Ocalić od zapomnienia
access_time 2005-04-04 19:17:44
Każdy z nas poczuł, że odszedł od nas ważny, święty CZŁOWIEK. Chcielibyśmy ocalić od zapomnienia te chwile, które były jego udziałem. Dzielimy się tym, co dał nam, co zmienił w naszym życiu, co nam uświadomiły jego słowa. Teraz słyszymy go jeszcze bardziej wyraźnie. Zatrzymajmy to w sobie. Piszcie, wyrażajcie żal, smutek i radość... Stwórzcie księgę wspomnień.

Beata z Warszawy (34 lata) - Ten czas teraz to dla mnie zatrzymanie się nad samą sobą. Teraz doświadczam tego, w co wcześniej wierzyłam, czuję miłość Boga do mnie. W Ojcu Świętym Bóg stał się mi bliższy. Dzięki niemu moja relacja z Bogiem może się rozwijać. Śmierć Papieża pozbawia mnie lęku przed moją śmiercią. Wiem i czuję, że jest tam Ktoś, kto mnie kocha. Nie musze pod lupą oglądać swoich uczynków, on mnie przyjmuje z miłością, nie oceną. Ojciec Święty, to, jaki był, że był, zaspokaja mój głód miłości ojcowskiej, której nie doświadczyłam we własnym, rodzinnym domu. Co jeszcze? Uczy mnie kochać mój kraj, być wdzięczną mojej ojczyźnie za wszystko, co mi dała, za wartości i wiarę. Chcę też dla niej robić dobro. Jest mi bardzo smutno, zwyczajnie po ludzku brakuje mi tego Człowieka, kóry choć nigdy mnie nie widział, wiem, ze kochał. Ale czuję wdzięczność i radość, że moje życie mogło spotkać się z jego życiem. Przybliża mnie nie tylko do Boga, do człowieka też, i siebie samej.



Ola z Tarnowa (13 lat) - Bardzo żałuję, że nie spotkałam Ojca Świętego. Zazdroszczę ty, którzy mieli taką szansę. Papież jest i będzie moim największym autorytetem. On dał mi nadzieję. Jest dla mnie wzorem odwagi, miłości, mądrości. Chciałabym poznać go bardziej. Poczułam, że chcę być życzliwsza i bardziej okazywać miłość. TO takie moje małe postanowienie. Ojcze Święy chciałabym, żebyś była ze mną w dobrych i złych chwilach mojego życia, które dopiero się zaczyna.



Kazimiera z Tarnowa (42 lata) - Jestem wdzięczna Bogu, że dał mi takiego przewodnika duchowego. W dobie relatywizmu moralnego On mnie przywoływał i przypomniał, wskazywał co dobre, piękne, mądre. Uczył mnie jak kochać Boga i ludzi. To kim jestem, zawdzięczam Jemu, Ojcu Świętemu. W moim duchowym wzrastaniu On był mi jaśniejącą pochodnią. 19. 08. 1978 roku to data naszego ślubu, a więc Ojciec Święty jest obecny w całym naszym małżeńskim życiu. On nam pomagał. Staraliśmy się zawsze uczestniczyć przynajmniej w 1 spotkaniu w czasie wizyty Ojca św. do Ojczyzny. Wiem, że Papież zostawił nam tak dużo słów: wypowiedzianych, zapisanych. Chcę, aby te słowa wydawały owoce. Wspólnie z mężem podjęliśmy pewne zobowiązania. Zdaję sobie sprawę, że Ojciec Święty oczekuje od nas świadectwa, dawania świadectwa swoim życiem. Teraz czas na czyny. Słowa Ojca nie mogą się zmarnować. Codziennie doświadczam, że jeżeli tylko zaufam i robię coś dobrego, to niedługo muszę czekać, aby widzieć owoce. Żeby tylko wytrwać. Wierzę, że Ojciec Święty patrzy na mnie i mnie wspiera. Dziękuję Ci, Mój Ojcze. Dziękuję, że byłeś dla mnie Chrystusem tu na ziemi.



Gabrysia  z Warszawy (7 lat) - Jestem smutna.



