Mobbing na targach
access_time 2005-05-20 12:25:58
Na wniosek przewodniczącego Rady Miejskiej - Andrzeja Kaszni tarnowscy radni z komisji rewizyjnej rozpatrywali, czy wiceprezydent Wojciech Magdoń dopuścił się mobbingu wobec dyrektora Zespołu Szkół Kolejowych, Mariana Iwańca. Magdoń zdecydowanie zaprzecza: - Nigdy nie stosowałem mobbingu wobec kogokolwiek - twierdzi wiceprezydent.
Pierwszy raz komisja rewizyjna tarnowskiej Rady Miejskiej zajmowała się tego typu sprawą. - Jest to sprawa rzeczywiście niecodzienna i trudna do rozstrzygnięcia - uważa radny Antoni Sypek. - Nie chcę oczywiście wybielać wiceprezydenta Magdonia, ale czasem zdarza się, że po prostu coś się chlapnie w rozmowie niechcący, z czego potem człowiek chętnie by się wycofał. Niejeden żonaty mężczyzna wie to z autopsji, że niejednokrotnie zdarzyło mu się powiedzieć do żony "ja cię uduszę", czy coś w tym stylu.

Wiceprezydent Wojciech Magdoń wystosował oświadczenie, w którym kategorycznie zaprzecza mobbingowaniu dyrektora Iwańca. Jego zdaniem komisja rewizyjna tarnowskiej Rady Miejskiej nie jest stosownym gremium do rozpatrywania tej sprawy, ale dyrektor Iwaniec - jeśli czuje się skrzywdzony - powinien oddać sprawę do sądu.

Magdoń nie wypiera się natomiast słów, które wypowiedział w obecności świadków pod adresem Mariana Iwańca. Powiedział, że przyśle do Zespołu Szkół Kolejowych kontrole Sanepidu, Państwowej Straży Pożarnej oraz Państwowej Inspekcji Pracy.

- Powiedziałem też dyrektorowi Iwańcowi, że podczas komisji konkursowej, jeśli oczywiście będę jej członkiem, to będę mu zadawał trudne pytania - mówi Wojciech Magdoń.
Magdoń uważa jednak, że nie ma w tym nic niestosownego, bo wszystkim kandydatom na dyrektorów podczas konkursu należy zadawać trudne pytania, aby porządnie sprawdzić ich wiedzę, umiejętności oraz przydatność do sprawowania funkcji dyrektora. Nie widzi więc w swojej wypowiedzi żadnego straszenia ani żadnego naruszenia dobrych obyczajów ze swojej strony.

Wojciech Magdoń twierdzi, że w zasadzie nie ma konfliktu między nim a dyrektorem Zespołu Szkół Kolejowych. Nie bierze pod uwagę skierowania sprawy do sądu przeciwko dyrektorowi.

- Nie mam do tego podstaw, bo jedyna rozbieżność odnosi się do sformułowania, że będę mu zadawał pytania, na które nie znajdzie odpowiedzi, a ja mówiłem o trudnych pytaniach - mówi Wojciech Magdoń. - Ale jest to tylko kwestia interpretacji zdania, a poza tym dyrektor Iwaniec, relacjonując naszą rozmowę, mówił prawdę.

Według dyrektora Mariana Iwańca, walka o istnienie i przetrwanie Zespołu Szkół Kolejowych, prowadzona przez niego w ostatnich latach, doprowadziła, że zapadł na zdrowiu na tle nerwowo-ciśnieniowym.

Gdy na poprzedniej sesji sprawa Zespołu Szkół Kolejowych ponownie trafiła na Radę Miejską, dyrektor nie wytrzymał i przytoczył słowa, które w obecności świadków (jednym z nich była nauczycielka języka polskiego z ZSK) usłyszał z ust wiceprezydenta Wojciecha Magdonia podczas tarnowskich targów edukacyjnych.

- Wojciech Magdoń zapowiedział mi wtedy, że przyśle wszystkie możliwe kontrole do Zespołu Szkół Kolejowych. Mówił, iż te kontrole doprowadzą do tego, że będziemy musieli wyprowadzić się z budynku przy dworcu, bo ten budynek nie nadaje się do prowadzenia w nim szkoły. Mówił też, że budynek ten musi zostać zamknięty, a jeśli odwołamy się od tej decyzji, to miasto skieruje sprawę do sądu. Jest to o tyle interesujące, że wcześniej władze miejskie oferowały mi ten budynek na szkołę społeczną - mówi Marian Iwaniec. - Wojciech Magdoń w rozmowie ze mną zapowiedział też, że podczas konkursu na dyrektora będzie mi zadawał trudne pytania, takie, na które nie będę znał odpowiedzi...

Dyrektor Marian Iwaniec nie chce oddać sprawy o mobbing przeciwko Wojciechowi Magdoniowi do sądu. - Muszę się nad tym jeszcze na spokojnie zastanowić, ale do sądu pójdę tylko w ostateczności - zapowiada dyrektor.
Czy rzeczywiście w tym konkretnym przypadku może być mowa o mobbingu, przez który rozumie się długotrwałe szkodliwe działanie na niekorzyść pracownika? - W przypadku wiceprezydenta Wojciecha Magdonia była to zaledwie kilkuminutowa wypowiedź, więc chyba rzeczywiście nie był to mobbing - zastanawia się dyrektor. - Poza tym Wojciech Magdoń sprawuje funkcję wiceprezydenta dopiero niecały rok, więc siłą rzeczy nie był w stanie mnie mobbingować.

Janusz Smoliński

Dziennik Polski


Komentarze...