Zaprzepaszczone okazje!
access_time 2005-10-04 00:50:44
Unia Tarnów nie potrafiła pokonać w dzisiejszym dniu beniaminka IV Ligi, Orła Dębno, który na własnym obiekcie, zremisował z tarnowską drużyną 2:2.

W pierwszej połowie toczyła się w miarę wyrównana walka pomiędzy obiema drużynami. Żadna nie miała zamiaru tanio sprzedawać skóry. Jak wiadomo, Unia walczy w tym sezonie o awans, co zobowiązuje ich do walki w każdym meczu. Tym bardziej, że strata do lidera jest dość spora i trzeba szukać szans na jej odrobienie. Natomiast gospodarze, jak tradycja nakazuje, muszą udowodnić, że awans nie był przypadkowy i są w stanie konkurować z drużynami, które mają III-ligowe aspiracje. Wyrównana walka zaowocowała remisem po pierwszej połowie 1:1 i mecz po wznowieniu praktycznie zaczynał się od nowa.

 

W drugiej odsłonie gra wyglądała już zgoła inaczej. „Jaskółki” zaczęły grać ofensywnie i ich inicjatywa była przeplatana tylko kontrami ze strony przeciwników. Jedna z nich niestety zakończyła się utratą bramki. Unia musiała wziąć się już na poważnie do roboty. Z czasem przewaga gości była bardzo widoczna i na kilkanaście minut przed końcem udało się zremisować. Kolejne ataki nie przyniosły skutku i druga, do tej kolejki, w tabeli Unia, musiała zadowolić się jednopunktową zdobyczą.

 

W obliczu przegranego spotkania przez lidera, drużynę Okocimskiego Brzesko, który na wyjeździe uległ przyjaciołom z Gorlic 1:2, jest to porażka, która zamiast zniwelować stratę do 3 punktów, przybliża nas do pierwszego miejsca tylko nieznacznie i pięciopunktowa strata może się okazać trudna do odrobienia w kolejnych spotkaniach, fotel wicelidera został utracony na rzecz właśnie Glinika. Remis martwi tym bardziej, że już za tydzień na Zbylitowskiej będziemy mogli obejrzeć mecz na szczycie i właśnie brzescy zawodnicy przyjadą powalczyć o kolejne 3 punkty, a ich obrona może okazać się bardzo trudna.

 

Należy także nadmienić, że całe spotkanie przebiegało w bardzo miłej atmosferze, przy dopingu z obu stron. Nic dziwnego, gdyż kibice obu zespołów są zaprzyjaźnieni i aby móc spotkać się na tym meczu, musieli pokonać kilka przeszkód organizacyjnych. Kolejny raz udowodnili, że i mecze piłki mogą jednoczyć.

 

Tymczasem do Nowego Sącza, Tarnovia Tarnów pojechała walczyć o swoje pierwsze w tym roku zwycięstwo. Przypuszczalnie, kolejny remis, także satysfakcjonowałby gości. Wygranej bitwy można było się spodziewać tym bardziej, że Dunajec Nowy Sącz nie należy do czołówki tabeli i w poprzednich 8 spotkaniach był w stanie zgromadzić jedynie 5 punktów. Niestety, zawodnicy tarnowskiego MKS nie sprostali rywalom i przegrali 2:0, tym samym czyniąc kolejny krok ku zasileniu szeregu klubów grających w V lidze. Taki obrót sprawy nie napawa optymizmem, tym bardziej, że nawet po zmianie trenera, Tarnovia nie zaczęła wcale grać lepiej. Problem tkwi chyba gdzie indziej i krążące plotki mogą okazać się prorocze. W tym wypadku nie ma się specjalnie nad czym rozpisywać. Ekipa w tym sezonie spisuje się wyjątkowo słabo i ciężko w obecnej chwili przypuszczać, aby była w stanie cokolwiek zmienić. Jeśli w najbliższych dwóch kolejkach nie będą w stanie poradzić sobie z drużynami Łososia Łososiny Dolnej i LSK-u Kobylanka, to później będzie już tylko pod górkę.

 

Szkoda tylko, że kolejny tarnowski klub, prawdopodobnie będzie musiał swoją wyższość udowadniać wobec rywali w dużo niższej klasie rozgrywek i takiej sytuacji niestety wykluczyć nie możemy. Pozostaje czekać na zimową przerwę i znaczące zmiany w klubie, które doprowadzą do podniesienia morale i przełożenia tego na wynik sportowy.

 

Mateusz Śliwa


Komentarze...