczesnej kasztelanii wojnickiej benedyktynom klasztoru w Tyńcu pod Krakowem. W oparciu o te nadania wieś Tarnów Mały, czyli Tarnowiec stała się osadą benedyktynów. Tu zakonnicy zbudowali pierwszy kościół pod wezwaniem św. Marcina i od imienia świętego pochodzi nazwa wzgórza. Kościółek pełnił rolę kościoła parafialnego, ale także siedziby dekanatu obejmującego: Czchów, Brzesko, Szczepanów i Tuchów.
Według mojej hipotezy Spicymir nie był pierwszym, który ufortyfikował Górę św. Marcina. Wcześniej książę Leszek Czarny wybudował kamienną wieżę strażniczą, podobną do tej, jaka jest w Czchowie, Rytrze. Budowla miała za zadanie chronić dwa szlaki: Na Ruś i idący doliną Białej. Zamek Spicymira powstał w latach 1328-1331 (wiemy to stąd, że w 1331 r. biskup krakowski Jan Grot poświęcił kaplicę) i składał się z ogromnej wieży (12 metrów średnicy, mury grubości dwa metry), piętrowego budynku mieszkalnego dla Spicymira i kaplicy. Zapewne w trakcie budowy przyszła mu myśl, by utworzyć miasto i tak też się stało. Od 7 marca 1330 roku rozpoczyna się historia Tarnowa jako miasta.



Wśród kolejnych panów na Tarnowie, na przestrzeni wieków, pojawiają się wybitne postaci, utalentowani politycy, wodzowie, zadziwiający nas znawstwem europejskiej kultury, ludzie światli, esteci.



- Tarnów rzeczywiście miał szczęście do ludzi niezwykle mądrych. I tutaj chapeau bas! pod adresem Spicymira, który dał początek rodom Tarnowskich i Melsztyńskich. Były to wspaniałe rody małopolskich Leliwitów, które od XIV do XVI wieku dochodziły do najwyższych stanowisk w państwie. Znakomitością był m.in. hetman Jan Tarnowski, kasztelan krakowski, druga osoba w Rzeczypospolitej po królu, odpowiedzialny za bezpieczeństwo granic królestwa. Po Tarnowskich miastem rządził mało znany i niedoceniony dziś ród książąt Ostrogskich, zaczynając od Konstantego, męża córki hetmana Jana Tarnowskiego - Zofii, wojewody lwowskiego, największego bodajże magnata w Rzeczypospolitej, którego dobra znajdowały się w dzisiejszej Białorusi i Ukrainie. Jemu Tarnów zawdzięcza wydanie w 1586 roku przywileju dla Żydów, zezwalającego na ich osiedlenie się w obrębie murów miejskich. Żydzi, ze względu na swój zmysł do handlu i rzemiosła, przyczynili się do rozwoju Tarnowa. Można rzec, iż byli żywiołem twórczym i ekonomicznym. Jeszcze bardziej zasłużył się Tarnowowi syn Konstantego - Janusz, kasztelan krakowski. Dzięki niemu Tarnów zyskał renesansowy kształt, a był on ostatnim mieszkańcem zamku na Górze św. Marcina. Ostrogskim zawdzięczamy powstanie w Tarnowie dzieł sztuki najwyższej europejskiej klasy. Niestety, Ostrogscy panują w Tarnowie krótko, bo już w latach 30. XVII wieku rządzą tu Zamojscy. Kilkadziesiąt lat później Tarnów przechodzi w posiadanie Sanguszków, książąt z kresów wschodnich, pieczętujących się herbem Pogoń Litewska. Sanguszkowie, jako osoby publiczne, nie odegrali bardziej znaczącej roli, ale byli koneserami sztuki. I tak oto, pod koniec XVIII wieku, książę Hieronim Sanguszko wybudował przy placu Pocztowym (obecnie pl. Sobieskiego) - pałac, który później, w XIX wieku, stał się siedzibą starostwa. Kilka lat później wybudował pałac letni na terenie Gumnisk, który jego syn Władysław przekształcił w okazałą rezydencję (1834) z parkiem krajobrazowym od strony północnej i ogrodem francuskim od strony południowej. Rezydencja nie jest wprawdzie zbyt gustowna, ale książęta Sanguszkowie uczynili z niej istną skarbnicę wspaniałych mebli, obrazów, sreber, porcelany, militariów. W pałacu znajdowało się słynne archiwum Sanguszków (obecnie na Wawelu) i biblioteka. To, co wiemy o Tarnowie, co mamy najcenniejszego w zbiorach kultury materialnej, pochodzi z kolekcji Sanguszków. Ponadto Sanguszkowie odznaczyli się inicjatywą gospodarczą, zbudowali browar (1829) i największą w Galicji cegielnię Konstancję - produkcję obliczano w milionach sztuk cegły i dachówek - oraz tartak.
Gdy w roku 1772 Tarnów wraz z Lwowem i Krakowem przeszedł pod panowanie Austrii, Hieronim Sanguszko zrzekł się prawa do Tarnowa i w 1786 r. miasto stało się siedzibą cyrkułu, a następnie powiatu tarnowskiego i tak jest dzisiaj.



