Tysiące sfałszowanych recept
access_time 2004-06-22 08:06:55

Sekcja tarnowskiej KMP do walki z przestępczością gospodarczą kontynuuje intensywne śledztwo. Przesłuchano ponad 70 świadków, sprawdzane są tysiące recept, w kręgu podejrzanych znalazły się kolejne osoby.

Jak dotychczas ustalono, Narodowy Fundusz Zdrowia został przez złodziejską grupę okradziony z 200 tys. złotych. Przestępczy proceder na wielką skalę trwał najprawdopodobniej od 2002 roku do końca 2003. Dotychczas postawiono zarzuty ośmiu osobom, w tym dwom lekarzom z Tarnowa (Adamowi B. i Andrzejowi G.), właścicielowi jednej z aptek Arturowi Sz., pracownikowi tejże apteki Tomaszowi G., który uważany jest za organizatora przestępczej szajki. I ponadto czterem innym osobom, które poświadczały nieprawdę i udostępniały dane personalne w celach przestępczych.

Lekarze wystawiali fikcyjne recepty na drogie leki, głównie sterydy, anaboliki i psychotropowe. Na receptach wykorzystywali nazwiska nieświadomych tego osób, zarejestrowanych w przychodni. Albo też wypożyczali dowody osobiste od ulicznych pijaczków za drobną opłatą. Tak sfałszowane recepty na refundowane lekarstwa realizowane były głównie w jednej z aptek przy ul. Krakowskiej. Jej właścicielem był oskarżony Artur Sz. W dalszej kolejności odsprzedawali zakupione leki z dużym zyskiem; odbiorcami były m.in. fitness kluby, siłownie.

Intensywne śledztwo pod nadzorem tarnowskiej prokuratury trwa. Policjanci odwiedzili wiele tarnowskich aptek, które mogły mieć związek z aferą.

- Wyłudzanie refundacji za leki na szkodę NFZ może mieć szerszy zasięg. Krąg zamieszanych w tę aferę powiększy się prawdopodobnie o kilka kolejnych osób, to sprawa rozwojowa... - przyznaje Bożna Owsiak, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Do tej pory przesłuchano już ponad 70 świadków w sprawie, przeanalizowano ponad 20 tysięcy recept na leki. Gromadzenia materiału dowodowego nie zakończono i śledztwo musi potrwać jeszcze pewien czas.

Główni podejrzani (przyznający się do winy) znajdują się obecnie na wolności: lekarz Andrzej G. jest pod nadzorem policyjnym, pozostali trzej (lekarz Adam B., właściciel apteki Artur Sz. i Tomasz G.) odpowiadają także z wolnej stopy, po wpłaceniu wysokiej kaucji. (mab)

Komentarze...