Joanna z Tarnowa (31 lat) - Wiadomość o śmierci Ojca Świętego zastała mnie na nocnym czuwaniu w kościele. I choć przygotowywałam się do tej informacji, ogarnął mnie ogromny żal. Smutek był tak wielki, że przez chwilę nikt nie był w stanie modlić się w intencji zmarłego Papieża. Trzymaliśmy się za ręce i płakaliśmy za naszym Tatą. Potem pojawiła się myśl „I co dalej z nami będzie?”. Przyzwyczailiśmy się do Niego, Jego miłości, posługi, a przede wszystkim mądrości. Boję się żyć bez niego. To już nie będzie ten sam świat. Dawał mi, choć tego nawet sobie nie uświadamiałam, poczucie bezpieczeństwa. I pomimo, że łzy płynęły jeszcze długi czas, obok smutku i obaw, coraz mocniej brzmiały mi w uszach Jego słowa „Nie lękajcie się!”. I uwierzyłam w nie. I wiem, że teraz przyszedł czas egzaminu z Jego katechez. Łatwo jest płakać i wzruszać się, zapalić znicz, złożyć kwiaty. To wszystko jest ważne i piękne, ale najważniejsze jest żyć według jego wskazówek. I to jest moje zadanie na całe życie. Ojciec Święty będzie zawsze wśród nas, jeśli my będziemy pamiętać o nim.



Dominik z Rzeszowa (34 lata) - Kim był dla mnie Papież do tej pory - nie będę się przyznawał. Myślę, że jestem tu poniżej polskiej średniej. Natomiast bardzo mi zaimponował jednym ze swoich ostatnich zdań: "Jestem zadowolony i wy też bądzcie". Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto przygotuje i wyda takie zdania parełki, które padły z ust Jana Pawła. Bardzo chętnie je przeczytam.



Marta z Rzeszowa (34 lata) - "Jestem radosny i Wy też bądźcie. Módlcie się radośnie". Dziękuje Ci Ojcze za to świadectwo życia i wiary złożone w czasie Twego przejścia. Za to, że każdy czuł się wartościowy przy Tobie choć byłeś nieprzeciętny. Cały świat płacze za Tobą, a ja Cię proszę módl się za nami, abyśmy dorastali do podążania za Tobą.



Agata z Warszawy (31 lat) - Całe życie papieża jest dla mnie autentycznym świadectwem Jego miłości do Boga i Człowieka. Ciepły, naturalny, otwarty, współczujący, upominający kochający, rozumiejący... to obraz OJCA, o którym każde dziecko marzy. Papież uświadomił mi, że wiara nie jest łatwa, ale tylko w trudach jesteśmy w stanie dojrzewać i przemieniać siebie. Jednym z moich postanowień po śmierci Wielkiego Karola Wojtyły jest zadbanie o to, aby moje dzieci (noszę jedno pod sercem) i dzieci moich dzieci wiedziały KIM był Papież Jan Paweł II, jak bardzo ukochał Człowieka i jak wielkim dziełem było Jego życie. Dziękuję Ci Ojcze Święty!



Krzysztof z Tarnowa (34 lata) - Żeby nie było nieporozumień - lubiłem Papieża, podobało mi się to co robi na rzecz pojednania między ludźmi. Ale drażni mnie całe hallo, które teraz dzieje się wokół jego śmierci. Był skromnym człowiekiem wątpię by mu się to podobało, choć może się mylę.



Piotr z Tarnowa (21 lat) - Do dziś byłem smutny ze Papież odszedł, ale po tym wieczorze, jak zobaczyłem tyle ludzi tyle zniczy tyle dobra i solidarności. Uwierzyłem, że to nie jest smutne, to jest wspaniale i cudowne, jak się łączy tyle ludzi nieraz zwaśnionych przez lata. Jestem teraz szczęśliwy, bo wiem że Papież znajdzie drogę do Ojca. Trochę  żal, że już Go nie odwiedzę. Planowałem w wakacje pojechać do Ojca Świętego na rowerze. Chciałbym dawać więcej miłości od siebie i starać się nie zawieść Ojca Świętego w Niebie, żeby Jego nauki nie poszły na marne. Będzie Go nam brakować Jego humoru nauk i rozważań, ale wszystko czego dokonał zostanie głęboko w naszych sercach i nigdy nie zaniknie.



Piszcie - będziemy Wasze świadectwa dodawać do newsa.

Komentarze...