Zaborcy mieli swoją wizję miasta, którą po latach można łączyć z pewnym rozwojem.



- Mam mieszane uczucia, czy można mówić o "zasługach" zaborcy. Za sprawą władz austriackich, w latach 80. i 90. XVIII wieku, wszak zostały zniszczone miejskie fortyfikacje wznoszone od czasów Spicymira do czasów Janusza Ostrogskiego, czyli mury: obronne z bramami, przedmurzami i basztami. Austriacy zburzyli także gotycki klasztor Bernardynów (sprowadzonych do Tarnowa przez Jana Amora z Tarnowa w 1458 roku), pełniący również do XVII wieku rolę fortecy zabezpieczającej miasto od wschodu przed Turkami i Tatarami, ponadto zniwelowano wały obronne, zasypano fosy. Niewątpliwie zasługą Austriaków było wybudowanie w 1785 roku traktu cesarskiego, łączącego Tarnów z Lwowem, Krakowem, a nawet Wiedniem, drogi, która przyczyniła się do rozwoju tarnowskiego handlu, rzemiosła czy przemysłu, m.in. dzięki niej w XIX wieku Tarnów stał się trzecim, po Lwowie i Krakowie, pod względem wielkości, znaczenia i potencjału, miastem w Galicji. Dodajmy, że przytarnowskie odcinki traktu cesarskiego przekształciły się z czasem w ulice: Krakowską, Lwowską, a między nimi powstał łącznik - ulica Wałowa.



Po latach panowania kasztelanów, wojewodów, książąt przyszła kolej na światłych burmistrzów, dzięki którym Tarnów stał się w ostatnich trzech dziesiątkach XIX wieku i pierwszych dwóch XX wieku miastem iście europejskim.



- Tymi najwybitniejszymi byli: Jan Witold Rogoyski (1841-1916) oraz Tadeusz Tertil(1864-1925), którym Tarnów zawdzięczał rozwój budownictwa, przemysłu, budowę sieci: wodociągowej i kanalizacji, elektrycznej i gazowej, a nawet tramwaj, którego dzisiaj już nie ma. Za czasów Tertila zbudowano dworzec w 1912 roku, jeden z najokazalszych dworców Kolei Księcia Karola. Poprowadzona przez Tarnów kolej od Cieszyna do Lwowa już w połowie XIX wieku stała się czynnikiem miastotwórczym. Po Tertilu Tarnów nie miał już szczęścia do burmistrzów.
Ważną rolę dla rozwoju Tarnowa odegrał Szczęsny Zaremba, będący przez 30 lat budowniczym miejskim, a przy tym jednym z najwybitniejszych tarnowskich architektów. A co pozostawił? On wszak był twórcą romantycznego Kociego Zamku i większości stojących do dziś gmachów szkół z końca XIX i początku XX wieku: (dawny i obecny budynek II LO, III LO), budynku poczty (niegdyś siedziba największej szkoły dla dziewcząt w Galicji - 1200 uczennic). Jego dziełem jest budynek przedszkola (ul. Kościuszki), szkoła im. Konarskiego, budynek "Ala" przy Krakowskiej, elewacja siedziby starostwa, a także pięknego budynku przy ul. Krakowskiej 2.



Przejdźmy z miejskiego wzgórza i Śródmieścia do Mościc. Powiedział pan kiedyś, że od czasu budowy fabryki i osiedla-ogrodu, nic pięknego w Tarnowie już nie powstało.



