Rekordowy poziom wody w Białej, milionowe straty na Pogórzu
access_time 2006-06-05 15:42:06
Najstarsi mieszkańcy gminy nie pamiętają takiej powodzi. Woda w Białej miała wczoraj rano sporo ponad siedem metrów. Ile? Nie wiadomo. Przykryła bowiem wskażnik. Pod wodą znalazło się kilkadziesiąt domów, setki hektarów w kilku gminach leżących w dorzeczu Białej jest zalanych. Nieprzejezdne były drogi w kierunku Tarnowa i Krynicy. O stratach trudno dzisiaj mówić. To setki, a może i miliony złotych.

 =Nad ranem (około trzeciej po północy) znać o sobie dały małe potoki, dopływy Białej. Woda wystąpiła między innymi z Kąśnianki. Ewakuowano zwierzęta z kilku gospodarstw rolnych. - U jednego z rolników dosłownie w ostatniej chwili uratowaliśmy świnie. Woda rosła po prostu w oczach - podkreśla Leopold Jurkiewicz, prezes OSP w Jastrzębiej. Wystąpiła też Zborowianka. Zatopiła kilka domów, woda wdarła się tam do sklepu i zakładu mechaniki pojazdowej. Dla niektórych mieszkańców Kąśnej Dolnej i Górnej to piąta powódź w ostatnich kilku latach. Zazwyczaj poziom wody w rzece wynosi tutaj 15-20 centymetrów. Wczoraj był kilkanaście razy większy: wynosił grubo ponad pięć metrów.

 

Gehenna w Ciężkowicach

O godzinie 4 nad ranem przybrała woda w Białej. Rano, około godziny 9, osiągnęła największy poziom w swej historii. Zatopiona została stacja paliw LPG, dwa sklepy, duża ubojnia zwierząt i nowoczesna masarnia. Pod wodą znalazło się boisko sportowe (woda przykrywała bramkę). Ale najgorsze dopiero nadeszło chwilę później. Woda przedarła się bowiem przez drogę Tarnów-Konieczna. Dostała się do znanego pensjonatu Pani Janiny Tomickiej-Martusiowej, komisariatu policji, zatopiła duży skład budowlany i kilkadziesiąt domów. Strażacy układali worki z piaskiem, ale te - zdaniem niektórych - dotarły za późno. O skali zagrożenia niech świadczy fakt, że do pracy wezwano kilkadziesiąt jednostek OSP oraz zastępy strażaków z Komendy Miejskiej PSP w Tarnowie. W sumie w regionie Ciężkowic w akcji uczestniczyło jakieś 300 osób. - Brałem udział w wielu akcjach powodziowych, ale z taką wodą w Ciężkowicach, w których mieszkam od wielu lat, nie spotkałem się - mówił zrezygnowany Kazimierz Kieroński, jeden z miejscowych druhów. Pomagali również cywile. Właściciel jednej z miejscowych firm przewozowych ze Zborowic ciężarówkami dowoził piasek, do pomocy ratownikom wysłał też koparkę. Pomimo tego woda zalała kilka ulic. Spore spustoszenie poczyniła w okolicach ulic: Krynicka, dół Grunwaldzkiej oraz na Paderewskiego. Mieszkańcy sami zabezpieczali swoje domy. Niektórym udało się powstrzymać żywioł, inni nie mieli jednak tyle szczęścia. - Gdzie ta straż, burmistrz powinien wezwać wojsko - krzyczała starsza kobieta, która sama próbowała zabezpieczyć swój dom przed wodą.

- Trudno powiedzieć jaki był poziomy wody w rzece. Wskaźnik koło mostu ma siedem metrów, ale cały był zalany. Na pewno to największa powódź w historii naszej gminy - tłumaczyła "Dziennikowi Polskiemu" Maria Gucwa, sekretarz gminy.

 

Nieprzejezdne drogi

Nieprzejezdnych było kilka dróg w gminie Ciężkowice. Tradycyjnie już od świata zostali odcięci mieszkańcy Turska. Osoby z Bruśnika, by  =dotrzeć do stolicy gminy, musiały nadłożyć co najmniej kilkanaście kilometrów. Drogi Ciężkowice - Bobowa i Ciężkowice - Kąśna były bowiem nieprzejezdne. Nie dało się dojechać do Krynicy. Zamknięta też była droga Ciężkowice - Tarnów. W Bogoniowicach oraz w Siedliskach (gmina Tuchów) przez jezdnię przelewała się bowiem woda. Nie kursowały też pociągi. Powód: tory kolejowe w Bogoniowicach, biegnące tuż przy szosie na Krynicę, też znalazły się pod wodą.

