STAN D’ART
access_time 2004-04-05 19:42:03

W piątkowy wieczór gościł w piwnicach TCK zespół STAN d’ART. W czasie przerwy w koncercie rozmawiałam z muzykami zespołu, by przybliżyć Wam ich samych i muzykę, którą grają. Miło mi Wam przedstawić: Marian Zych – gitara basowa, Leszek Dziarek – perkusja, Wojtek Tramowski – gitara, Mariusz Godzina – saksofony, Marcin Maziarz – instrumenty klawiszowe.

[[fotka1]]Tarnow.net.pl: Jak można określić Waszą muzykę?


 Leszek Dziarek: Bardzo ważną i kluczową sprawą, to rozpoczęcie tego objaśnienia od powrotu do korzeni zespołu. Będziemy obchodzić niebawem 20-lecie. Zespół zawiązał się na przełomie 84 i 85 roku. Tę muzykę, jaką wtedy zaczęliśmy grać - określano mianem „Harmolodic” albo „New Black Music”. Czołowymi postaciami tego nurtu byli: Ornette Coleman, James "Blood" Ulmer, Ronald "Shannon" Jackson i Bill Laswell. To, co gramy w tej chwili, jest jakby kontynuacją tego, co zaczęliśmy wtedy. Zespół grał z pewnymi przerwami – grał i zawieszał działalność. Po prostu członkowie zespołu rozjeżdżali się po świecie. Zaczęliśmy od mocnego wejścia na scenę – wygraniem międzynarodowej edycji konkursu Jazz nad Odrą w 1986 roku. To, co gramy teraz jest jakąś kontynuacją, ale bardzo dużo się zmieniło. Nasza muzyka też się zmieniła. Ze starego repertuaru, właściwie nie gramy nic. Gramy utwory nowe. Uważamy, że muzyka się zmieniła, my się zmieniliśmy, publiczność się zmieniła. To, co było kiedyś dobre, niekoniecznie musi być dobre dalej. Teraz właśnie zaczęliśmy bardziej aktywną działalność.


Tarnow.net.pl: Czy realia współczesnych czasów są dla was korzystne?


Marcin Maziarz:  Jestem młodym pokoleniem, które przyszło do tego zespołu. Wcześniej było dużo prób, mało koncertów i to wszystko się rozpadło.  Po trzech latach przerwy, znów spotkałem się z Leszkiem Jesteśmy - jak zabawnie określamy z tak zwanego „trójmiasta”, czyli: Stalowa Wola, Tarnobrzeg i Sandomierz.. Są to miasta oddzielone od siebie o ok. 30 km.


[[fotka2]]Leszek Dziarek: – Myślę, że zawsze było „niespecjalnie” na taką muzykę. Było inaczej „niespecjalnie” – teraz jest inaczej „niespecjalnie”. Kiedyś była ideologia polegająca, wiadomo na czym, a teraz jest ideologia polegająca na pieniądzach. W obydwóch przypadkach niewiele mamy wspólnego z jedną i drugą. Należy robić swoje i to robimy. W tej chwili jest sytuacja, że utarł się pewien stereotyp muzyki jazzowej. To, co gramy to jazz, tylko jazz zawsze był inny. Inny był w latach 20-tych, inny w latach 30-tych i tak dalej. Muzyka jazzowa to swobodna wypowiedź na różne tematy, to muzyka improwizowana. Pewne części są elementami stałymi, pewne części zmieniają się na scenie.


Tarnow.net.pl: Spotkałam się z określeniem że jazz to jest jakby wspólne malowanie…


Leszek Dziarek: Tak, malujemy po prostu innymi kolorami.


Tarnow.net.pl: Jak Picasso?


Leszek Dziarek: może nie jak Picasso. Cenimy wielkich, ale trzeba mieć w sobie wiele pokory po prostu. Obrazowo nasza muzyka związana jest więcej z surrealizmem, niż z abstrakcjonizmem. Bo są to dźwięki i zestawienia często znane, natomiast zestawienie ich w pewnych proporcjach daje właśnie taki efekt.


Mariusz Godzina: Natomiast bardzo trudno jest z realizmem;)


Leszek Dziarek: Chodzi po prostu o to, by grać i się tym cieszyć.


Tarnow.net.pl: Często jesteście w Tarnowie?


Wojtek Tramowski: Nie. Bardzo rzadko. W tym składzie zespołu i w tej opcji po raz pierwszy. Nie tak dawno ruszyliśmy do boju na sceny koncertowe.


Tarnow.net.pl: Jak wam się podoba nasze miasto?


Wojtek Tramowski: Niewiele widzieliśmy. Przyjechaliśmy prosto na koncert. Rynek mi się podoba bardzo. Chcieliśmy tu do Was przyjechać i udało się. Zadzwonił Pan Zbigniew Guzik i jesteśmy. Organizacja koncertu była bardzo sprawna.


Tarnow.net.pl: Jak oceniacie akustykę tarnowskich piwnic?


[[fotka3]]Marian Zych: Bardzo dobrze.


Wojtek Tramowski: My gramy głośno trochę.