- W 1926 roku Ignacy Mościcki, prof. chemii i prezydent Rzeczpospolitej, zainicjował budowę pod Tarnowem Państwowej Fabryki Związków Azotowych. W tym samym roku Rada Ministrów podjęła decyzję i rozpoczęto budowę fabryki i osiedla przyzakładowego. W 1933 r. obydwa przedsięwzięcia były zrealizowane. Na szczególną uwagę zasługuje owe osiedle, będące jednym z unikalnych zjawisk urbanistycznych, architektonicznych, kulturowych i społecznych okresu międzywojennego. Osiedle pomyślane było w duchu tradycji historycznej: wyróżniono trzy grupy obiektów - jedno i dwurodzinne domy dla kadry inżynieryjno-administracyjnej, nawiązujące do klasycystycznych dworków z ogrodami - tu dbano nawet o taki szczegół, by komórki miały swój styl - druga część to budynki wielorodzinne dla nadzoru technicznego i urzędników, również z ogródkami działkowymi, ostatni element założenia to budynki użyteczności publicznej, ośrodek zdrowia, dwa kasyna, szkoła i na koniec, dyrektorówka, pałacyk wzorowany na Pałacu Łazienkowskim w Warszawie, z końca XVIII wieku - dziele Dominika Merliniego. Całość znalazła się w otulinie ogrodów i założenia parkowego. W historycznej Małopolsce cały ten zespół stanowił unikalne zjawisko urbanistyczno-architektoniczne o niepowtarzalnych walorach. Dlatego w 1978 roku został wpisany do rejestru zabytków ówczesnego woj. tarnowskiego. W ten sposób Tarnów wyprzedził o ponad 20 lat Kraków, gdzie ostatnio do takiego rejestru zostały wpisane niektóre osiedla Nowej Huty.



Przez wiele lat zabierał pan spore grono miłośników historii i zabytków Tarnowa na spacery po mieście. Tarnów ma swoje znaki szczególne, rozpoznawalne w każdym przewodniku, ale na co pan zwracał szczególną uwagę?



- Najstarszą część miasta powinniśmy postrzegać jako miasto w pewnej mierze gotyckie, mamy wszak gotycką katedrę, resztki średniowiecznych murów obronnych, ale przede wszystkim renesansowe w swym kształcie - Ratusz oraz podcieniowe kamieniczki. Zważmy wszak, że zarówno sylweta wieży katedry, jak i wieży ratuszowej stanowią wyznaczniki krajobrazu miasta i znaki, które go identyfikują. Ale Tarnów posiada też renesansowe pomniki Tarnowskich i wczesnobarokowy księcia Janusza Ostrogskiego, będące najwybitniejszymi dziełami rzeźby nie tylko polskiej, ale i europejskiej. Możemy podać ścisłą datę pojawienia się renesansu: 1524 - rok umieszczenia w domu Mikołajowskim renesansowych architektonicznych detali. Z tego samego czasu pochodzi gotycko-renesansowy pomnik Barbary z Rożnowa. Na uwagę zasługuje pomnik nagrobny Barbary z Tęczyńskich Tarnowskiej. Najważniejszym zabytkiem dla Tarnowa jest Ratusz. Szatę renesansową wyznacza attyka z szeregiem 28 blend. Wysokie ściany attyki zwieńczył grzebień maszkaronów i sterczyn wzorowanych na attyce Sukiennic w Krakowie. W renesansowej szacie Ratusz został uformowany pomiędzy rokiem 1567 a 1584. Katedra ma inne walory - kiedy Spicymir wystawił parafialny kościół murowany, ten był największą w Małopolsce (poza Krakowem) świątynią fundacji prywatnej. Wzorem dla sklepienia sieciowego naszego kościoła było nakrycie nawy katedry św. Stefana w Wiedniu. Gdy zaszła potrzeba upamiętnienia hetmana i syna, postawiono tu piętrowy pomnik, najwyższy w Europie, mierzący 13 metrów i 60 centymetrów.



Zapraszamy czytelników na kolejny spacer po Tarnowie. Dlaczego musimy kochać zabytki?



- Ponieważ giną, tracą swoje walory. Przestępstwem wobec Tarnowa była budowa domu handlowego w miejscu huty Laura i gmachu domu handlowego w miejscu garnizonu wojskowego, a także przebudowa kasyna oficerskiego na bank. Ci, którzy decydują o zabytkach, nie są w stanie zrozumieć, tak jakby należało, istoty miasta. Gdy patrzymy na Wiedeń, Paryż, Londyn, mniejsze miasta niemieckie czy holenderskie, uderza nas jedno: tam kontynuuje się tradycję, stary układ urbanistyczny zostaje zachowany. To samo dotyczy wsi. Polacy stosują inną zasadę: co stare - wyburzyć, stawiać nowe. Jest to błąd wynikający z ignorancji i niezbyt wysokiej kultury decydentów. Przestajemy być ludźmi z przeszłością. A musimy czerpać z korzeni zarówno mowę, jak i świadomość tradycji kultury, tego co otacza. Szanując przeszłość, będziemy się w tym czuć lepiej, będziemy czuć związki między sobą, będziemy - mówiąc górnolotnie - braćmi, a nie ludźmi znikąd.



Rozmawiała: Krzysztofa Bik-Jurkow



Dziennik Polski



 


 

Komentarze...