Recydywista na spotkaniu z młodzieżą: Chciałem zabić strażnika, żeby mnie zastrzelili (FOTO)
access_time 2013-03-08 19:14:38
W piątek, 8 marca, w Zespole Szkół Licealnych i Zawodowych nr 2, uczniowie mieli okazję poznać historię życia wieloletniego kryminalisty, byłego członka zorganizowanej grupy przestępczej - Piotra Stępniaka.
posłuchaj wyznania kryminalisty Piotra Stępniaka Przed uczniami stanął człowiek, który jeszcze kilkanaście lat temu był jednym z najgroźniejszych przestępców. "Gepard" był kiedyś groźnym przestępcą, dilerem narkotyków, handlarzem bronią, pomagał nawet wywozić młode kobiety do domów publicznych we Włoszech. Dziś jeździ po Polsce, odwiedza więzienia, poprawczaki, szkoły, uniwersytety, domy opieki i radzi młodym ludziom, jak uniknąć drogi, która na ponad 20 lat wtrąciła go do więzienia. - "Gepard" był bardzo zły, agresywny, był człowiekiem, który nie miał litości, który nie wiedział czym jest miłość. Znał tylko ból, cierpienie, nienawiść. Piotr Stępniak jest innym człowiekiem, jest człowiekiem, który ma miłość, pokój, radość, który się nie złości, nie gniewa, który kocha ludzi, ale przede wszystkim kocha Chrystusa - powiedział Piotr Stępniak podczas spotkania z młodzieżą. Brutalne dzieciństwo odcisnęło piętno na całym życiu Piotra Stępniaka. Odkąd skończył 8 lat był świadkiem jak rodzice popadali w alkoholizm. Libacjom towarzyszyły kłótnie i bójki. Z czasem rodzice rozstali się, a on wraz z rodzeństwem został z matką. - Gdybym mógł cofnąć czas to zabrałbym kłamstwo, które okłamało moją mamę, mojego tatę, że alkoholizm jest dobry... - powiedział. Piotr Stępniak przebywał w najcięższych więzieniach w Polsce. Był prowokatorem buntów w więzieniach. Wychodząc na wolność, za każdym razem wracał za kratki. Po raz pierwszy trafił do więzienia w wieku 14 lat po ucieczce z poprawczaka. Jak sam podkreśla, to właśnie tam przeżył istne piekło. - Zło, które było wokół mnie wsiąkała we mnie, jak gąbka. Ludzkie życie nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Człowiek był dla mnie bez wartości. Tak żył przez wiele lat. W tym czasie próbował odebrać sobie życie 8 razy - podrzynając sobie gardło, połykając nóż. W końcu, stało się coś, co zmieniło jego życie. - Któregoś dnia, kiedy wychodziłem na spacer, było to po kolejnej próbie samobójczej chciałem zabić strażnika po to, aby mnie zastrzelili. Podszedł do mnie człowiek i powiedział mi, że Jezus mnie kocha. Pobiłem go, a on trafił do szpitala. Kiedy przebywał w szpitalu nie złorzeczył mi, nie przeklinał mnie, nie szukał odwetu, on po prostu się o mnie modlił. Długo nie trzeba było czekać, kiedy musiałem paść na kolana i zawołać do Chrystusa, o którym mi powiedział. Miałem koleją próbę samobójczą. Leżałem sobie na łóżku i waliłem pięściami w ścianę, mówiłem: co się dzieje, że nie mogę umrzeć. Przypomniały mi się słowa, które ten człowiek do mnie powiedział, zawołałem wtedy do Jezusa: Panie jeżeli jesteś pomóż mi albo mnie zabierz. Wtedy On przyszedł do mnie, wyrwał mi serce, które miałem z kamienia a zostawił mi mięsiste. Od 15 lat jak jestem osobą nawróconą - opowiada Piotr. Spotkanie z byłym recydywistą wpisuje się w profilaktykę przeciwdziałania narkomanii. Była to także świetna okazja do pokazania uczniom, do czego może doprowadzić uwikłanie się w różne niezgodne z prawem działania. Foto: Norbert Ziemirski
Komentarze...