Leszek Dziarek. Nie ważne czy cicho czy głośno, ważne - co się mówi.. Nie powiedziałbym, że głośno. Jesteśmy na bieżąco w każdym gatunku muzyki. I to, z jaką intensywnością grają kapele na koncertach rockowych to jest w ogóle szok. W porównaniu do nich gramy szeptem. W dzisiejszych czasach, gdzie media są przesycone agresywnymi gatunkami muzyki, gdzie W miastach odbywają się koncerty metalowe - czad taki, że łzy płyną od natłoku decybeli - gramy tak jak gramy, i myślę, że nie będziemy grać inaczej. To jest przede wszystkim kwestia emocji i te emocje tak się wyrażają.


Tarnow.net.pl: Jakie są wasze plany?


Wojtek Tramowski: Plany są takie, jak każdego bandu - jeżeli będą koncerty, będziemy grać. Jest tragicznie od strony koncertowej. Dużo jest klubów, dużo jest pubów natomiast każdy wyjazd wiąże się z kosztami i nikt z nas nie będzie grał za przysłowiowe piwo, a do tego już dochodzi. Mam nadzieję, że wszystko się uda, choć to kosztuje dużo niewdzięcznej pracy. Takie jest założenie, aby przede wszystkim grać.


 Tarnow.net.pl: Jak wygląda wasza współpraca?


Leszek Dziarek: W tym zespole, od początku jesteśmy właściwie ja i basista Marian Zych. Byliśmy obaj przy narodzinach tego zespołu. Wcześniej graliśmy w innych lokalnych zespołach. Ten powstał, bo był odpowiedzią na nasze zainteresowania. Nawiązaliśmy kontakt z dobrymi muzykami z okolicy - w tym wypadku chodzi o Kielce, i tam ten zespól zaczął się rodzić. Wygraliśmy Dni Komedy w 85 roku w Warszawie, byliśmy na Jazz Juniors. Wygranie Jazz nad Odrą dało nam nagranie płyty. Przez dwa, trzy lata graliśmy w klubach. Później był ten przełom lat 80-tych, 90-tych. Bardzo poważna zapaść w klubach studenckich, które po prostu przeszły na samofinansowanie - spowodowało, że nie było dotacji. Zespół przyjeżdżający z odległego miasta, nie mógł liczyć nawet na gwarantowana sumę, która pokryłaby koszty transportu. To automatycznie uderzyło i w nas. Marazm, jaki wtedy panował  (88 89 roku), sprawił, że członkowie zespołu się porozjeżdżali, albo zaangażowali się w różne inne rzeczy. Z tym, że wracaliśmy - bo muzykę darzymy sentymentem. Wojtek Tramowski był człowiekiem, którego znaliśmy wcześniej i pojawił się w sposób naturalny, kiedy szukaliśmy gitarzysty. Natomiast Marcin Maziarz i  Mariusz Godzina – oni są po prostu zdolnymi ludźmi z naszej najbliższej okolicy.


 Wojtek Tramowski: Co do mojej obecności - to pojawiłem się w zespole, chyba gdzieś w końcu lat 80-tych i graliśmy jeszcze na początku lat 90-tych. Później to niestety padło... Z różnych przyczyn. W tych latach graliśmy jeszcze trochę koncertów, miedzy innymi ze znanym skrzypkiem Henrykiem Gembalskim i klawiszowcem Wojtkiem Głuchem. Do dziś wspominam, mimo że były to również bardzo trudne czasy, nasze koncerty zwłaszcza we Wrocławiu - klub "RURA". To była jeszcze tzw. stara "RURA", teraz jest trochę jakby nowsza, ale są naturalnie znowu inne problemy. Wtedy bywało, że grało się tam trzy dni z rzędu. Właśnie taki wtedy mieliśmy w RURZE tzw. hm… kontrakt. Więc bywało tez i milo, mimo tych trudnych czasów. Zresztą teraz są również trudne. Powiem tak: Nigdy nie było łatwo zwłaszcza jak się mieszka w tej części Polski. To obecnie nastręcza dużo kłopotów, głównie tych finansowych, ale również innych tzw. prowincjonalnych. Choć wydawać by się mogło, że to już nie powinno istnieć, ale jednak w jakiejś części to nadal działa. Jednak największy problem, to cóż… finanse... finanse… i jeszcze raz to samo. Tutaj nie ma za wiele, albo w ogóle pracy dla muzyków i to jest bardzo duży problem. Natomiast dojazdy na koncert właśnie, np. STAN d’ARTU (5 osób), to poważne wyzwanie. Nie mniej jednak coś trzeba działać i grać, bo to najważniejsze.


Tarnow.net.pl: Co chcielibyście powiedzieć publiczności?


Leszek Dziarek: Muzyków bardzo zdolnych i dobrych jest dużo. Młodzież jest wykształcona.. Prosiłbym, by publiczność zechciała przynajmniej popatrzeć na zespoły „inne”. Te zespoły niosą ze sobą wartość, którą inne odrzucają jakby z natury - ponieważ wolą grać muzykę bezpieczna, znana, ceniona. Wolą - co sprawdzone, niż próbować znaleźć indywidualna wypowiedź. Dzieje się tak często dlatego, że nie maja na to czasu, albo mają obawy, że to się nie sprzeda. Wszyscy chcą zarobić, a na próby nie ma czasu.


Tarnów.net.pl: Dziękuje bardzo za rozmowę.


 

Komentarze...