Wysłuchać i zrozumieć
access_time 2004-03-10 00:06:47
Jeżeli stwierdziłeś, że masz problem - to tu są ludzie, którzy mogą cię wysłuchać i zrozumieć. Tu, czyli Rynek 3/4, wejście z Pasażu na I piętro. Oficjalnie to miejsce nazywa się Tarnowskie Towarzystwo Zapobiegania Patologiom Społecznym, cieplej - Klub pod Kominkiem.
[[fotka1]] Kiedy rozpadał się Społeczny Komitet Antyalkoholowy, w roku 1990 z inicjatywy społecznika, psychologa, specjalisty od spraw uzależnień Kazimierza Brauna powstało Tarnowskie Towarzystwo Zapobiegania Patologiom Społecznym. Po tym szczególnym miejscu oprowadzają mnie Panowie: Emil Bogacki i Alfred Krzanowski, członkowie Towarzystwa. Przychodzę tu niezapowiedziana, więc moja relacja dotyczy stanu zastanego, nie jest sztuczną, zorganizowaną na pokaz prezentacją. Skromnie tutaj i zimno. Ale w pokoju, toczą się rozmowy z rodzicami, jest też młodzież. Zima to wielki problem z ogrzewaniem. Towarzystwo musi liczyć na własne siły. A te własne siły to 9 osób, społeczników, pasjonatów, którzy swój wolny czas, a także swoje pieniądze poświęcają na pomoc ludziom, którzy tej pomocy potrzebują. Czynsz za zajmowany lokal płacą z własnych składek (110 zł miesięcznie). Nikt im finansowo nie pomaga. Miasto przeznaczyło dotacje celową na działalność stowarzyszenia, konkretnie na szkolenie młodzieżowego wolontariatu, bo on stanowi główna siłę, i na nim opiera się najważniejszy front walki Towarzystwa. Takie szkolenia odbywają się dwa razy w roku w Lubaczowej. Uczestniczy w nich jednorazowo 20 do 30 osób Młodzi ludzie, którzy chcą pomagać swoim kolegom i koleżankom, zagrożonym narkomania i alkoholizmem, zdobywają tam wiedze jak pomagać. Pracują oni potem na dyżurach w klubie i przy Koleżeńskim Telefonie Zaufania. (998) Młody człowiek, mający problem, chętniej rozmawia z rówieśnikiem, niż z osoba starszą. Kiedy problemy stają się poważniejsze lub przerastają wolontariuszy, pomocą fachową służą im członkowie stowarzyszenia.


[[fotka2]] Działają w obrębie najbardziej zaognionych spraw, czyli: szeroko rozumianymi uzależnieniami, od alkoholizmu, narkomanii, sekt, po przemoc w rodzinie. Spraw - których większość ludzi zdaje się nie wiedzieć, nie rozumieć. A może nie zdają sobie sprawy, z jak rozległym, jak niebezpiecznym zjawiskiem mamy do czynienia.. Zgodnie obaj panowie przyznają, ze narkomania przewyższyła znacznie wszystkie pozostałe problemy i stała się plagą. Tym gorszą, że dużo bardziej niebezpieczną, trudniejszą w wyleczeniu, tragiczniejszą w finale.

Na drzwiach klubu ostatni rysunek Iwony. Miała tylko 24 lata… Ostatni strzał … 2,5 miesiąca później, w Andrzejki 1993 roku. Nasze dzieci i nasza młodzież są zagrożone. Niebezpieczeństwo nie ma napisane na czole: "diler". Narkomanii nie widać tak od razu, jak widać zataczającego się pijaka.

[[fotka3]] „Nie wyobrażam sobie życia bez działalności społecznej” - mówi pan Emil Bogacki. „My po prostu robimy swoje”. I robią swoje w formie, w jakiej to powinno być robione, choć bardzo ograniczonej warunkami i możliwościami finansowymi. Towarzystwo posiada bogaty księgozbiór w temacie problematyki uzależnień, jest tu wiedza, są umiejętności. Oprócz rozmów z ludźmi, którzy tu przychodzą, i rozmów przez Koleżeński Telefon Zaufania, prowadzone są także szkolenia. W najbliższy piątek szkolenie wolontariatu młodzieżowego, prowadził będzie Kazimierz Braun. Są tu spotkania dla młodzieży, której rodzice są uzależnieni od alkoholu. Młodzież uczestniczy corocznie w rajdzie trzeźwości. Na drzwiach informacja o spotkaniach poniedziałkowych AL-ANON. To spotkania grup kobiet i rodzin z problemem alkoholowym. Odbywają się one w Urzędzie Gminy Tarnów na ulicy Krakowskiej w poniedziałki o godz.16.00. Tylko jeden raz w tygodniu.
Czwartek to dzień przeznaczony także dla samotnych. To klub „samotne serca - bratnie dusze”. Towarzystwo posiada w wynajmowanym lokalu kilka pokoi, jest możliwość oddzielania jednych spraw od drugich i zawsze znajdzie się kącik do rozmowy dla osób przychodzących ze swoim problemami.

Ważne, ze jest to miejsce - miejsce otwarte i życzliwe dla rodziców, dla młodzieży, dla każdego, kto tu przychodzi. Może tu i zimno, ale czuje się ciepło serc.

Nikt, nie pyta tu o nazwisko, tu nie trzeba żadnych papierków - zwyczajnie można przyjść, pogadać, nikt się nie dziwi, nikt nie jest zaszokowany.

Rozmawiam z młodymi wolontariuszami. Dziś na dyżurze: Justyna, Ewa, Grzegorz, Adam i Maciek. Niektórzy z nich sami przeszli przez „piekło”, wiedzą czemu i jak pomagać, rozumieją.
Maciek: „ Umiejętność pomocy drugiemu człowiekowi polega na tym, by umieć znaleźć się w butach drugiego.” „uzależnienie, ma tak wiele czynników, jak wiele ludzi”
Grzegorz: „Jeżeli ktoś sam nie odkryje, że ma problem - wszyscy są bezsilni”
„Jestem tu, bo chce pomóc innym, by nie musieli przechodzić przez to, przez co ja przeszedłem”

Problem jak ocean i garstka ludzi garstka pasjonatów, wbrew trudnościom, życzliwych otwartych na innych.


Jeżeli sam masz problem… Jeżeli chcesz pomóc innym… Pod kominkiem zastaniesz otwarte drzwi - codziennie od poniedziałku do piątku w godz. 16.00-18.00. A gdy nie możesz przyjść, możesz zadzwonić 998 – Koleżeński Telefon Zaufania, czynny w tych samych dniach i godzinach co klub.
Komentarze...