Duża gotówka pod... beretem
access_time 2005-12-06 16:20:04
Tarnowska policja zatrzymała w centrum miasta dwie osoby zajmujące się bez zezwolenia i rejestracji sprzedażą walut. Wśród nich 70-letnią kobietą, która każdego dnia gotówkę chowała pod... beretem. W dniu zatrzymania pod nakryciem głowy policjanci znaleźli 55 tys. zł.

Najpierw jednak zatrzymano innego tarnowskiego cinkciarza, 50-letniego mężczyznę. On miał przy sobie 64 tys. zł, w różnej walucie (głównie euro i USD). Pieniądze te oraz należącego do niego volkswagena golfa, wartego 40 tys. zł, zabezpieczono na poczet grożących kar finansowych. Działalność kantorowa na ulicy - bez pozwolenia i rejestracji - grozi wysoką grzywną i karą pozbawienia wolności do 1 roku (możliwe jest też połączenie tych dwóch kar w jedną).

 

- Wcześniej na działalność "cinkciarzy" otrzymywaliśmy skargi od właścicieli legalnych kantorów i mieszkańców, którzy byli przez nich zaczepiani - mówi Andrzej Sus, rzecznik prasowy tarnowskiej policji. - Dowody przeciwko zatrzymanym mamy mocne, m.in. nagranie video.

 

"Cinkciarze" najbardziej popularni byli w PRL-u, gdyż wtedy proponowali znacznie atrakcyjniejsze warunki kupna obcej waluty niż oficjalnie działające banki. Po 1989 roku, w epoce masowo powstających kantorów, wielu "cinkciarzy" porzuciło tę pracę lub zaczęło ją prowadzić legalnie.

 

- Dzisiaj wiele osób jeszcze z przyzwyczajenia lub z powodów mentalnych idzie do "cinkciarza" zamiast do kantoru - uważa rzecznik policji. - Oferowane warunki są porównywalne, ale korzystając z usług człowieka z ulicy można być narażonym na przykre niespodzianki.

 

 

(ziob)

Dziennik Polski

 

 

www.dziennik.krakow.pl


Komentarze...