Wywiad z zespołem SOFA
access_time 2010-09-02 13:19:10
Kasia Kurzawska i Tomek Organek z zespołu SOFA tuż po sobotnim koncercie (zorganizowanym przez GEMINI Park), znaleźli chwilę czasu, by odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących współpracy z Kayah, planach związanych z trzecią płytą oraz ciągłym poszukiwaniu nowego brzmienia. Z muzykami rozmawiał Mateusz Kołodziej (www.axunarts.pl)


Dzisiaj zagraliście koncert w Tarnowie. Ustaliliście już, który raz tutaj wystąpiliście – trzeci, czy czwarty, bo na początku na scenie był z tym mały problem. (śmiech)

Kasia: Czwarty! (śmiech) Tomek zapomniał, że jeszcze raz graliśmy na plenerze. W sumie był to więc już nasz czwarty koncert tutaj – dwa razy plener i dwa razy klub.
Tomek: Tak, teraz już sobie przypomniałem. Był jeszcze jeden plener ze Smolikiem.

I która forma występów w Tarnowie podoba się Wam bardziej – klub, czy plener?

Kasia: Zdecydowanie klub, chociaż dzisiaj było naprawdę świetnie. Publiczność reagowała bardzo dobrze i aż szkoda, że kończy się powoli taki okres plenerowy. Jednak to, co się dzieje zawsze w tarnowskim klubie jest nie do opisania.
Tomek: Tak, macie bardzo fajny klub – chodzi mi o piwnice w Tarnowskim Centrum Kultury. To jest doskonałe miejsce, bowiem kiedykolwiek przyjedziemy, zawsze przychodzi na nasz koncert mnóstwo ludzi, jest świetna atmosfera i dlatego Tarnów, jako miejsce do grania, dobrze się nam kojarzy. Poza tym macie naprawdę piękną starówkę.

Na ostatniej płycie „Doremisofa” wydanej w ubiegłym roku, ale cały czas przez Was promowanej, można powiedzieć odeszliście trochę od stylistyki, jaką prezentowaliście na debiutanckim albumie.

Kasia: My już nawet nie pamiętamy, co graliśmy na pierwszej płycie, z racji tego, że cały czas tworzymy nowe rzeczy. Jeśli teraz gramy na koncertach utwory z tamtego albumu, to są one zupełnie zmienione. Gramy trochę inne aranżacje, do tego dochodzą nowe piosenki. Teraz tak naprawdę skupiamy się na kolejnej płycie.
Tomek: Cała radość w graniu muzyki, polega na tym, że można ciągle odkrywać nowe rejony i ciągle fascynować się nowymi rzeczami, robić cały czas coś nowego. Nie chcemy grać ciągle tych samych dźwięków przez ileś tam lat. Poszukujemy i to jest najfajniejsze, że możemy się realizować w kolejnych obszarach muzycznych. W tym zespole szczególnie, gdzie takim głównym założeniem, jak wskazuje nazwa pierwszej płyty „Many Stylez”, fajne jest to, że łączymy różne gatunku i poszukujemy nowych rzeczy. To wszystko słychać w naszych utworach, jakie znalazły się na drugiej płycie, a na trzeciej będzie to już dobitnie pokazane.

Możecie coś zdradzić odnośnie trzeciego albumu?

Kasia: Sami jeszcze nie wiemy do końca, co z nim będzie. Jesteśmy na etapie robienia nowych numerów, nagrywania wersji demo. Ci, którzy byli dzisiaj na koncercie, mogli usłyszeć nowe utworu i tym samym nowe brzmienie Sofy.
Tomek: Zaprezentowaliśmy dzisiaj trzy nowe piosenki. Utrzymane są one w brzmieniach ostatnio przez nas eksplorowanych i można powiedzieć, że zahaczają o dość radykalne granie – nawet w stronę techno…
Kasia: Nie, nie mów techno, bo ludzie to źle kojarzą.
Tomek: Techno to jest bardzo dobra muzyka, tylko źle wykorzystana i źle kojarzona. Nie można jednak zapominać, że są różne rodzaje techno i mam wrażenie, że my, jako zespół, bierzemy z niego ten pulsujący groove i łączymy to razem. - techno, rock, mamy nawet ciągoty w stronę punkowych klimatów. Nie odżegnujemy się jednak od starych rzeczy, bo ciągle nas fascynują. Wracając jednak do twojego pytania – na nowej płycie będzie mieszanina, ale znowuż czegoś innego.
Kasia: Na pewno, jeśli ktoś teraz będzie nas przedstawiał „Sofa – zespół grający soul, r&b, funky”, to już totalnie nie będzie do nas pasowało. Trudno będzie nas w tej chwili zaszufladkować jako zespół soulowy. Zmieniają się muzyczne trendy na świecie i Sofa obserwuje to wszystko, i też się zmienia, ewoluujemy muzycznie.
Tomek: Nie chodzi tylko o to, że wyciągamy tylko to, co jest nowe. Sięgamy po to, co nas inspiruje. Dużo fajnej muzyki powstaje na przykład na Wyspach Brytyjskich i nie da się przejść obok tego obojętnie. Słuchamy tego na co dzień i w naturalny sposób wpływa to na fakt, iż chcemy w tym nurcie uczestniczyć.