 

Zatopiona biblioteka

Sporo pracy mieli strażacy z gminy Tuchów. W Siedliskach wylała mała rzeczka. Woda wdarła się do sklepu spożywczego, ośrodka zdrowia oraz biblioteki. Nie oszczędziła też samych strażaków, przelewała się bowiem przez drzwi remizy do garażu. W sąsiedniej wsi, w Lubaszowej, druhowie wypompowywali wodę z obiektów wodociągów miejskich. Obawiano się, że może dojść do zatopienia pomp wodnych. Inna grupa strażaków zabezpieczała drogę w kierunku Tarnowa. W Siedliskach szosa była nieprzejezdna, natomiast w Dąbrówce Tychowskiej dał o sobie znać mały potok. Workami z piaskiem strażacy zabezpieczali jezdnię w kierunku Tarnowa.

 

Koncentracja sił

 =Kiedy zamykaliśmy dzisiejsze wydanie "Dziennika Polskiego" fala kulminacyjna zmierzała w kierunku Tuchowa i Tarnowa. Do Tuchowa ściągnięto kilkanaście jednostek OSP z gminy oraz gmin sąsiednich. Obawiano się, czy wały na Białej, poniżej klasztoru oo. redemptorystów, wytrzymają napór wody. W samym centrum były remontowane przed kilkoma laty. I tutaj - jak zapewniali nas urzędnicy miejscowego magistratu - zagrożenia nie ma. - W sumie w akcji powodziowej bierze udział większość jednostek OPS z terenu powiatu tarnowskiego oraz kilkudziesięciu strażaków z Komendy Powiatowej PSP w Tarnowie. Samych umundurowanych ratowników jest kilkuset, co najmniej pół tysiąca. Z cywilami, czynnie pomagającymi w akcji, tych osób może być blisko tysiąc - relacjonował oficer dyżurny KM PSP w Tarnowie.

 

Milionowe straty

O stratach trudno dzisiaj mówić. W najbardziej optymistycznej wersji mówi się o setkach tysięcy złotych. Niestety. Wszystko wskazuje jednak na to, że będą one o wiele większe. Chodzi nawet o kilka milionów złotych. Wczoraj o ich szacowaniu nikt jeszcze jednak nie myślał. Ogromne zniszczenia są w infrastrukturze gmin, poszkodowani są właściciele kilkunastu firm oraz kilkudziesięciu domów. Pod wodą znalazło się też kilkaset hektarów upraw rolnych w gminach: Ciężkowice, Tuchów, Gromnik, Rzepiennik Strzyżewski, Pleśna oraz w gminie Tarnów. Dzisiaj, jak zapewniał nas wójt Gromnika Bogdan Stasz, pierwsze komisje będą weryfikowały straty w rolnictwie. Wójtowie i burmistrzowie gmin powiatu tarnowskiego deklarują, że osoby poszkodowane otrzymają niezbędną pomoc finansową, a jak będzie potrzeba to i psychologiczną. O dodatkowe pieniądze dla powiatu i gmin Pogórza ma wystąpić starosta tarnowski Zbigniew Karciński.

 

Wylał Wątok

Bardzo wysoki poziom Wątoku niepokoił wczoraj wielu mieszkańców budynków znajdujących się w pobliżu tej rzeczki. Woda w korycie  =podeszła na tyle wysoko, że pozalewała na przykład tzw. bulwary na odcinku nad Wątokiem znajdujące się między ul. Dąbrowskiego a ul. Przesmyk.

Wątok wylał wczoraj nad ranem również w okolicach Starego Cmentarza i wiaduktów kolejowych. Z tego powodu dla ruchu aut policja zamknęła dla zmotoryzowanych przejazd pod wiaduktem na ul. Tuchowskiej, gdzie woda przelewała się nawet przez przewieszoną nad Wątokiem kładkę dla pieszych.

Bardzo obfite opady deszczu dały się mocno we znaki z soboty na niedzielę mieszkańcom nie tylko południa samego Tarnowa, ale także głównie powiatu tarnowskiego.

Wątok wylał również w Skrzyszowie, gdzie trzeba było ewakuować dwa gospodarstwa rolne. Jeszcze bardziej na południu groźna była Biała.

 

Mirosław Kowalski, (SMOL)

Dziennik Polski

 

 

www.dziennik.krakow.pl


Komentarze...