Marsz Pingwinów
access_time 2005-10-25 15:54:00
Już 4 listopada o godz. 16:00 w Kinie Marzenie zobaczymy film dokumentalny reżysera Luc'a Jacquet'a opowiadający o królewskich pingwinach, które każdej zimy, od milionów lat, na ogromnych pustych przestrzeniach antarktydy,jednego z najmniej przyjaznych miejsc na ziemi, odbywają niesamowite dwukilometrowe marsze.
Każdej zimy, po bezdrożach lodowej pustyni Antarktyki, najbardzie niegościnnego miejsca na ziemi, od tysięcy lat odbywa się tam ta sama wędrówka.  Setki cesarskich pingwinów opuszczają bezpieczny, błękitny ocean i wspinają się po zrmożonym śniegu, by rozpocząć długą podróż do rejonów , w których nie ma śladów życia. Ptaki maszerują gęsiego, oślepiane mroźnym wiatrem, lecz prowadzone przemożna potrzebą reprodukcji i przedłużenia gatunku.

Prowadzone przez instynkt i Krzyż Południa, idą co roku w to samo miejsce, by po serii tańców  godowych i delikatnych manewrów, przy dzwiękach ekstatycznych pieśni połączyć się w monogamiczne pary i zostać rodzicami.  Dni są coraz krótsze, pogoda się pogarsza. Samice spełniają swój obowiązek: znoszą jajo. Wyczerpane głodem i zimnem, ruszają w długą drogę powrotną w poszukiwaniu morza pełnego ryb. Ich wędrówka ma w sobie coś z loterii: albo uda się bezpiecznie dotrzeć do morza i wrócić, unikając szeregu niebezpieczeństw, na czele z tym najgroźniejszym  - lwem morskim, bezwzględnym drapieżnikiem, albo życie straci także wyklute z jaja maleństwo.

Samce pozostają na miejscu, ochraniając jajo własnym ciałem. W przerażająco niskich temperaturach one także narażone są na śmierć.

Po dwóch głodowych miesiącach, skorupki jaj zaczynają pękać. Malcy, którzy wydostaną się na przerażający biały świat, nie będą w stanie przetrwać bez karmienia. Jeśli matki spóźnią się z jedzeniem przyniesionym wprost z oceanu, pingwiniątka zginą.

W końcu samice docierają na miejsce i role się odwracają. Teraz  one pozostają z maleństwami, gdy tymczasem samce, wyczerpane i głodne, wyruszają w podróż ku morzu po pożywienie. Młode pingwiny, jeszcze niesamodzielne narażone są na atak drapieżnych ptaków, jak i petreli które tylko czyhają na każdy nierozważny krok  pingwinich maleństw.

Kiedy wreszcie przyjdzie ocieplenie, matki ponownie będą musiały odbyć wielokilometrową podróż, chroniąc swoje potomstwo,  zanim będzie ono w stanie samodzielnie rozpocząć dorosłe życie w pełnym pożywienia morzu.










C.Ch.%%br%%





Komentarze...