Uderzenie czy zamachnięcie?
access_time 2005-10-28 14:08:14
W jednej ze szkół podstawowych w Tarnowie dziecko pochodzenia romskiego zostało uderzone przez nauczycielkę. Uderzyła czy tylko się zamachnęła? Burza się ropętała. W przyszłym tygodniu sprawa będzie rozważana wraz ze wszystkimi stronami zainteresowanymi. Tymczasem wypowiedzi czterech osób na temat, tego co się stało.

Fryderyk Andrasz - sekretarz Centrum Kultury Romów w Tarnowie

 

"Nauczycielka ze Szkoły Podstawowej nr 2 uderzyła w twarz ucznia narodowości romskiej. Potem w czasie rozmowy z matką i panią dyrektor powiedziała, że często się jej to nie zdarza. Dzieci romskie są bite pod szkołą, wyzywane. Nie ma reakcji. Na zdarzenie nie zareagował również asystent edukacji w Szkole Podstawowej nr 2. Asystenci się boją. A ich obowiązkiem jest nie tylko pilnowanie dzieci, żeby chodziły do szkoły i pomaganie im w lekcjach, ale też reagowanie w trudnych sytuacjach.


Został złożony wniosek do prokuratury o wszczęcie postępowania w stosunku do nauczycielki. Uważam, że pani dyrektor nie przejęła inicjatywy. Został zawiadomiony Rzecznik praw Romów w Europie. W Tarnowie źle się dzieje".

 

Pani dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2

 

"Chłopiec chodzi do nas piąty rok do szkoły. Sytuacje w klasie widzieli chłopcy. Nauczycielka przeprosiła i przytuliła ucznia. Matka podaje, że syn został uderzony w twarz. Nauczycielka mówi, że krzyknął na lekcji a ona zamachnęła się. Nie było to zamierzone uderzenie, ale przypadkowe. Chłopcy z klasy demonstrowali później sytuację. Nauczycielka przeprosiła matkę dziecka i przeprosiny zostały przyjęte. Pojawiła się też kwestia rekompensaty pieniężnej za to, co się stało, ale nauczycielka zdecydowanie się nie zgodziła. Niestety stało się. Nauczycielka zrobiła niezamierzony gest. W dzisiejszych czasach nie można dotknąć dziecka, bo albo podchodzi to pod molestowanie, albo pod bicie.


W naszej szkole mamy garstkę dzieci romskich. Opiekujemy się nimi. Staramy się pomagać.To częściej rodzice nie interesują się i przychodzą tylko na wezwanie nauczyciela".

 

Zastępca dyrektora tarnowskiej delegatury Kuratorium Oświaty - Stanisław Siadek

 

"W takich sytuacjach nie interweniujemy, ponieważ to dyrektor szkoły ma obowiazek podjąć działania. Tak też stało się w tym przypadku i nie ma znaczenia czy chodzi o incydent dotyczący dziecka romskiego czy też innego. Nie chcemy wyręczać dyrektorów. Zdarzają się oczywiście sytuacje, w któych musimy wkroczyć. Pani dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 już podjęła właściwe kroki. Nauczycielka została ukarana.


To nauczycielka o długim stażu pracy, o bardzo dobrej opinii. Sytuacja, która zaistaniała niestety zaważy na jej przyszłości. Z powodu jednej chwili słabości kariera nauczyciela stoi pod znakiem zapytania, bo dorobek może pójść na marne. Nauczycielowi nie wolno mieć chwil słabości. Wina leży tu po stronie dziecka, ale reakcja nigdy nie może być taka. Nauczycielka oficjalnie przeprosiła dziecko i matkę dziecka, konsekwencje jednak poniesie"

 

Pełnomocnik Wojewody Małopolskiego do Spraw Mniejszości Narodowej - Edward Słupik

 

"Tę sprawę rozpatruję od przedwczoraj. Nie mam jeszcze zdania. W relacjach obydwóch stron sytuacja wygląda inaczej. Wolałbym nie wydawać osądu. Władze oświatowe powinny sprawę wyjaśnić. To rzecz straszna, że dziecko zostało uderzone. Z relacji pani dyrektor szkoły nauczycielka próbowała uciszyć ucznia i machnęła ręką a dziecko znalazło się akurat w zasięgu jej dłoni. Według relacji nauczycielki matka zażądała pieniędzy, jako rekompensaty. To dziwne skoro nauczycielka przeprosiła a matka przyjęła przeprosiny. Znam Romów. Za to co się stało obwiniam władze oświatowe. Uważam, że mało inicjatywy wykazała pani dyrektor".

 

 

Komentarze...