Czyli Wasza nowa płyta będzie szła w kierunku tego, co zaprezentował chociażby Dizzee Rascal na albumie „Tongue ‘N’ cheek”?

Tomek: Tak! To są właśnie rzeczy, które zainteresowały nas już jakiś czas temu.

Chciałem zapytać jeszcze o współpracę z Kayah, jako Waszą szefową. Dostajecie zupełnie wolną rękę, możecie grać wszystko, co chcecie, czy też pojawią się jakieś wytyczne?

Kasia: W wytwórni nawet nie wiedzą chyba, co my teraz robimy. (śmiech)
Tomek: Dzisiaj na koncercie obecny był szef wytwórni – Tomik Grewiński i nasza szefowa Kasia (Kayah – przyp. red.) i tak naprawdę pierwszy raz od jakiegoś czasu mieli okazję usłyszeć nowe rzeczy, nad którymi pracujemy.
Kasia: Ciekawe co powiedzą…
Tomek: Właściwie to jest odpowiedź na twoje pytanie – wytwórnia w ogóle nie ingeruje w to, co robimy. Nasz zespół ma totalnie wolną rękę, a wytwórnia jest po to, aby go wspierać, a nie dyktować co ma robić. Taka właśnie sytuacja - wspierania muzyków – ma miejsce w Kayaxie.

A kiedy parę lat temu Kayah skontaktowała się z Wami, nie mieliście obaw, że wiążąc się z nią umową, będziecie nakłaniani do zmiany stylu grania?

Kasia: Ludzie mają błędny obraz, ponieważ myślą, że Kasia w biurze wytwórni. Mój mąż, który pracuje w Kayaxie często mówi mi, że ludzie przychodzą i pytają: „Gdzie jest Kayah?”. Wszyscy sobie wyobrażają, że Kayah urzęduje tam za biurkiem. Prawda jest taka, że Kasia, jako gwiazda sceny muzycznej, firmuje to swoją osobą i ma cały sztab odpowiednich ludzi, którzy znają się na rzeczy, wiedzą jak prowadzić tego typu firmę. Jednak w przypadku demówek jest tak, że Kasia ma zawsze ostatnie słowo, to ona zawsze słucha tych nagrań i decyduje o tym, czy wyda dany zespół, czy też nie. Jeśli chodzi o nas, to było podobnie – demówka Sofy trafiła w jej ręce, przesłuchała ją i stwierdziła, że chce nas wydać.
Tomek: Gdyby było tak, że wytwórnia naciska i chce, żeby zespoły dostosowały się do powiedzmy „kajowego formatu”, to Kayax nie wydawałby takich grup jak chociażby Benzyna, FoxBox, LocoStar czy Marysia Peszek. Chodzi o to, żeby promować dobre zespoły.

Ja tak pamiętam, że przed tym, zanim podpisaliście kontrakt z Kayaxem, byliście też dobrze promowani, tylko przez Hirka Wronę w legendarnej, nie istniejącej już audycji „Czarny Piątek” w radiowej Trójce.

Tomek: Z Hirkiem łączy nas dość długa relacja. Na początku bardzo nam pomógł. Nie mieliśmy ani wytwórni, ani nagranej płyty. Było tylko demo. Dzięki Hirkowi tak naprawdę zaczęły się dziać wokół nas fajne rzeczy. Hirek poznał nas na przykład z O.S.T.R.-em, dzięki niemu wydarzyło się wiele ciekawych historii.

Wracając jeszcze do zapowiadanej płyty – zawczasu rozmawiać jeszcze o ewentualnej dacie premiery?

Tomek: Myślę, że płyta powinna pojawić się po nowym roku.
Kasia: Na pewno nie w tym roku. Przed nami jeszcze dużo przygotowań, zbieranie materiału, cały proces nagrywania.

Po tym, co usłyszałem dzisiaj na koncercie, mniemam, że słuchacze zostaną zaskoczeni nowym brzmieniem Sofy, zgadza się?

Kasia: My pewnie sami siebie też zaskoczymy. (śmiech)
Tomek: Ciągle się zaskakujemy. (śmiech)

W takim razie czekamy. Dziękuję za poświęcenie czasu i wywiad.

Kasia & Tomek: Dziękujemy, pozdrawiamy.

















Z muzykami rozmawiał Mateusz Kołodziej (www.axunarts.pl)
Zdjęcie: Mateusz Zaczkiewicz (www.mateuszzaczkiewicz.pl)
Okładki płyty: strona internetowa wytwórni Kayax.net

Fotorelacja z koncertu Sofy w Tarnowie: Koncertowe granie w pobliżu Gemini Park: Totentanz, Sofa, Kayah (FOTO)

Komentarze...