Szyderstory – czyli kronika wypadków miejskich
Odcinek 6 – Zaczarowany ołówek <
access_time 2007-01-15 22:10:37
Gdzieś w południowej części Kraju Szczęśliwego leżało najwspanialsze Miasto na świecie. Ludziom tam mieszkającym żyło się dobrze i dostatnio. W sumie nie powinno to nikogo dziwić – symbolem miasta był gwiazda. A znak ten jak chyba wszyscy wiedzą – o powodzeniu i dobrobycie świadczy. Niestety zła wróżka obok gwiazdy także i księżyc wsadziła, a ten wszak za patrona spraw ciemnych jest przyjęty. Życie w najwspanialszym Mieście było, zatem pełne tak zdarzeń tych dobrych, jak i tych złych. O jednym z nich opowiada ta historia…
Pośpieszała szedł chodnikiem już dobrą chwilę. Głowę zadzierał wysoko. Dolna szczęka zwisała gdzieś w okolicach kolan. Wszystkie domy dookoła były cudownie odnowione. Farba nałożona równiutko. Żadnych łuszczących się płatów. Żadnych, nawet najmniejszych śladów graffiti. Idealne, płaskie, kolorowe powierzchnie.

Teraz dopiero zauważył, że w trakcie tego już dość długiego marszu nie wpadł w żadną dziurę. Jego modne i idealnie dopasowane (jak wszystko zresztą) buty – nie doznały żadnego uszczerbku po kontakcie ze zwykle dość nierówną powierzchnią chodnika.
- Co się stało, do licha! – pomyślał – ktoś anihilował świat? To wszystko jest zbyt piękne, by było prawdziwe…
I miał rację. Nikt nie grzebał w materii cząsteczkowej świata. Ten idylliczny obraz Najpiękniejszego Miasta na Świecie powstał w bezdennych czeluściach krainy Morfeusza. Pośpieszała obudził się chwilę później z przemożnym przeświadczeniem, że musi dokonać czegoś wielkiego. Coś na miarę jego osoby.

Już w drodze do pracy zwołał w trybie natychmiastowym zebranie swoich zastępców. Trzeba było pogadać o zmianach. Na wszelki wypadek zadzwonił też po Krajana.
- Ma facet doświadczenie. Trochę podgrzeje nasze pomysły – pomyślał – ludzie gadali, że w grzaniu jest niezły.
Parę minut później w gabinecie Pośpieszały rozpoczęło się nadzwyczajne zebranie Szefa i Wiceszefów Najpiękniejszego Miasta na Świecie. Rozpoczął Pośpieszała relacjonują swój sen. Gdy skończył opowiadać Paczkarzowa rozpłakała się wzruszona pięknymi wizjami swojego Szefa. Były tak śliczne, jak on sam.
- No to co proponujecie? – zaczął Szef – Miasto M U S I tak wyglądać jak to z mojego snu…
- Ale Szefie – odezwał się Źdźbło-Kornerżański – kasy nie mamy. Takie inwestycje są bardzo kosztowne.
- To oczywiste! – zgromił go Pośpieszała. Nie lubił bardzo, gdy ktoś przeciwstawiał się jego woli. – Ma być tak jak mówię!

Tykanie zegara wiszącego na ścianie było jedynym dźwiękiem, jaki dało się słyszeć. Nikt nie śmiał się odezwać bez jakiegoś racjonalnego powodu. Beznadziejna sytuacja.
- Mam pomysł – nieśmiało wtrącił wreszcie Krajan – ostatnio w internecie czytałem, że pieniądze można dostać od Unii. Tylko trzeba projekt napisać. I to są baaaaaaaardzo duże pieniądze. Tak duże, że na dwa takie sny Szefa Pośpieszały wystarczą.
- No to jest to, o co mi chodziło – Pośpieszała zatarł ręce z radości – bierzmy się do pracy. Krajan, ty spisuj to wszystko i pisz projekty, będziesz moim doradcą!

No i zaczęło się.
Pośpieszała zaczął od chodników i ulic. Trzeba wyremontować. Potem dorzucił jeszcze te szklane domy ze snu. Źdźble-Kornerżańskiemu zamarzył się nowy układ komunikacyjny i 674 kilometry autostrad. Kolejne propozycje dotyczyły nowych, ekologicznych autobusów, bezpiecznych szkół, wielkiego multikina w centrum, paru supermarketów, pięknego dworca PKP, a nawet międzynarodowego portu lotniczego…
Krajan spisywał cierpliwie ten swoisty koncert życzeń. Bez cienia emocji. Wiedział, że w projektach o takie pieniądze jakiekolwiek uniesienia są zbędne. Mogą tylko przeszkadzać w racjonalnym układaniu biznesplanów. A to trzeba zrobić solidnie, by w ogóle marzyć o przeczytaniu wniosków w Unii.

- I jeszcze jedno – wtrąciła wreszcie Paczkarzowa, gdy już pozostali wystrzelali się z pomysłów związanych z naprawianiem Miasta – ja bym chciała, by już zawsze wszyscy mieszkańcy Najpiękniejszego Miasta na Świecie nas kochali i mówili, że jesteśmy cudowni…
W gabinecie Pośpieszały drugi raz tego dnia zapanowała głucha cisza odmierzana kolejnymi stukami mechanizmu zegara. Także tym razem ciszę przerwał Krajan, łamiąc ołówek w zębach, co skutecznie pokrzyżowało plany zapisania ostatniego pomysłu…

Czy sen Pośpieszały kiedykolwiek się spełni? Czy pieniądze z Unii popłyną teraz strumieniami? Czy Krajan domyśla się, że Paczkarzowa zamówiła już specjalną partię ołówków o wzmocnionej wytrzymałości?
Chcesz wiedzieć? Czytaj następny odcinek. Już za tydzień!

Janina Zawór
janina_zawor(małpa)wp.pl


P.S. Wszelkie podobieństwa do osób, wydarzeń, wypowiedzi, miejsc i relacji jest jak najbardziej przypadkowe.
Komentarze...