Do pracy na Słowację
access_time 2006-08-31 19:12:36
Jeśli nie w Tarnowie, to może na Słowacji czy w Czechach? Coraz więcej osób szuka pracy za granicą nie znajdując jej tutaj, albo zarabiając za mało. Prezydent Mieczysław Bień gościł na Słowacji i omawiał konkrety dotyczące pracy tarnowian w fabryce Nitrze i prawdopodobnie Pilznie w Czechach. Do tarnowskiego Urzędzu Pracy zgłosiło się już ponad 300 tarnowian zainteresowanych wyjazdem.

"Obawiałem się tego wyjazdu, bo przecież bywa, że oferta jest piękna a rzeczywistość okazuje się szara. Prawie wszystkie warunki, które były proponowane są realne i będą spełnione. Przede wszystkim są dobre warunki pracy, w nowej hali - mówi prezydent miasta Tarnowa, Mieczysław Bień. I jedyne ograniczenie - pracownicy powinni mieć zdrowe nogi, bo to jest osiem godzin stania przy taśmie. I wiek może być ograniczeniem od 25 do 45 lat. Nie mogą również być zatrudnione osoby z daltonizmem, bo wiązki kabli są kolorowe. To jest ostatnie ograniczenie" - dodaje prezydent Bień.

 

W Urzędzie Pracy zgłosiło się ponad 300 osób. Zainteresowanie było bardzo duże. Pierwsi tarnowianie wyjadą do pracy już 13 września. Spotkanie z firmą Work Service, która pośredniczy w tej operacji odbędzie się 5 września o godzinie 10.00 w teatrze. Wówczas będą prowadzone rozmowy indywidualne z chętnymi do pracy. Pierwsze sto osób zacznie pracę 13 września w zakładzie elektronicznym volkswagena w Nitrze, drugie sto osób na warunkach, które nie są do końca określone może mieć pracę w Pilznie w Czechach w zakładzie tego samego typu. I kolejna grupa osób, która ma podstawowe uprawnienia spawacza miałaby szanse na zatrudnienie w Czechach i na Słowacji przy produkcji samochodów. Firma jest w stanie wchłonąć nawet kilkaset osób.

 

Większość osób zgłaszających się do UP to męźczyźni, choć oczywiście nie jest to praca zarezerwowana wyłącznie dla mężczyzn. W rozmowach ze Słowakami ustalono już konkrety. Sprawdziły się warunki płacowe - 1400 zł netto. Można będzie powiększyć tę kwotę - są przewidziane dodatki za prace w nocy - 20 procent, za nadgodziny - 25 procent i za pracę w święta - 50 procent. "Jeśli nasi mieszkańcy będą chcieli pracować zarobią więcej. Umowa będzie zawierana na pół roku" - mówi prezydent Mieczysław Bień.

 

Firma gwarantuje hotel, warunki, jak zapewnia Mieczysław Bień, są dobre. Dwuosobowe pokoje z łazienką, lodówka, mała kuchenka elektryczna. Na to mieszkanie pracownik otrzymuje 2700 koron i jeśli nie będzie mu odpowiadał hotel, to może wynająć mieszkanie w okolicy, a jest to dzielnica domków jednorodzinnych, dlatego nie powinno być problemu. Hotel jest oddalony od centrum Nitry około 15 może 20 minut autobusem.

 

W umowach z pracownikami nie ma jednego z punktów - firma nie sfinansuje dojazdu pracowników tarnowskich raz w miesiącu do Polski. Natomiast pozostaje finansowany przywóz z Polski na Słowację. Pewna zmiana nastąpiła też w punkcie związanym z wyżywieniem - obiady nie będą w całości refundowane. Obiad kosztuje 70 koron, dopłata to 27,5 korony do każdego obiadu, czyli pracownik dopłaca jakieś ponad 40 koro. Oczywiście pracownicy nie muszą tego dopłacać, pracownik może wziąć dopłatę i żywić się we własnym zakresie.

 

"Myślę, że praca jest ciekawa, warto ją podjąć. Jeszcze można się zapisać w Urzędzie Pracy w pokoju numer 1. Nie trzeba mieć statutu osoby bezrobotnej, aby zgłosić swoją kandydaturę. W pierwszej kolejności będą przyjmowane osoby z miasta, potem z powiatu i inni" - mówi prezydent Bień.

 

Firma słowacka była zaskoczona ilością osób zgłaszających się do pracy. "Nie byłem dawno w Bratysławie - stwierdza Mieczysław Bień.  I jestem w szoku. Słowacki rynek pracy będzie chłonął pracowników. A to, co się dzieje, jeśli chodzi o drogi, to jest coś niesamowitego. Prace drogowe idą bardzo szybko, autostrady robione są na estakadach. Słowacja nas po prostu wyprzedza" - dodaje.

 

 

 

 

Komentarze...