Z kim wygrać, jak nie z Unią
access_time 2005-11-28 10:21:11
Tak, wg komentatorów TVP 3, miała brzmieć zachęta trenerów dla zawodników Polonii Warszawa. To właśnie z nią spotkała się tarnowska Unia w ubiegłą sobotę, kiedy kolejny już raz, miała wygrać swój pierwszy mecz w tym sezonie. Ostatecznie przegrała 86:82, ale trzeba przyznać, że po doskonałej walce, przez większą część meczu.
Choć słowa komentatorów są bardzo ostre i zapewne przykre dla wielu kibiców basketu w Tarnowie, to trudno odmówić im słuszności. Oba kluby są obecnie w dość dużym kryzysie i zdobyczy upatrywać mogą właśnie w bezpośredniej konkfrontacji.

Przez dwie pierwsze kwarty, tarnowska drużyna prowadziła ze stołeczną drużyną i starała się utrzymać dystans, wywalczony wieloma próbami. Właściwie, patrząc na statystyki, błędy w obronie, walka pod koszem i zbiórki były mniej więcej na tym samym poziomie u obu ekip.
Choć po dwóch kwartach różnica była niewielka, to jednak Unia wychodziła na drugą połowę w lepszych nastrojach.

To co stało się w trzeciej kwarcie jest poza zasięgiem wyobrażeń każdego, kto widział  dwie poprzednie. Polonia Warszawa była bardzo skuteczna, doskonała postawa m.in Roberta Owensa,który w tej części gry, przeżywał prawdziwy szczyt formy. Dokładając do tego dobrą skuteczność partnerów, rewelacyjne kontry i słabszą postawę Jaskółek, to bilans +19 punktów staje się realnym.

I choć wydawało się, że takiej przewagi  nie da się roztrwonić, to kolejny raz przypomnieli o sobie "biało-niebiescy". Walka o każdy punkt, wszystkie możliwe zbiórki, ataki z niewiarygodną prędkością, wsady i celne podania. Taki obrót spraw doprowadził do prawdziwego dreszczowca w ostatnich kilku minutach. Problemem tarnowskich zawodników były liczne faule, z przebywających na parkiecie na 3 minuty przed końcem meczu, aż 4 miało po 4 przewinienia i każdy faul taktyczny, zmuszał ich do opuszczenia boiska.  W ostatnich 20 sekundach kilkakrotnie gracze przenosili się z jednej strony boiska na drugą, głównie z powodu taktycznych przewinień.

Ostatecznie Unia przegrała 6 oczkami, ale nie można odmówić im chęci walki i dążenia do osiągnięcia celu.

W związku z przedostatnim miejscem w tabeli i dalszym brakiem punktów ze zwycięstw, pozostaje czekać na najbliższy mecz w hali Jaskółka, gdzie w najbliższą sobotę będą podejmowali SKK Kotwicę Kołobrzeg, która w  9 meczach zgromadzila tylko dwa punkty wiecej i zajmuje jedno miejsce w tabeli wyżej.

mat
%%br%%
Komentarze...