Lepsi fachowcy w Zakładach Azotowych?
access_time 2006-07-19 15:48:55
Sytuacja w Zakładach Azotowych wciąż budzi zastrzeżenia i emocje. Najbardziej zaniepokojeni są pracownicy. Kto zostanie a kto straci pracę? Wygląda na to, że zmiany się już rozpoczęły i będą trwać. Jak mówi członek zarządu Mirosław Grzyb "wraz z prezesem Żołędowskim mają pole do popisu".

 hspace=Przypomnijmy, że ze stanowiska prezesa Zakładów Azotowych został zwolniony Ryszarda Ścigała.  Takie posunięcie wywołało szereg pytań i wątpliwości. Pojawiły się głosy, że polityka znowu wchodzi w politykę personalną. Prezes Nafty Polskiej Marek Drac-Tatoń był gościem konferencji prasowej w Zakładach Azotowych. Na spotkaniu pojawiła się również sprawa prezesa Ścigały.


"Jesteśmy w stanie pozyskać lepszych fachowców, o lepszych kwalifikacjach, którzy poprowadzą ten zakład z lepszymi wynikami ekonomicznymi. To ogromna szansa na to, żeby Zakłady Azotowe były prowadzone przez sprawnych menagerów, takich którzy zapewnią rozwój, spokój w firmie i wysokie wyniki ekonomiczne. Stąd też decyzja Rady Nadzorczej, która zresztą znalazła pozytywne zrozumienie w zarządzie Nafty Polskiej. Dlatego zmiana na stanowisku prezesa i rekonstrukcja zarządu zakładów. Dobro spółki wymaga, żeby te zakłady były zarządzane przez jak najlepszych ludzi na rynku. Udało się nam pozyskać bardzo dobrych fachowców, którzy znają rynek i polski i zachodni i są w stanie zapewnić zwiększenie sprzedaży produktów i efektywnie zarządzać zakładami" - stwierdził prezes Drac-Tatoń.


Czyżby za rządów prezesa Ścigały nie było dobrych wyników finansowych, spokoju w zakładach? Kto więc będzie zapewniał te "lepsze" wyniki ZA? Na konferencji zostali przedstawieni, a właściwie przedstawili się sami członkowie obecnego zarządu. W mediach pojawiła się informacja, że zakładami rządzi prawnik i dziennikarz, dlatego panowie Żołędowski i Grzyb starali się zdementować tę informację.


 hspace="Moim fundamentalnym wykształceniem było prawo, niemniej życie niesie różne niespodzianki i pracowałem w różnych miejscach - mówi pełniący obowiązki prezesa Jarosław Żołędowski. Pracowałem w spółce giełdowej, doradzałem  w zakresie Ministrowi Zdrowia, Ministrowi Finansów, a później pełniłem przez trzy lata funkcję prezesa zarządu spółki odpowiedzialnej za największe inwestycje komunikacyjne w Warszawie. W międzyczasie ukończyłem studia menadżerskie w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania w Warszawie. Bardziej czuję się menadżerem niż prawnikiem. Moje wykształcenie i praktyka bardziej wiążą mnie z zarządzaniem firmą. Pracowałem też w małej firmie chemicznej w Krakowie, gdzie byłem wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej. Tamta spółka była w trudnej sytuacji finansowej, na etapie prywatyzacji i udało nam się ją wyprowadzić na prostą i zakończyć prywatyzacji. Mam nadzieję, że moja obecność tutaj doprowadzi również do tego, że spółka będzie się dobrze miała. Będziemy wspierani w tych sprawach, o których mamy mniejsze pojęcie przez pana Ryszarda Świtalskiego, pełnomocnika Zarządu ds. Produkcji, Techniki i Rozwoju" - informuje Jarosław Żołędowski.


Członkiem zarządu został Mirosław Grzyb, z wykształcenia dziennikarz, co jak podkreślił pomaga mu w komunikacji społecznej.  hspace="Pracowałem w Stanach, gdzie zajmowałem się drobną przedsiębiorczością. Wszystkie korporacje, w których byłem zatrudniony to liderzy na rynku ogólnoświatowym uzyskujący wielomiliardowe obroty w skali roku finansowego, obroty przewyższające to, co uzyskują Zakłady Azotowe. Pracowałem w firmie Fujitsu Siemens Computers, gdzie zarządzałem całym regionem Europy centralnej i wschodniej, w sumie 16 krajów. Absolutnie posiadam kwalifikacje do tego, żeby prowadzić politykę sprzedaży w zakładach. Procedury jednak muszą być dostosowane do realiów zakładu, regionu, sektora chemicznego. W tym zakresie mamy duże pole do popisu z prezesem Żołędowskim. Przede wszystkim kierujemy się dobrem zakładu i interesem załogi. Wciąż obowiązuje nas układ, jaki jest w zakładzie. I oczywiście umowa prywatyzacyjna podpisana z PCC" - zapewnia Mirosław Grzyb.


