Kibice na dobre i złe?
access_time 2006-07-03 18:17:50
Zapewne tym tekstem narażę się wielu, ale mniejsza z tym. Ważne jest to, że kibicem nazwać można tylko człowieka, który jest ze swoją drużyną na dobre i na złe. Ale jak mówić o prawdziwych kibicach, kiedy spora część ludzi zasiadających na stadionie rozpoczyna mecz od gwizdania na swoich zawodników i wyzywania ich od najgorszych, grożeniu, że więcej na stadion nie przyjdzie i wyżywaniu się na kim popadnie?
    W żadnym wypadku nie odcinam kibicom możliwości krytykowania swoich ulubieńców. Chodzi jednak o to, że krytyka musi być poparta odpowiednimi faktami i co ważne, w przypadku zmiany postawy konkretnego zawodnika, również powinno się to zauważać. Nie ma to jak wyszukać wszystko co najgorsze, a później tylko dobijać nawet jak przywozi po 3 punkty.

    Najbardziej dobiła mnie w niedzielę, podczas meczu z Bydgoszczą postawa kilku panów. Przedział wiekowy 45-60 lat. Pal licho słownictwo, ale krzyki w kierunku trenera i wyzywanie go od najgorszy, późniejsze pretensje do każdego kto się tylko nawinął pod rękę i absolutna negacja czegokolwiek - porażały. Panowie największą złość skupili na Marianie Wardzale, który co i rusz próbował w jakiś cudowny sposób wykrzesać cokolwiek z zawodników.

    W tym wszystkim padło jedno zdanie, które najmocniej  utkwiło w mojej pamięci. Jeden z awanturników i wielkich kibiców Unii rzucił hasłem, które brzmiało mniej więcej tak: "jeździjcie tak dalej, będziecie mieli ... nie kibiców" (słowo powszechnie uważane za nieparlamentarne wykropowano). Szok? No nie powiem, żebym się nie spodziewał podobnych reakcji, ale raczej ze strony młodych, którzy na stadion przychodzą od kilkunastu miesięcy. A może staż pana niewiele większy? Nie wiem. W każdym razie mocno zastanowiłem się nad przesłaniem prezydenta Bienia, który ostatnio skierował apel do wszystkich, żeby nie odwracali się od swoich zawdników, nawet jeśli wyniki nie będą takie jak się spodziewają. Panie Prezydencie, za apel i wiarę w zwycięstwo wielki szacunek. Szkoda tylko, że mały procent społeczeństwa czyta cokolwiek (pomijam gazety wątpliwej jakości merytorycznej). Jak widać, nawet program zawodów ciężko przejrzeć.

    Doszedłem do wniosku, że na stadionie zasiadają kibice, publiczność i bydło. Kibice od lat związani z klubem, żużlem, a nawet własnym miejscem na stadionie, przychodzili na spotkania, kiedy baty dostawało się od drugoligowców, a mecze z Wanda przysparzały nie lada emocji. Część z nich pamięta czasy kiedy Wardzała wspomagał Jaskółki z wysokości motoru, ale wszyscy wiedzą, kto był z drużyną, kiedy rozpoczynała swoją heroiczną walkę o powrót do polskiej elity. Choć różne wyskoki się zdarzają, nawet ostre słowa i nerwowe gesty, niekiedy przeplatane gwizdem od serca, to generalnie mają jedną zaletę. Jak przyjdzie okres, kiedy znowu Unia będzie walczyć o utrzymanie w e-lidze, albo co gorsza, ponownie mierzyć się na niższych poziomach rozgrywek, nadal będą spędzać co tydzień te kilka godzin na Zbylitowskiej. Publiczność zaś, to taki rodzaj człowieka, który może emocjonalnie nie jest bardzo związany, ale zachować się potrafi. Bydło, to ten przykład... ciężko określić czego, który żadnych świętości uszanować nie umie. Nie zostanie, jak nie będzie wyników, wyżyje się na zawodnikach, trenerze, działaczach i diabli wiedzą kim więcej, za zło całego świata, które go otacza i pójdzie nadal mierzyć się z okrutnym losem. Szkoda, że w żaden sposób nie można przewidzieć podobnych zachowań, bo mielibyśmy idealny punkt do regulaminu: "Burakom wstęp zakazany".

    Na koniec zastanawiam się jeszcze nad jednym. Czy w tym miejscu nie powinna reagować ochrona? Ja rozumiem, że były wojny o zbyt mocne sprawdzanie i inne tego typu historie, ale Panowie, jak już stoicie przy tym parkingu to reagujcie, a nie udawajcie, że nic nie widzicie. Rozumiem, że nie przeszkadza to działaczom w innych sektorach stadionu, ale przy takiej sytuacji, nerwowej atmosferze w parkingu i wszelkich innych trudnościach cięzko się skupić, a co dopiero wymyślić genialny plan odwrócenia losów spotkania. Krewkich "kiboli" wyprowadzić w inne rejony i dziękuję.

%%br%%mat
Komentarze...