Nafta Polska darzy dużym zaufaniem obecny zarząd, w przeciwieństwie do odwołanego Ryszarda Ścigały. "Są to osoby o wysokich kwalifikacjach i dużym doświadczeniu zawodowym - mówi prezes Marek Drac-Tatoń. Spółka powinna funkcjonować w sposób właściwy, procesy będą nadzorowane z najwyższą starannością, żeby pracownicy i właściciel zadowoleni". Fachowcy na miarę światowych. Pozostaje pytanie czy warto było przeprowadzać te wszystkie zmiany trzy miesiące przed przekazaniem zakładów nowemu właścicielowi? Za parę miesięcy zostanie wyznaczona nowa strategia, nowy zarząd, nowy prezes. Po co więc koszty, zmiany, po co wybitni fachowcy na 3 miesiące? Poza tym na stanowisko prezesa ZA w Tarnowie zostanie ogłoszony konkurs. W przyszłym tygodniu zbierze się Rada Nadzorcza podczas, której zostanie podjęta ta decyzja. Prezes zarządu powinien być wyłoniony w okresie 4, 5 tygodni od daty rozpoczęcia procedury konkursowej.


A co z prywatyzacją? Ze strony Nafty Polskiej prywatyzacja dobiega końca. Zostały podpisane umowy prywatyzacyjne, zarząd Nafty Polskiej  hspace=przekazał właściwe dokumenty do Ministerstwa Skarbu Państwa. Rada Ministrów podejmie teraz decyzję w tym zakresie. Drugim organem niezbędnym do tego, żeby proces się sfinalizował jest Urząd Ochrony Konkurencji Konsumenta. Wszystko, jak zapewnia prezes Drac-Tatoń,  jest w terminie, nie ma opóźnień, konieczna jest zgoda tych dwóch organów. Pełniący obowiązki prezesa Jarosław Żołędowski potwierdził, że w ubiegłym tygodniu odbyła się niespodziewana kontrola UOKiK-u. Zakończyła się po dwóch dniach i teraz zarząd czeka na wnioski.


Zmian w Zakładach Azotowych będzie więcej i obejmą również Spółki Córki. "Jestem w zakładzie od 4 miesięcy. Tak się złożyło, że w podziale kompetencji w poprzedni zarządzie nadzór nad spółkami podlegał właśnie mnie. Przyglądałem się zarządom. Chcielibyśmy wzmocnić nadzór właścicielski, zmobilizować spółki do osiągania lepszych wyników finansowych. W związku z tym zmiany w spółkach nastąpią we wszystkich, ale w różnym zakresie. Będą wyznaczone nowe zadania, nowe struktury nadzorcze. Chcemy większych przychodów. Będę oczekiwał konkretnych wyników" - stwierdza prezes Żołędowski. We wszystkich sprawach, o których panowie z zarządu mają "mniejsze pojęcie" będzie ich wspierał nie tylko wymieniony Ryszard Świtalski, ale również były prezes Azotów Antoni Barwacz. Podobno jego wiedza "historyczna" ma pomóc w prowadzeniu firmy (czy w taki sposób jaki już pokazał za swojej prezesury Antoni Barwacz?).


Sytuacji nie można nazwać ustabilizowaną. Pracownicy ciągle czują się niedoinformowani o tym, co się dzieje. Na razie wszyscy czekają  na decyzje UOKiK-u i Rady Ministrów. Nie wiadomo czy będzie pozytywna. Rolą tego zarządu Azotów, według prezesa Drac-Tatonia jest przygotowanie spółki do dalszego rozwoju. "Jestem przekonany, że obecny  zarząd jest w stanie poprowadzić dobrze spółkę, gdyby nie uzyskano zgody na prywatyzację" - stwierdza. A Jarosław Żołędowski zapewnia - "Żadna zagłada, katastrofa nas nie czeka. A jeśli chodzi o przychody to już widzimy, że są lepsze niż zakładane w planie".


Poczekamy, zobaczymy. Od tych lepszych fachowców zawsze są Ci jeszcze lepsi. Może dwuosobowy zarząd lepszych fachowców okaże się strzałem w dziesiątkę? Tylko kto w to uwierzy?


Beata Burkat

fot. Michał Stańczyk

%%br%%

 

 

Komentarze...